Historie
„Synowa myślała, że w czynie społecznym będę grabić liście na jej trawniku. Traktuje mnie jak instytucję charytatywną”
„Żyłem w przekonaniu, że pomagając rodzinie syna, buduję trwałe, pełne szacunku relacje. Dopiero niedawno do mnie dotarło, że dla mojej synowej stałem się darmową siłą roboczą, którą można dyrygować bez zwykłego słowa dziękuję. Kiedy odkryłem, do czego naprawdę wykorzystywała moją ciężką pracę, miarka się przepraszająco przebrała”.