Ten list do Świętego Mikołaja wzruszył setki ludzi

Ta historia, o której za chwilę przeczytacie, pokazuje, że magia świąt i otwartość serca na innych istnieje. Zwłaszcza w tym szczególnym czasie.

Jeden z mieszkańców Grochowa znalazł na przystanku autobusowym list do Świętego Mikołaja. Jego treść tak go poruszyła, że postanowił za wszelką cenę znaleźć dziecko, które go napisało. Do akcji włączyli się Internauci, których ta historia poruszyła.

Kochany Mikołaju! Mama mówi, że święta spędzimy w szpitalu. Czy znajdziesz mnie tam? Czy możesz przyjść z klaunami i się ze mną pośmiać? Czekam na was - tak brzmiała treść listu napisana dziecięcym charakterem pisma.

Kiedy znalazca listu opublikował go w sieci, Internauci od razu ruszyli z pomocą. Jaki był finał akcji?

Screen listu do Świętego Mikołaja znaleziony na Grochowie/Facebook/NaszGrochów

Internauci poruszeni historią chorego dziecka

W sieci od razu ruszyła akcja poszukiwania chorego dziecka. Na Fanpage’u "Nasz Grochów" zaroiło się od komentarzy, a Internauci chcieli zorganizować niespodziankę dziecku w szpitalu.

Jeżeli ktoś odnajdzie to dziecko to proszę o informację czy jest to chłopiec czy jest to dziewczynka i w jakim wieku jest, oraz w którym szpitalu spędza święta.

Szerujmy, może uda się odnaleźć to dziecko i zorganizować miła niespodziankę.

Jeśli będzie wiadomo, kto napisał list, proszę o informację. Sama bym się przebrała i poszła do szpitala.

Zagadka poruszającego listu do Świętego Mikołaja rozwiązana

Dzisiaj już znamy finał tej pięknej akcji. Okazało się, że list jest częścią ulotki rozsyłanej przez jedną z fundacji.

Zobacz także:

Drodzy, to jest część listu rozsyłana obecnie pocztą przez Fundację Czerwone Noski" - napisała jedna z Internautek.

Fundacja Czerwone Noski, kiedy dowiedziała się od tej akcji, od razu na swoim Facebookowym koncie napisała: "Dziękujemy za Wasze zaangażowanie w poszukiwanie autora pewnego listu do pewnego świętego. Od niemal 10 lat pomagamy dzieciom w polskich szpitalach. Nasi klowni medyczni są z regularnymi wizytami m.in. na onkologii, dziecięcej kardiologii czy reumatologii w 5 miastach w kraju. Rocznie w jednym tylko szpitalu pomagamy ok. 1250 dzieciom. Ten rozczulający list związany jest z historią 10-letniej Ani, która w 2016 roku była pacjentką oddziału transplantologii Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie. To tam odwiedził ją jeden z naszych klownów. List jest przykładem na to, jak bardzo małym pacjentom potrzebne są nasze wizyty i terapia humorem. Dlatego rozsyłamy go naszym darczyńcom i tym, którzy chcą nam pomagać w przyszłości. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o Czerwonych Noskach, czym jest terapia humorem i kim są klowni medyczni, zapraszamy na stronę czerwonenoski.pl."