Aleksandra Żebrowska pokazała bliznę po cesarskim cięciu

Nie będziemy ukrywać, że Aleksandra Żebrowska na każdym kroku nas inspiruje i jesteśmy jej wdzięczna za pokazywanie w mediach społecznościowych macierzyństwa bez tabu. Nic dziwnego, że konto Oli Żebrowskiej ma wierne grono kobiet, w szczególności mam, które często utożsamiają się z Aleksandrą. Dlaczego? Ponieważ jest jedną z nielicznych znanych osób, która potrafi szczerze i otwarcie mówić i poruszać ważne tematy. Internautki szczególnie doceniły jej wpis, kiedy Ola Żebrowska przyznała się do kilku poronień. "Nieudane ciąże to temat, o którym rozmawia się ciężko - nawet z najbliższymi. Sama mam kilka takich za sobą - poronienia i na dokładkę ciążę pozamaciczną pod koniec zeszłych wakacji" - napisała kilka miesięcy temu. "Dzieląc się swoimi przeżyciami - dodają innym otuchy i siły. Dlatego ja też się dzielę - będąc w siódmej ciąży, na kilka dni przed moim trzecim porodem" - za te słowa kobiety, które mają za sobą podobne doświadczenia dziękowały jej z całego serca.

Przeczytaj również: Aleksandra Żebrowska szczerze o poronieniach: "Jestem w siódmej ciąży". Jej słowa poruszają

Ola Żebrowska chyba jak nikt inny wprost przełamuje tabu związane z karmieniem piersią, akceptacją ciała po porodzie, a jako dowód zamieszcza swoje zdjęcia - z cellulitem, rozstępami, czy jak ostatnio pokazując bliznę po cesarskim cięciu.

Nieplanowane, ale da się polubić (cięcie, nie dziecko) - napisała obok zdjęcia na Instagramie.

W ten sposób Aleksandra Żebrowska otworzyła pole do dyskusji na temat blizn po cesarce, a nawet czegoś więcej. W komentarzach Internautki zaczęły dzielić się swoimi doświadczeniami w tym temacie. 

Aleksandra Żebrowska na zdjęciu z blizną po cesarce porusza ważny temat

"Mam potrójną. Za pierwszym razem przepłakaną, za drugim zrozumianą, za trzecim dumną. Dopiero za trzecim poczułam własną siłę a nie niemoc."

"Mam podobną, kilkutygodniową i niestety, kiedy na nią patrzę czuję, że jestem niewystarczającą kobietą i matką, że zawaliłam. W ogóle przez gardło mi nie przychodzi, że drugiego syna „urodziłam”. Pomimo tego, że pierwszego (też Felka) urodziłam naturalnie i bardzo szybko, górę bierze silny archetyp matki w mojej i męża rodzinie - kobiety heroiny, Chrystusa w spódnicy. Kiedy dowiedziałam się, że będę miała cięcie, dzwoniłam do kobiet w swojej rodzinie i tłumaczyłam się z poczuciem winy, że nie urodzę naturalnie. Racjonalnie potrafię wszystko sobie wytłumaczyć, ale na poziomie emocji nie. To bardzo trudne. Dzięki, że porusza Pani tak wiele trudnych dla kobiet spraw. Wierzę, że jeśli zaczniemy o tym mówić, te durne dyskusje, dotyczące tego, który poród, które karmienie, które wychowanie itd. jest lepsze w końcu się skończą."

"Trzy razy rodziłam naturalnie, ale nie uważam się za lepszą...podziwiam kobiety, które przeszły cesarkę, ja bardzo się jej bałam. Dlatego brawo kobietki. Jesteście wielkie."

Zobacz także:

 Aleksandra Żebrowska z cellulitem i rozstępami: to zdjęcie to hołd dla wszystkich matek!

Ola Żebrowska z humorem o cieniach macierzyństwa: „Mamo, chyba się zarzygałaś”

Ola Żebrowska ma radę dla wszystkich karmiących matek, które ciągle słyszą: "Niech się Pani zasłoni!"

Te komentarze pokazują, że dyskusja na ten temat i ogólnie na szerokie spektrum tematów związanych z macierzyństwem, porodem, połogiem, karmieniem piersią, jest cały czas potrzebna. Musimy walczyć z przez lata zakorzenionymi stereotypami, które wpajane są w nasze głowy od najmłodszych lat. I kiedy już w końcu powinniśmy cieszyć się i być dumne, że tak wiele rzeczy nam się udało, że nasze ciało przez kilka miesięcy było domem dla naszych dzieci, że często ostatkiem resztek sił robiłyśmy wszystko, żeby szczęśliwie wydać na świat nasz największy cud - nie potrafimy się często z tego cieszyć, bo w naszej głowie odzywają się wewnętrzne wyrzuty sumienia. "Dlaczego nie potrafiłam urodzić naturalnie, tylko przez cesarkę", "Czy coś źle zrobiłam?", "Dlaczego nie idzie mi karmienie piersią", "Czemu nie mam pokarmu?", "Dlaczego mam za mało pokarmu i moje dziecko się nie najada?" Tysiące pytań w naszej głowie kotłuje się i zakłóca to, co najważniejsze - zwyczajne szczęście i dumę, że zostałyśmy matkami i jesteśmy bohaterkami!