Wszelkie challenge podejmowane w mediach społecznościowych cieszą się wielką popularnością. Ten sposób wirtualnej zabawy nie dziwi zwłaszcza teraz, gdy zamknięci w izolacji, bez możliwości kontaktu ze znajomymi i rodziną, tęsknimy za społeczną interakcją. Taka e-zabawa daje nam poczucie wspólnoty, możemy odreagować stres związany z sytuacją pandemii i coraz większymi zaostrzeniami kwarantanny. Czy w obecnych okolicznościach twórcy nowego fejsbukowego challengu "Wrzuć swoje zdjęcie z dzieciństwa" mają szlachetne intencje czy żerują na naszych emocjach w zupełnie innych celach?

W zeszłym roku w ramach akcji #10yearschallenge wrzucaliśmy zdjęcia sprzed dekady. "Wrzuć zdjęcie z dzieciństwa" pozwala na puszczenie wodzy fantazji. Użytkownicy portalu biją się o laur najbardziej spektakularnej metamorfozy (a jest się z czego pośmiać...), komentują, lajkują - na pierwszy rzut oka to karnawał nieokiełznanej radości. Dla nas. Z pozoru dobra zabawa może mieć drugie dno. A ktoś zaciera właśnie ręce z radości, ale z zupełnie innego powodu.

Fejsbukowy challenge: prawda czy wyzwanie?

"Nie rozmawiaj z nieznajomymi",radzili nam rodzice. W dobie podwójnego życia: rzeczywistego i wirtualnego, ktoś powinien nam też powiedzieć: "Nie zdradzaj wszystkiego na Fejsbuku!". Zawód, płeć, miejsce zamieszkania, numer karty płatniczej, telefon, stan cywilny, a teraz zdjęcia z dzieciństwa - 10, 20, 30 lat temu. Czy mamy jeszcze cokolwiek do ukrycia? A co jeśli nasze dane zostaną wykorzystane - do badań, analiz, doświadczeń. A jeśli ktoś postanowi je wykorzystać przeciwko nam?

Co do wyzwania #10yearschallenge eksperci z branży technologicznej ostrzegali, że dzięki tej z pozoru niewinnej zabawie miliony przekazały analitykom Facebooka swoje dane osobowe. Co się z nimi stało? Zostały wykorzystane do algorytmów rozpoznających twarz, by nauczyły się przewidywać zmiany związane z wiekiem. Pomyślisz sobie: "To chyba nic strasznego. Pomogłem w naukowych badaniach". Poniekąd tak jest. Poniekąd. Czy znasz takie pojęcie jak deepfake?

Moje dane osobowe? Bardzo proszę!

Przemysław Krejza z Instytutu Informatyki Śledczej tłumaczy w rozmowie z INNPoland.pl dlaczego powinniśmy się zastanowić dwa razy zanim weźmiemy udział w zabawie, w której odsłaniamy karty... z naszymi danymi osobowymi.

"Wszelkie tego typu aktywności w mediach społecznościowych zawsze mają drugie dno. Doskonałym tego przykładem są afery operowania danymi Facebooka, z którymi mieliśmy do czynienia już nie raz. Z góry można zatem założyć, że ktoś mógł tę akcję wyindukować w jakimś konkretnym celu - być może do testowania algorytmów bądź marketingu. Nie wierzyłbym w spontaniczność i niewinność tej zabawy. Porównywanie zdjęcia z dzieciństwa z tym, jak wyglądamy dziś, daje różne możliwości analityczne - może się przydać chociażby w systemach rozpoznających twarze. Jeśli chcemy, by nasza zabawa była bezpieczna, zdjęcie z młodości możemy wymienić z zaufanymi osobami".

 Deepfake - kogo to dotyczy?

To zagrożenie może dotyczyć w przyszłości także ciebie. Na czym polega? Deepfake to technika obróbki obrazu, która łączy obrazy ludzkich twarzy przy pomocy sztucznej inteligencji. Nazwę zaczerpnięto od pseudonimu użytkownika, który opublikował kilka filmów porno zrealizowanych przy użyciu algorytmu  z wykorzystaniem wizerunków gwiazd takich jak Gal Gadot i Taylor Swift. Przykłady tego zjawiska można mnożyć. Na pewno kojarzysz video (z pozoru) z twarzą Kita Haringtona, w którym przeprasza za zakończenie serii „Gry o tron” czy słynne nagranie przedstawiające byłego prezydenta USA – Baracka Obamę ostrzegającego przed zagrożeniami nieetycznego zastosowanie technologii cyfrowych.

Deepfake może być bardzo groźnym narzędziem zastraszania, manipulacji i kompromitacji. Do tego typu wydarzeń doszło przy okazji udostępnienia aplikacji DeepNude pozwalającej na tworzenie obrazów nagich kobiet za pomocą przesłanych do aplikacji zdjęć prawdziwych osób. A co jeśli znalazłabyś tam swoją twarz łudząco przypominającą tę, ze zdjęcia wrzuconego w beztroskim challengu?