Pierwszy raz wcale nie musi być tym pierwszym w życiu. Ilekroć jakiś nasz związek wkracza do alkowy, doświadczamy swoich kolejnych inicjacji. Za każdym razem jest to debiut kochanków… Niezależnie od tego, ilu partnerów miałyśmy wcześniej, pierwszej nocy z nowym wybrankiem towarzyszy lęk i wstyd. Nieodłącznym uczestnikiem wszystkich łóżkowych premier jest stres i napięcie. Boimy się ośmieszenia, odrzucenia, porównań, które wypadną na naszą niekorzyść. Dręczą nas pytania: „Czy nam wyjdzie?”, „Czy mu się spodobam?”, „Jak ja się przed nim rozbiorę?”. Mamy wiele obaw i wątpliwości. Oto najczęstsze z nich.

Kiedy do łóżka?

Spotykam się z Irkiem od miesiąca i jeszcze ze sobą nie spaliśmy. Chciałabym już to zrobić, ale tyle razy słyszałam ostrzeżenia: „Jeśli oddasz się facetowi za wcześnie, uzna cię za łatwą”. Kiedy jest ten odpowiedni moment? elama@

Mężczyzna wcale nie musi stracić zainteresowania kobietą, która jest od początku dostępna seksualnie. Istnieje wiele udanych związków, które zaczęły się od seksu podczas jednego z pierwszych tête- -à-tête. Czasami jednak zbyt wczesne przekroczenie progu alkowy może zmniejszyć szanse na trwałą relację. Dzieje się tak wtedy, gdy więź między kochankami jest jeszcze zbyt słaba, a w sypialni nie wszystko pójdzie jak należy. Jeśli bowiem nie ma wystarczającego uczucia, to łatwiej jest skapitulować w obliczu łóżkowych trudności, niż pracować nad ich przezwyciężeniem. Na pewno mija się z celem odliczanie randek i zastanawianie się: „Czy już możemy?”. To bardzo indywidualna decyzja. Najlepiej wsłuchać się w siebie i odpowiedzieć na pytanie, czy relacja z mężczyzną dojrzała do tego, by ją „skonsumować”. Jeśli nie jesteśmy jeszcze pewne raczkującej znajomości i intencji adoratora albo jest w nas bardzo duża granica skrępowania – lepiej poczekajmy. Nic na siłę!

Wstydzę się rozebrać

Od jakiegoś czasu widuję się ze wspaniałym mężczyzną i jest nam razem bardzo dobrze. Nasze pieszczoty są coraz śmielsze (i przyjemniejsze!), ale obawiam się momentu, kiedy się przed nim do końca rozbiorę. Zwłaszcza że mam już 45 lat i moje piersi nie są tak jędrne jak kiedyś, a na brzuchu zebrały się fałdki tłuszczu. Martwię się, że czar pryśnie i wybranek straci zainteresowanie moją osobą.ala@

Każda z nas jest przerażona momentem opadnięcia tekstylnej kurtyny. A ten strach dodatkowo rośnie, gdy nie jesteśmy już pierwszej młodości i nasze ciała utraciły jędrność brzoskwini. Myślimy wtedy przerażone: „Gdy mnie zobaczy nago, dotrze do niego, że jestem już stara i zwiędnięta. A może nawet wydam mu się śmieszna, bo w tym wieku myślę o seksie!”. Niepotrzebnie jednak tak się zamartwiamy. Jeżeli mężczyzna nas pragnie, to nas akceptuje takimi, jakie jesteśmy. Nie ocenia, nie doszukuje się niedoskonałości. Zamiast rozkładać na czynniki pierwsze, patrzy całościowo: podziwia ogólną harmonię kobiecego ciała, zachwyca się jego krągłością. Zresztą sam także ma podobne dylematy. Obawia się np., że rozczaruje nas mało umięśnionym brzuchem czy zapadniętą klatą. Dlatego dla przełamania łóżkowych lodów pochwalmy to, co nam się w kochanku podoba, np. ładną muskulaturę ramion. Same też na tym zyskamy, bo mężczyzna z połechtanym ego z pewnością zrewanżuje się komplementem, co nas dowartościuje i pozwoli uwierzyć we własną magię. W poskromieniu kompleksów pomoże nam także odpowiednie oświetlenie. Od wieków w alkowach kochanków sprawdzają się świece. Ich płomień daje dyskretne i łaskawe dla niedoskonałości naszych ciał światło. Możemy w jego półmrokach ukryć kompleksy i brak pewności siebie.

Dlaczego źle poszło?

Bardzo chciałam okazać się demonem seksu w oczach nowego chłopaka, ale gdy doszło do zbliżenia, byłam jakaś nieporadna. On też wyglądał na spiętego i nie pieścił mnie tak, jak bym tego chciała. Nasze ciała poruszały się w zupełnie innych rytmach.ina@

Może się zdarzyć, że pierwszy raz nie będzie oszałamiający. Mimo starań z naszej strony wyjdzie nam tak sobie. Ale nie powinniśmy przejmować się mało udanymi początkami, bo to całkiem naturalne. Nie znamy przecież jeszcze swoich ciał; nie wiemy, co lubi druga strona ? poruszamy się więc trochę po omacku. Naszą nieporadność potęguje nadmiar emocji. Paraliżuje nas lęk o to, jak wypadniemy. Niepewność i obawy rodzą tysiące zahamowań. Co możemy zrobić, by zapanować nad niezręcznościami i odblokować drzemiące w nas możliwości? Przede wszystkim postawić na nieśpieszność i budowanie bliskości. Zamiast "iść na całość", stopniowo i powoli odkrywać własną cielesność. Nie musimy przecież od razu decydować się na pełne zbliżenie. Możemy na początku ograniczyć się do pieszczot, które w miarę pogłębiania się znajomości staną się coraz śmielsze. Takie stopniowanie czułości i naturalne przechodzenie poszczególnych etapów intymności oswaja nasz wstyd, buduje więź i zaufanie do partnera, zwiększa komfort psychiczny. Po kilku próbach generalnych łóżkowa premiera ma dużo większe szanse na sukces. Jeśli jednak nie jesteśmy w stanie zbyt długo czekać i chcemy dojść do "meritum" jeszcze tej samej nocy, to przynajmniej postarajmy się o rozbudowaną grę wstępną. Może się ona zacząć już podczas romantycznej kolacji w domu. Wcale nie musimy cały czas jeść przy stole - w roli talerzy świetnie sprawdzą się nasze ciała. Szukajmy różnych sposobów na ich maksymalne rozpalenie. To ważne, bo gdy jesteśmy podnieceni, nasze lęki ulatują. Zapominamy o strachu i poddajemy się cudowności chwili. W rozniecaniu tej zmysłowej gotowości pomóc nam też mogą przytulne miejsce, nastrojowa muzyka i odrobina alkoholu. Badania wykazały, że pierwszej nocy sięga po niego aż 90 procent kochanków. I nie ma w tym nic złego! Niewielka dawka (1-2 lampki wina albo jeden drink) rozluźnia napięte nerwy, zmniejsza zahamowania, gasi wstyd, rozwiązuje języki. Ale poprzestańmy na tych ilościach dla kurażu, ponieważ większa zawartość procentów w organizmie może skutecznie ograniczyć seksualne możliwości (zwłaszcza u panów).

Dawno tego nie robiłam

Właśnie z kimś się związałam, ale do tej pory przez cztery lata byłam sama. Tak długa przerwa w uprawianiu miłości sprawia, że strasznie boję się powrotu do roli kochanki. Podobno seksu się nie zapomina, ja jednak się obawiam, czy nie będę miała problemów. dorota@

Im dłużej nie miałyśmy partnera, tym bardziej rosną nasze lęki. Martwimy się np.: "Czy jeszcze będę potrafiła się kochać?", "Czy nie skompromituję się czymś przed kochankiem?". Obawiamy się też, czy po tak długiej przerwie nie będziemy miały kłopotu z odpowiednim nawilżeniem pochwy - nie okażemy się za suche albo zbyt mokre. Tymczasem niepotrzebnie przejmujemy się zbytnią wilgotnością, bo mężczyźnie rzadko kiedy to przeszkadza - jest raczej miłym dowodem na to, że on na nas działa. Poza tym użycie prezerwatywy powinno rozwiązać ten "problem", gdyż gumowe tworzywo powoduje tarcie oraz "hamowanie" w zbyt śliskim otoczeniu. Z kolei z suchością intymnych rejonów poradzi sobie specjalny żel nawilżający, który kupimy w aptece czy sex-shopie. Możemy go sobie zaaplikować w odosobnieniu (np. w łazience), jeśli nie mamy śmiałości zrobić tego na oczach świeżego kochanka. Jednak najprostszym środkiem nawilżającym jest gra wstępna. Dlatego przedłużajmy ją jak tylko się da. Gdy partner będzie zasypywał nas pocałunkami, a jego ręce zaczną uparcie wędrować po naszej skórze, na pewno zaleje (!) nas fala podniecenia, a ciało przypomni sobie, jak kiedyś reagowało na dotyk. Ponieważ jednak nasza seksualność pozostawała jakiś czas w uśpieniu i mogłyśmy trochę wyjść z wprawy, to nie stawiajmy sobie od razu zbyt dużych seksualnych wyzwań. Zacznijmy od prostszych, mniej ekwilibrystycznych pozycji. Pozwólmy naszemu ciału stopniowo się rozbudzać do rozkoszy. Przerabianie całej Kamasutry i zbytnia brawura w łóżku nie jest wskazana podczas pierwszych zbliżeń, a już tym bardziej tych po długim poście. Bo decydując się na pieszczoty, na które nie jesteśmy jeszcze gotowe, skazujemy się na niesmak zamiast rozkoszy. A nie o to nam przecież chodzi?

Jak zapytać go o gumkę?

Moja znajoma tak się krępowała zagadnąć nowego chłopaka o prezerwatywę, że w końcu zrobili to "bez". Mnie też zawsze niezręcznie zaczynać temat antykoncepcji. Całujemy się, pieścimy, a ja nagle wyskakuję: "Masz prezerwatywę?". Jak to zorganizować, by u kochanka nie opadła fala podniecenia?monika30@

Najlepiej porozmawiać o antykoncepcji "przed", a nie w trakcie pierwszego zbliżenia, kiedy stres i tak wystarczająco daje się nam we znaki. Jeśli podjęliśmy z wybrankiem świadomą decyzję o pójściu do łóżka, ustalmy wspólnie sposób zabezpieczenia. Wiadomo jednak, że często dzieje się "to" spontanicznie. I co wtedy? Jeśli kochanek sam nie podejmie "gumowego" tematu, nie mamy wyjścia, jak zapytać wprost (ale delikatnie): "Pamiętałeś o zabezpieczeniu?". Nie czekajmy z tym jednak do momentu, gdy temperatura w sypialni sięgnie zenitu. Zróbmy to na początku gry wstępnej - tak, by mieć jeszcze czas na ewentualne odrobienie strat w podnieceniu. Prezerwatywa jest oczywiście bardzo ważna, bo zabezpiecza przed chorobami przenoszonymi drogą płciową, co jest istotne przy zbliżeniu z nowo poznanym mężczyzną. Ale warto podwójnie zabezpieczyć się przed ciążą. Nie tylko przecież nie znamy dokładnie stanu zdrowia wybranka, ale nie mamy też pewności, czy w razie czego sprawdziłby się jako tata. Dlatego zróbmy wszystko, by nie zostać przypadkowymi rodzicami. Mamy do wyboru różne formy antykoncepcji: pigułki, spirale, kapturki. Ostatnio pojawiły się plastry antykoncepcyjne, które zyskały wiele zwolenniczek. Są wygodną i prostą w stosowaniu metodą. Nakleja się je na skórę i wymienia raz w tygodniu. Ale jeśli nawet się zapomni, to i tak przez dwa dni jest się chronioną.

NASZ EKSPERT RADZI

Andrzej Depko, seksuolog, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Seksualnej

Zbliżenie z nowym partnerem nie musi być nieudane, ale jeśli tak się dzieje, to winę za to mogą ponosić wcześniejsze niepowodzenia i frustracje w sferze erotycznej. Do każdego związku wnosimy bowiem bagaż dotychczasowych doświadczeń, przyzwyczajeń, obaw. Jeśli para nie potrafi przeskoczyć tych ograniczeń, to seks staje się barierą, która dzieli. Dlatego warto nauczyć się rozmawiać o swoich lękach i wątpliwościach, a także potrzebach i oczekiwaniach.

Warto zajrzeć
"Seks w większym mieście", Lisa Sussman; wyd. vespe
"Jego orgazm później", Ian Kerner; wyd. Jacek Santorski & Co