Niespełniona artystka i pięcioletni geniusz

Grana przez Maggie Gyllenhaal główna bohaterka to postać złożona i do bólu prawdziwa. Nie da się jednoznacznie ocenić jej postępowania, podobnie jak nie da się odmówić jej słuszności – nawet wtedy, gdy oszukuje i łamie prawo. Tytułowa przedszkolanka, Lisa Spinelli, ma 40 lat i pozornie poukładane życie. Kochający mąż, dwójka dorastających dzieci, spokojna praca i dom na przedmieściach Nowego Jorku - to marzenie wielu kobiet, ale Lisa dusi się w tej rodzinnej rutynie. Jest spragniona intelektualnych bodźców i estetycznych uniesień, których nie dostarcza jej ani partner, ani tym bardziej dwójka nastolatków, zupełnie niepodzielających jej pasji do sztuki i poezji. Frustrację Lisy dodatkowo podsyca poczucie własnego artystycznego niespełnienia. Mimo to, przedszkolanka wkłada w swoją pracę mnóstwo serca, czym już na starcie zaskarbia sobie sympatię widzów. Cierpliwość, z jaką wpaja im wiedzę i czułość, jaką nagradza ich starania to rzadko spotykane przymioty - zwłaszcza w publicznych placówkach. Lisa daje jednak swoim wychowankom o wiele więcej niż nakazuje jej powinność. Oprócz podstawowej edukacji, stara się rozbudzić w kilkulatkach wrażliwość na piękno i ciekawość świata, traktując to jako swoją osobistą misję.

Pewnego dnia słyszy, jak jeden z jej wychowanków, pięcioletni Jimmy (w tej roli debiutujący Parker Sevak) nieoczekiwanie wypowiada ciąg pozornie pozbawionych sensu zdań, nieświadomie konstruując bardzo dojrzały i głęboki wiersz. Zauroczona małym geniuszem Lisa zachęca go, by od tej pory dzielił się z nią każdym utworem, który powstał w jego głowie. Przedszkolanka skrzętnie rejestruje wszystkie przejawy twórczości chłopca, zabierając je wieczorami na zajęcia z poezji dla dorosłych. Niepogodzona z własnym brakiem talentu, zaczyna je odczytywać jako własne wiersze, zaskarbiając sobie uznanie i zachwyt kolegów, zwraca też na siebie uwagę prowadzącego zajęcia Simona (Gael Garcia Bernal).

Gdy umysł śpi, budzą się demony

Jednocześnie Lisa utwierdza się w przekonaniu, że mały Jimmy dorasta w otoczeniu, które nie docenia jego talentu. Widząc w nim siebie sprzed lat, kobieta postanawia zrobić wszystko, by nie zmarnować tego rzadkiego talentu. Jej początkowo słuszne dążenia zamieniają się w obsesję, która popchnie ją do złamania prawa i zaryzykowania wszystkiego, co do tej pory osiągnęła. Jak trafnie podsumowuje Maggie Gyllenhaal, „Przedszkolanka” to przewrotna opowieść o tym, co dzieje się, kiedy umysł kobiety przymiera głodem. Spragniona autentycznych przeżyć niespełniona poetka jest gotowa złamać prawo w imię wielkiego talentu swojego podopiecznego. A co gorsza, Sara Colangelo przedstawia racje Lisy tak przekonująco, że w pewnym momencie czujemy się współwinni tego przestępstwa. Trudno zresztą nie ulec urokowi głównej bohaterki. Odczuwamy dziką satysfakcję, gdy ta atrakcyjna i piekielnie inteligentna kobieta, z niespotykaną klasą daje prztyczka w nos konsumpcyjnie nastawionemu młodemu pokoleniu. Postać wykreowana przez Gyllenhaal potrafi być szalenie zmysłowa i pociągająca w tych rzadkich chwilach, gdy robi, to co kocha najbardziej. Ale bywa też odpychająca, kiedy musi zderzyć się ze smutną prawdą o sobie samej. W chwili, w której ponosi swoją największą porażkę, trudno jednak uniknąć wrażenia, że to z tym światem, a nie ze zdrowiem psychicznym Lisy coś jest nie tak.

Jaka jest wartość sztuki we współczesnym świecie?

To jedno z wielu pytań, z jakim zostajemy po obejrzeniu „Przedszkolanki”. Z filmu Sary Colangelo wyłania się smutny obraz peryferiów, na jakie została zepchnięta kultura wysoka w zdominowanym przez konsumpcję współczesnym świecie. Świecie, w którym to, co piękne i ulotne jest skazane na wyginięcie, bo nikt nie chce tracić czasu na pielęgnowanie rzadkich talentów. W tym kontekście, trudno jest jednoznacznie ocenić motywy działania Lisy Spinelli, a Sara Colangelo nie ułatwia nam tego zadania. Nie wiadomo do końca, czy bohaterka Gyllenhaal to niezrównoważona egoistka, która traktuje swojego wychowanka jako środek do realizacji własnych ambicji - czy może ostatnia myśląca osoba na świecie, która jest w stanie docenić niezwykle rzadką i ulotną wartość prawdziwego talentu. Jak daleko może się posunąć władza wychowawcza i rodzicielska? „Przedszkolanka” to niezwykle subtelna i kobieca, ale pozbawiona przerysowań opowieść o niespełnionej ambicji, matczynej miłości i wrażliwości, która jest obecnie zagrożonym gatunkiem. 

Premiera "Przedszkolanki" w polskich kinach już jutro, 29 marca 2019.