Mąż nie rozumiał, dlaczego unikałam współżycia – mówi 38-letnia Iza. – Myślał, że przestał mi się podobać, bo choć w łóżku robił co mógł, ja byłam sucha tam na dole. W końcu poszłam do lekarza, bo napięcie między nami było już nie do zniesienia.

Z tegorocznych badań instytutu GfK Polonia wynika, że aż 66 proc. Polek o problemie suchości pochwy wstydzi się rozmawiać z partnerem, przyjaciółką, a nawet ginekologiem. A już co czwarta kobieta w wieku od 30 do 60 lat odczuwa dolegliwości związane z brakiem nawilżenia w miejscach intymnych. Unikają przez to seksu, bo ten wywołuje bolesne otarcia, czują też dyskomfort w trakcie chodzenia czy jazdy na rowerze. O tym, jakie kobiety są narażone na ten problem, jak wpływa on na relacje w związku i czy można pozbyć się go raz na zawsze, pytamy profesor Violettę Skrzypulec-Plintę.

Kobieta czuje pożądanie tak jak dawniej, ma ochotę na seks, ale nagle się okazuje, że choć jest podniecona, jej pochwa nie wydziela śluzu. Co jest z nią nie tak?

Prof. Skrzypulec-Plinta: Najprawdopodobniej spadło stężenie wolnych estrogenów w jej organizmie, bo to one odpowiadają za produkcję właściwej ilości śluzu pochwowego oraz utrzymanie kwaśnego pH. Nawilżenie pochwy u młodych, zdrowych kobiet pojawia się po 10–30 sekundach od rozpoczęcia stymulacji seksualnej, natomiast u kobiet z obniżonym poziomem estrogenów po 2–3 minutach i jest ono znacznie mniejsze.

Do tej pory najczęściej kojarzono ten problem z menopauzą. Wtedy spada poziom estrogenów. Ale podobno na suchość pochwy skarży się wiele młodych kobiet.

Prof. Skrzypulec-Plinta: Rzeczywiście najczęściej dotyka ona panie przechodzące menopauzę, ale spotykam coraz więcej młodych pacjentek z tą dolegliwością. Tych tuż po urodzeniu dziecka, karmiących piersią, cierpiących na przewlekłe infekcje intymne, przyjmujących leki np. z powodu alergii, stosujących antykoncepcję hormonalną czy nawet niezdrowo odchudzających się. Wiele kobiet w wieku rozrodczym, które zgłaszają się do ginekologa najczęściej z powodu bolesnych stosunków płciowych oraz nawracających infekcji intymnych, jest nieświadomych, że przyczyną ich dolegliwości jest właśnie zbyt małe nawilżenie błony śluzowej pochwy.

Czy kobiety wstydzą się mówić o tym problemie?

Prof. Skrzypulec-Plinta: Niestety, tak, o czym świadczy choćby fakt, że tylko ok. 20 proc. pań mających objawy suchości pochwy zgłasza się z tym do lekarza. Zamiast fachowej konsultacji wolą się leczyć na własną rękę. Kupują często preparat bez recepty, który nie zawsze w ich przypadku jest skuteczny. Nie mówią też o problemie partnerowi. A przecież w procesie leczenia bardzo ważna jest szczera rozmowa i uświadomienie mężczyźnie, w czym tkwi kłopot, aby uniknąć niepotrzebnych oskarżeń.

Zwłaszcza że on może pomyśleć, że już nie podnieca swojej partnerki, a i sam seks też jest dla niego fizycznie nieprzyjemny.

Prof. Skrzypulec-Plinta: Niewystarczające nawilżenie, mimo odpowiedniej stymulacji seksualnej, może utrudniać penetrację pochwy i powodować u obojga partnerów ból. A regularnie powtarzający się ból prowadzi do tego, że kobieta unika zbliżeń. Cała ta sytuacja wywołuje też konsekwencje psychiczne, bo wpływa na niską samoocenę partnerki, która czuje, że zagrożona jest jej kobiecość. Często pojawia się też poczucie winy z powodu niezaspokojenia potrzeb seksualnych swoich i partnera, do tego jeszcze uczucie wstydu, czasem nawet wzajemne oskarżenia. Mężczyzna, choć wie, że coś jest nie tak, rzadko wychodzi z inicjatywą, żeby o tym porozmawiać, bo dla niego ta sytuacja też jest krępująca.

A czy oprócz bolesnych stosunków suchość pochwy może wywołać inne dolegliwości czy schorzenia?

Prof. Skrzypulec-Plinta: Tak, ponieważ śluz w pochwie jest naturalną barierą ochronną przed patogennymi bakteriami i grzybami. Gdy jest go zbyt mało, kobieta częściej zapada na infekcje wywołane przez drobnoustroje przedostające się z okolic cewki moczowej i odbytu. A przewlekłe infekcje wynikające z braku śluzu oraz wzrost pH w pochwie mogą doprowadzić do zaniku nabłonka, który wyściela kanał pochwy, i w rezultacie do jej przewlekłego zapalenia.

Czy uprawiając seks przy braku odpowiedniego nawilżenia, narażamy się też na urazy, przez które dostają się do naszego organizmu drobnoustroje?

Prof. Skrzypulec-Plinta: W wyniku mikrourazów błony śluzowej pochwy po bolesnych stosunkach rzeczywiście może dochodzić do plamień i krwawień. Kobiety przychodzące do mojego gabinetu często skarżą się na podrażnienia miejsc intymnych, upławy, uczucie pieczenia, szczypania, świądu czy kłucia. To właśnie może być wynik niedostatecznej produkcji śluzu pochwowego. Każdy z tych objawów powinien być skonsultowany z lekarzem, zwłaszcza jeśli ta sytuacja utrzymuje się dłuższy czas i objawy się nasilają.

Jak się leczy suchość pochwy? Kiedy konieczna jest długotrwała terapia, a kiedy wystarczy leczenie objawowe?

Prof. Skrzypulec-Plinta: To zależy m.in. od wieku i preferencji pacjentki oraz dolegliwości, z jakimi musi się zmagać. Obecnie na rynku farmaceutycznym znajduje się wiele preparatów, które łagodzą objawy związane z obniżoną produkcją estrogenów. Przeznaczone są zarówno dla młodych kobiet stosujących antykoncepcję, jak i dla kobiet będących w okresie przekwitania lub już po menopauzie. Mamy preparaty działające ogólnoustrojowo oraz miejscowo. W przypadku leczenia ogólnoustrojowego mówimy o terapii hormonalnej zarezerwowanej głównie dla pacjentek po menopauzie. Jeżeli chodzi o preparaty stosowane miejscowo, mamy takie zawierające hormony, ale też leki na bazie kwasu hialuronowego, kwasu mlekowego, lipidów, glikogenu czy hydrożelu. One mogą być stosowane u kobiet w każdym wieku. Przed wybraniem właściwego sposobu leczenia warto jednak spotkać się z ginekologiem.