Na pytanie, czego nauczyło go życie, znany z poczucia humoru legendarny eks-Beatles odpowiada: „Algebry? Grania w tonacji b-moll? Może cierpliwości?”. Ale po chwili wyznaje ze szczerością, na jaką stać dojrzałego mężczyznę: „Wiary, że miłość leczy”.

Sir Paul McCartney ma prawie 70 lat, pięcioro dzieci, tyle samo wnuków i właśnie ożenił się po raz trzeci. Z miłości, oczywiście. Ku uciesze Anglików, którzy darzą go sympatią. Uważają, że ich „Macca” (tak czule go nazywają) zasługuje na szczęście. Wybranką muzyka jest 52-letnia Nancy Shevell, amerykańska bizneswoman. Jej związek z idolem, któremu królowa Elżbieta II nadała tytuł szlachecki, został przez Brytyjczyków zaakceptowany z radością. Cieszą się też przyjaciele Paula i Nancy: – Między nimi jest chemia. Są spokojni, odprężeni i optymistyczni. Paul przy Nancy odmłodniał o trzydzieści lat – zauważają.

Sam McCartney potwierdza: „Czuję się tak, jakbym szedł przez życie w nowych butach!”. Wszyscy są więc przekonani, że Nancy to odpowiednia (wreszcie) kobieta dla Paula. Ma nie tylko urodę i klasę, ale też majątek wart 250 milionów funtów (jest dziedziczką nowojorskiej rodzinnej firmy transportowej).

Czas odgonić ciemne chmury

– Miliony Nancy to gwarancja, że kocha Paula, a nie jego fortunę – uważają przezorni Brytyjczycy, robiąc aluzję do drugiej żony McCartneya – eksmodelki Heather Mills, którą najchętniej wymazaliby z życiorysu swej ikony. W ich oczach była pozbawioną skrupułów kobietą bez zasad, polującą na wart prawie 400 mln funtów majątek Paula. Tymczasem on w prezencie ślubnym dał jej siebie i wszystko, co miał (nie podpisał intercyzy). Spełnił też jej największe marzenie – o dziecku. Nie wierzyła, że to możliwe. Chorowała na raka macicy, przeszła wiele operacji. Paul zabrał ją do wybitnych specjalistów. Pomogli. Gdy Heather urodziła córkę, eks-Beatles szalał ze szczęścia. Chodził z małą na długie spacery, wolał zajmować się nią sam, bez pomocy niani. Wzorem Madonny napisał nawet książkę dla dzieci – o zwierzakach, które ratują świat. Niestety, związek eksmodelki i muzyka nie przetrwał. Podczas sprawy rozwodowej Heather stwierdziła, że powszechnie uwielbiany Paul ma drugie oblicze – psychopatycznego tyrana. On oskarżył ją o oszustwo: zapewniała go, że była tylko modelką topless, a okazało się, że pozowała do zdjęć pornograficznych, ponoć pracowała też jako luksusowa prostytutka. Ich rozstanie było najgłośniejszą aferą obyczajową w Anglii od czasu rozwodu księżnej Diany i księcia Karola. Dodajmy, aferą kosztowną – Heather uszczupliła konto byłego męża o wiele milionów. Po rozwodzie McCartney napisał: „Patrzę na podwórko swego życia. Czas odgonić ciemne chmury. Czas wymieść opadłe liście”. Kto znał Paula, wiedział, że tylko nowa miłość może dodać mu skrzydeł. „Uwielbiam być zakochany” – mawiał często. Cała Anglia trzymała więc kciuki, by jej idol się zakochał.

Spełniło się, gdy w życiu Paula pojawiła się Nancy – przedsiębiorcza, pełna czaru, piękna. Właśnie zakończyła dwudziestoletnie małżeństwo z nowojorskim prawnikiem, ojcem jej syna.

Piosenka dla mojej Nancy

– Zobaczyłem ją i nie mogłem oderwać od niej wzroku – przyznaje Paul. Zachwyciła go nie tylko uroda Nancy, ale także jej niezależność i charakter. – Sądziłem, że moja wiara się ulotniła, że na świecie nie ma już nikogo tak dobrego jak ona – twierdzi muzyk. Prasa śledziła rodzące się uczucie, co zresztą nie było trudne, bo McCartney chętnie opowiadał o nowej miłości. – Czuję się absolutnie cudownie – zapewniał. Było to widać. Eks-Beatles zaczął farbować włosy, a słynne sweterki w serek porzucił na rzecz modnych marynarek. Chętnie udzielał się towarzysko. Bywał na przyjęciach i bankietach, których kiedyś unikał. W jednym z wywiadów przyznał, że przeszedł na dietę: „Próbuję odstawić słodycze. Chcę dobrze wyglądać i podobać się swojej kobiecie”. Gdy zaś w kolejnym wywiadzie odkrył, że napisał romantyczną piosenkę o Nancy, fani byli pewni, że ich idol wkrótce się z nią ożeni. Bo kobiety, które stawały się dla Paula źródłem natchnienia, prowadził też do ołtarza. Mieli rację.

Po czterech latach znajomości McCartney poprosił Nancy o rękę. – Nie mogłam odmówić artyście o niebywale romantycznej duszy i niemal legendarnej przeszłości – żartowała. Romantyczny Paul osobiście wybrał datę i miejsce ślubu: 9 października 2010 roku, Marylebone Register Office. W tym samym miejscu ślubował ukochanej pierwszej żonie Lindzie. Z kolei 9 października urodził się John Lennon. Był to więc gest pamięci dla najbliższych, którzy odeszli. Ceremonia odbyła się w niedzielę. Tego dnia urzędy stanu cywilnego są w Anglii zamknięte, ale dla gwiazdy uczyniono wyjątek. Młodą parę powitał przed budynkiem tłum fanów eks-Beatlesa, który tego dnia promieniał dziecięcą wręcz radością. Nancy, spokojna, pogodna, ubrana była w prostą białą suknię, specjalnie dla niej zaprojektowaną przez Stellę McCartney – córkę Paula, znaną projektantkę mody. To ona przygotowała też wegetariańskie menu na przyjęcie (Paul jako znany obrońca praw zwierząt od lat jest wegetarianinem). Uroczystość była skromna, nowożeńcy zaprosili na nią jedynie rodzinę i znajomych. Odbyła się w posiadłości muzyka na Long Island w Londynie. Wzruszony pan młody zaśpiewał balladę, którą skomponował specjalnie dla żony. Tylko jeden incydent zburzył nastrój. Po północy ktoś wezwał policję, skarżąc się na hałas dochodzący z ogrodu w posiadłości McCartneya (przyjęcie odbywało się właśnie w ogrodzie). Policja przyjechała, jednak mandatu nie wręczyła. Były za to życzenia z okazji ślubu. Wkrótce po weselu młodzi wyruszyli w podróż poślubną na Karaiby. Po kilku dniach spędzonych w willi Micka Jaggera na wyspie Mustique para dotarła do Nowego Jorku, gdzie odbyło się drugie przyjęcie weselne – dla amerykańskich przyjaciół. Wśród gości znaleźli się: wdowa po Johnie Lennonie Yoko Ono i ich syn Sean, a także Jon Bon Jovi, Ringo Starr oraz Ronnie Wood z The Rolling Stones.

Szczęśliwy człowiek to ja

Wszyscy zachwycali się Nancy. Zwracali uwagę na jej podobieństwo do Lindy, pierwszej żony Paula, która zmarła na raka. Co na to nowa pani McCartney? – Nie walczę z porównaniami. Linda zawsze będzie w sercu Paula. Właśnie wydał album z jej fotografiami, a na każdym koncercie dedykuje jej piosenkę. Nie jestem zadrosna. Linda była moją przyjaciółką, jak mogłabym chcieć o niej zapomnieć? – pyta.

Linda fotografowała gwiazdy: Janis Joplin, Micka Jaggera, Boba Dylana, The Rolling Stones. Paula McCartneya poznała w 1967 roku na koncercie w Londynie. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Ponieważ Linda lubiła proste wiejskie życie, Paul żył tak jak ona. Spełniał jej pragnienia i całkowicie się do nich dostosowywał. Osiedlili się na farmie w hrabstwie Essex, wiedli życie zgodne z naturą. Wychowywali tu czworo dzieci: Mary, Stellę, Jamesa oraz Heather – córkę Lindy z pierwszego małżeństwa. Dzieci, dziś już dorosłe, bez zastrzeżeń pokochały trzecią żonę taty (drugiej nie akceptowały). – Kiedy tylko poznałam Nancy, od razu wiedziałam, że ma dobre serce. Gdy patrzę w jej oczy, widzę głęboką miłość do mojego ojca – mówi Stella. A Mary, która robiła zdjęcia na ślubie, cieszy się: – Na każdym zdjęciu widzę ten charakterystyczny uśmiech ojca, który oznacza, że jest szczęśliwy. – Faktycznie, McCartney znów powtarza od dawna niewypowiadane: „I am lucky man”. W piosence „Too Much Rain” zdradza, jak być szczęśliwym: „Śmiej się, kiedy twoje oczy płoną gniewem. Uśmiechaj się, kiedy serce pęka ci z bólu. Pokaż, jak odganiasz swój smutek. Obiecaj, że nauczysz się śmiać”.