Żyjemy w czasach kiedy naturalność jest kluczem do sukcesu, psychologowie i coache (kołcze) "prześcigają" się w opiniach, że to dzięki niej będziemy atrakcyjne dla świata i zdobędziemy zaufanie i akcept innych. Dlaczego zatem brzmi to tak, jak utarty slogan, a otaczają nas kobiety które nie akceptują swoich zmarszczek i cellulitu? Czy rzeczywiście chcemy być naturalne? A może kojarzy nam się to z pokazaniem tej części siebie, którą mamy znać tylko my same? Coraz częściej mam wątpliwości czy naturalność w ogóle istnieje. Sztuczne usta, "wyprasowana twarz" - źle, wyretuszowany cellulit na okładkach magazynów - źle. Chcemy oglądać kobiety z rozstępami, czy uśmiechniętą twarz Anny Lewandowskiej jedzącą pączki z batatów? Sama już czasami nie wiem... Krytykujemy zarówno kobiety po zabiegach z medycyny estetycznej, jak i te które pokazują swoje naturalne ciało po porodzie. Otwieramy knajpy dla mam i patrzymy krzywo na kobiety karmiące piersią w miejscach publicznych. A w tym samym czasie promujemy ideę naturalnego ciała i obwiniamy magazyny kobiece za retusz i stosowanie photoshopa. Gdzie jest miejsce na tę naturalność i czym ona w zasadzie jest? A to przecież tylko wygląd, jeszcze gorzej sprawy się mają z naturalną formą naszych relacji z ludźmi. Uczucia, emocje to coraz częściej temat tabu, oznaka naszej słabości, a nie siły. Powinnyśmy je pokazywać, czy nie bardzo? A jeśli tak, to jak często, dla kogo? Ciągłe pytania... Zimna i niedostępna wcale nie podoba się facetom i jest dobra tylko jako kochanka. Z drugiej strony, taka która oddaje swoje serce i spontanicznie wyznaje uczucie, staje się nudna i zdobyta. Znalezienie złotego środka i przestrzeni, w której będziemy czuły się dobrze same ze sobą, a jednocześnie będziemy uznane za kobietę naturalnie piękną jest bardzo trudne. Codzienna partyzantka, najlepiej wychodzą na tym te kobiety, które stosują strategię zarządzania swoją naturalnością. Chociaż teraz nazywa się to wizerunkiem, który będzie prezentował się naturalnie dla świata. No i pytanie, które nurtuje obecnie niejedną singielkę poszującą miłości, kiedy współczesna kobieta powinna wyznać miłość? Czy w ogole powinna to robić? I dlaczego mówiąc kocham cię czujemy jakbyśmy skakały w przepaść. Przecież literatura, artyści, rodzice wpajali nam, że to powinno przychodzić naturalnie...

Szukajmy swojej drogi do bycia naturalną... Do bycia sobą.. <3

Agata Zych-Zielińska - Redaktor Prowadząca

fot. Marta Mrugacz