Justyna przynosiła rywalom ciastka, które sama piekła. Ania czasem płakała, a czasem potrafiła nieźle zakląć... Ciężko pracowały, rywalizowały, ale dziś obie są szczęśliwe. Oto nasze relacje zza kulis i gorące opinie jurorów, konkurentów, przyjaciół i nieprzyjaciół. Wszyscy są zgodni: taniec ma magiczną moc – zmienił i Justynę, i Anię.

Anna Guzik NIAGARA SEKSU

Tak nazwał 31-letnią aktorkę Zbigniew Wodecki, jeden z jurorów „Tańca z gwiazdami”. Ale były też mniej przyjemne chwile. W którymś odcinku Anna z Łukaszem Czarneckim tańczyli dynamiczną sambę. Ona w niebieskim, obcisłym kostiumie obszytym złotymi lamówkami. Muzyczny podkład to „Dancing Queen”, przebój ABBY. Kostium Ani nawiązywał stylem do lat 70. i Agnethy Fältskog, gwiazdy tego zespołu. Piotr Galiński, drugi juror „Tańca...”, skrytykował strój: „Jak mogłaś pozwolić, żeby ubrano cię tak do samby?! Kostium uwydatniał wszystkie twoje taneczne braki!”. Wysoka, postawna, prawie 180 cm wzrostu kobieta miała łzy w oczach. Oparła głowę na ramieniu partnera i cicho powiedziała: „Mamo…”. Dostali stosunkowo niskie noty od wszystkich jurorów. Odpadną? Ależ nie!

Podobnie było w kolejnym programie, gdy sympatia telewidzów zadecydowała o przejściu do finału. Helena Trojańska, czyli Hela w opałach, miałaby odpaść?! Albo Żaneta z „Na Wspólnej”?! Nigdy w życiu! Wystarczyło poczytać internetowe fora, żeby przekonać się, jak jest lubiana. Czerwone porsche było już tylko o krok. Taneczny. Zdaniem Heleny Guzik, mamy Ani, Galiński tak się zachował, ponieważ był stronniczy. Zawsze tak reagował, gdy była zagrożona jego faworytka Justyna Steczkowska. Pani Guzik, inżynier z zawodu, wszystkie programy z udziałem córki nagrywała, a potem wielokrotnie oglądała, analizowała i przez telefon – bo mieszka w Katowicach – dzieliła się z Anią uwagami. Na przykład różowa sukienka, w której córka występowała na początku, była źle uszyta, co pani Helena od razu zauważyła i poradziła przerobić. Mama była najwierniejszym kibicem Ani.

„Ćwiczyliśmy ostro – opowiada Łukasz Czarnecki. – Zwłaszcza w końcówce, gdy tańce były trudne. Dwa razy dziennie: od 10 do 16 i od 20 do 24”. Łukasz jest dumny z postępów Ani. Trafił na dobrą partnerkę, która szybko łapała kroki. Na początku największe kłopoty Ania miała z wyciąganiem stóp i prostowaniem nóg. „W chwilach zdenerwowania potrafiłam zakląć tak, że uszy puchły” – przyznaje. To pozostałość z czasów, gdy chciała być żołnierzem i przymierzała się nawet do szkoły oficerskiej w Szczytnie. „Kiedy nie szło jej w tańcu, chodziła w kółko i denerwowała się na siebie – mówi Łukasz. – Kilka razy nawet się popłakała”. O przeklinaniu dyskretnie milczy. „No, czasem…” – potwierdza w końcu. Kiedy atmosfera była napięta, kroki nie wychodziły, on, żeby nie zaogniać sytuacji, starał się nie odzywać. Prywatnie się nie spotykali, bo nie mieli na to czasu. On spieszył się do swojej dziewczyny Kamili Kajak, Ania chciała pomieszkać w swoim warszawskim mieszkaniu na Muranowie.

Justyna Steczkowska JUŻ NIE JEST KRÓLOWĄ LODU

35-letnia piosenkarka z kruczowłosej Królowej Lodu, za jaką przez długie lata uchodziła, przeistoczyła się w stonowaną, ciepłą i wrażliwą kobietę o kasztanowych włosach. Zamiast rywalizować z konkurentami w „Tańcu z gwiazdami”, przynosiła im własnoręcznie upieczone ciastka i dodawała otuchy przed każdym tańcem. „Justyna niedostępna? – dziwi się Rafał Bryndal. – Pierwsze słyszę. Przesympatyczna dziewczyna! A gdy przyniosła nam te ciastka, to aż mnie wzruszyła”. Trudno uwierzyć? A jednak...

W „Tańcu...” Justyna wyrosła nie tylko na sympatyczną osobę i świetną tancerkę, ale również na wzorową matkę, żonę i córkę. W jednym z odcinków pomyliła kroki, bo – jak wyznała – zapatrzyła się na siedzącego na widowni syna Leona. W innym wypadła poniżej oczekiwań, ponieważ zadedykowała walca swojej mamie Danucie i wzruszenie wzięło górę nad techniką. Nie przestawała także mówić o miłości do męża, byłego modela i architekta Macieja Myszkowskiego, i dementowała plotki o tym, że ich związek przechodzi kryzys. Pojawiły się, gdy Maciej wraz z Leonem wyprowadził się z Radziejowic, gdzie do tej pory mieszkał z Justyną, do centrum Warszawy.

Nowy wizerunek piosenkarki działa. Świadczyła o tym liczba SMS-ów, jakie widzowie wysyłali, by Justyna przechodziła do dalszych odcinków „Tańca z gwiazdami”, oraz to, że jej nowa płyta „Daj mi chwilę” już zyskała status platynowej. Ludzie ją po prostu polubili. Nie zawsze tak było. Bo choć Justyna Steczkowska od chwili debiutu uchodziła za gwiazdę wielkiego formatu, nie była akceptowana. „My, Polacy, mamy kompleksy. Lubimy podziwiać Angelinę Jolie, ale Steczkowską wszyscy już krytykują, choćby za to, że się stroi. Nikt nie zwraca uwagi, jak ciężko pracuje na sukces – oburza się przyjaciel artystki, choreograf Jarosław Szado.

Zobacz także:

– Żeby jak najlepiej wypaść w »Tańcu z gwiazdami«, potrafiła ćwiczyć w domu kroki do drugiej w nocy, gdy położyła dzieci spać. Ostatnio nagrała wokalizy do filmu »Wieczór« z Glenn Close i Meryl Streep. Nikt o tym nie wiedział, bo Justyna nie lubi się chwalić”. Nie wszyscy jednak wierzą w jej obecną metamorfozę. „Ona może i chce uchodzić teraz za antygwiazdę, ale zrobi wszystko, żeby zwrócić na siebie uwagę – mówi anonimowo jeden z fotografów. – Ostatnio, na nocnych zakupach dla VIP-ów w Royal Collection, paradowała po sklepie w płaszczu, pod którym poza bielizną nic nie miała. Podobno doszła do wniosku, że bez sensu jest się ubierać, skoro ma przymierzać ciuchy. Która normalna kobieta tak się zachowuje?”.

„Ona nigdy nie będzie typem brata łaty, i dobrze – przyznaje stylista Tomasz Jacyków. – Nie można być przecież dziewczyną z kolejki i gwiazdą. Gwiazdą trzeba się urodzić, mieć cechy, które do tego predysponują, m.in. asertywność i umiejętność zbudowania fosy między sobą i resztą świata. Justyna to potrafi”. „Zawsze wzbudzała emocje – dodaje Jarek Szado. – Ale gwiazda przecież po to jest, żeby je wzbudzać”. Tego samego zdania jest Elżbieta Skrętkowska, autorka „Szansy na sukces”, dzięki której piosenkarka 13 lat temu zaczęła karierę. Dlatego Justyna jako Pierwsza Gospodyni IV RP do niej nie przemawia. „Być może ta zmiana jest korzystna – mówi Skrętkowska. – Ja jednak na miejscu Justyny trzymałabym się wizerunku Czarnej Damy, bo uważam, że należy iść za głosem własnej osobowości, nawet jeśli jest się za to krytykowanym. Gdybym miała jej coś radzić, powiedziałabym: Justyna, bądź sobą”.

Sylwetka gwiazdy : Justyna Steczkowska Anna Guzik