Katarzyna Grochola w akcie solidarności z ofiarami przemocy

Wciąż nie możemy pogodzić się z bulwersującą decyzją wrocławskiego sądu, który złagodził karę dla pedofila, który zgwałcił 14-latkę. W uzasadnieniu podał, że nie doszło do gwałtu na nieletniej, ponieważ ofiara nie krzyczała. "Słyszałam uzasadnienie. Sąd ocenił, że nie było gwałtu, bo moja klientka nie krzyczała, a to znaczy, że sprawca nie używał przemocy. Poza tym, sąd zwrócił uwagę, że sama położyła się do niego do łóżka. A przecież gwałt jest zawsze, kiedy jedna ze stron nie wyraża zgody na współżycie. A z relacji pokrzywdzonej wynika jasno, że nie chciała i odpychała sprawcę." – mówiła adwokat nastolatki po ogłoszeniu wyroku.

W odpowiedzi na decyzję sądu, w mediach społecznościowych powstała akcja #teżniekrzyczałam, gdzie kobiety dzielą się swoimi traumatycznymi doświadczeniami.

Pisałyśmy o tym w artykule: 14-latka zgwałcona przez kuzyna. Kobiety w akcje solidarności stworzyły hashtag #tezniekrzyczałam. Aktywistka Maja Staśko oskarża rząd i sąd

Po stronie ofiar przemocy stanęła również pisarka Katarzyna Grochola, która ma za sobą doświadczenia przemocy domowej. Dzisiaj stara się pomóc ofiarom i ich wspierać.

Katarzyna Grochola w wywiadzie dla wp.pl odniosła się do decyzji sądu mówiąc:

Robi mi się niedobrze, dosłownie, fizycznie, gdy coś takiego słyszę. Sąd, który uważa, że kobieta gwałcona ma krzyczeć i ma mieć na ciele ślady walki, powinien się udać po rozum do głowy i się sam zdymisjonować. Albo to oznacza, że sąd sam był ofiarą przemocy i sobie z tym nie poradził. Być może sędzia, który orzekał był bitym dzieckiem lub sędzia była gwałcona w małżeństwie, a przecież takich gwałtów w Polsce nie ma, bo po ślubie kobieta jest własnością mężczyzny.

Katarzyna Grochola: "Moja koleżanka została zgwałcona w windzie i nie krzyczała"

Katarzyna Grochola przytacza przykład swojej znajomej, która została zgwałcona i też nie krzyczała. „Ofiara wcale nie musi krzyczeć. Moja koleżanka została zgwałcona w windzie i nie krzyczała. Wystarczyło, że mężczyzna przyłożył jej do gardła nóż. Kazał jej się rozebrać i grzecznie to zrobiła. Zobaczył na jej brzuchu blizny i rozstępy po ciąży. Spytał ją, czy ma dziecko, gdy odpowiedziała, że tak, kazał jej się ubrać. Ale to był gwałt – mimo że nie doszło do samego aktu i mimo że nie krzyczała."

Jedna ofiara krzyczy, a druga tego krzyku nie może z siebie wydobyć. Sąd, dla którego to jest argument na rzecz sprawcy....Wstrząsające, choć nie byłam na sali sądowej, a część informacji jest tylko jej częścią – pamiętajmy o tym, bo cały czas jesteśmy poddawani manipulacji - dodaje pisarka.

Katarzyna Grochola prowadzącą program "Niewidzialne: stop przemocy"

Katarzyna Grochola wspiera ofiary przemocy jako ambasadorka akcji "Stop przemocy wobec kobiet" i już wkrótce zobaczymy ją w roli prowadzącej program "Niewidzialne: stop przemocy", w którym pomaga swoim bohaterkom otworzyć się i opowiedzieć ich historię. Będą to historie kobiet, które doświadczyły przemocy  fizycznej, seksualnej, psychicznej lub ekonomicznej. 

Jeśli choć jedna osoba, która zobaczy ten program pomyśli sobie: "skoro ty dziewczyno, byłaś katowana przez męża do tego stopnia, że musiałaś przejść ciężką operację i teraz stanęłaś na nogi, to znaczy, że ja też mogę", to ten program spełni swoje zadanie - mówi Grochola.

To cię może zainteresować: "Nie należy się oszukiwać, że on się dla mnie zmieni" - mówi ekspert o toksycznych związkach [WYWIAD]

Pisarka dodaje, że dla niej osobiście nie jest to łatwe zadanie: "Trudno jest mi być ambasadorką ofiar przemocy, bo chcę pisać o rzeczach radosnych, o miłości, a staję się specjalistką w dziedzinie przemocy, choć wcale takim ekspertem nie jestem. Wiem tylko, że z takich sytuacji, które wydają się nam niemożliwe do rozwiązania, można wyjść, jeśli pomyśli się inaczej i otrzyma się wsparcie od przyjaciół, sąsiadów, rodziny. To od nas zależy, czy ofiar przemocy będzie więcej. Od naszej reakcji, od naszego wychowania, od tego, jak będziemy traktować ofiary."