Historie
„Dostałam od koleżanki stary piórnik i plecak po dzieciach. Mąż rzucił, że nie przyjmuje jałmużny, a potem odkryłam prawdę”
„Zamarłam z kredką w ręku. 18 lat małżeństwa nauczyło mnie rozpoznawać ten ton. To nie była złość, to było zranione poczucie własnej wartości. – To nie jałmużna, to gest życzliwości – powiedziałam spokojnie, choć czułam, jak we mnie coś się zaciska. – Ania miała to w szafie, nie chciała wyrzucać”.