Po co nam w ogóle peeling?

O tym, że trzeba złuszczać skórę, słyszymy z każdej strony. Mało kto wie jednak, po co tak naprawdę to robimy. Istotą złuszczania jest przebudowanie naskórka – i tym samym odświeżenie jego wyglądu. Peeling ma za zadanie po pierwsze: usunąć z powierzchni skóry to, co niepotrzebne – a więc martwe komórki, nadmiar sebum i brud, które tworzą mieszaninę odpowiedzialną za zapychanie porów. Po drugie: doprowadzić do mikrouszkodzenia skóry, zmuszając ją do autoregeneracji. Niezależnie od tego, czy oddziałujemy na nią za pomocą substancji chemicznych czy w sposób mechaniczny (peelingi ziarniste), tak naprawdę uszkadzamy zewnętrzną warstwę naskórka – choć oczywiście dzieje się to w kontrolowany sposób. W odpowiedzi skóra uruchamia procesy naprawcze i odbudowuje się – nowa, promienna, gładsza i bardziej napięta.

Co się dzieje, gdy zbyt często złuszczasz skórę?

Skóra jest niezwykle inteligentnym organem – i w dużej mierze sama się regeneruje, sama również radzi sobie z usuwaniem większości martwych komórek. Robiąc peeling, silnie ją stymulujemy i w pewnym sensie przyspieszamy te procesy. Nie możemy jednak powtarzać tego zbyt często – w przeciwnym razie zaburzymy jej naturalne funkcjonowanie. Jeśli stosujemy peeling codziennie, możemy doprowadzić do uszkodzenia warstwy hydrolipidowej – czyli swoistej bariery ochronnej złożonej z wody i tłuszczu. Gdy jest nieszczelna, skóra błyskawicznie traci wodę i staje się sucha, szorstka, podatna na podrażnienia. Co gorsza, w odpowiedzi na tę nagłą utratę nawilżenia, skóra zaczyna sobie radzić na swój sposób. Na przykład nadmierną produkcją łoju. Stąd już tylko krok do łojotoku i stanów zapalnych.

Jak często powinnyśmy złuszczać skórę?

To pytanie z reguły nie ma jednej dobrej odpowiedzi. Wszystko zależy też od tego, jaką mamy skórę i w jakim stężeniu występują substancje, których używamy do złuszczania. Na pewno warto jednak trzymać się kilku zasad:

Po pierwsze: nie rób tego codziennie.

Nadmierne złuszczanie to nagminny problem, zwłaszcza, że producenci kosmetyków umieszczają kwasy i inne złuszczające substancje chemiczne w co drugim żelu do twarzy czy serum. Czasami wręcz nie sposób ich uniknąć – a jedyne wyjście to szczegółowa lektura składów. Co prawda nie są to duże stężenia, ale jeśli w każdy pielęgnacyjny krok wpisane jest złuszczanie, efekty mogą być opłakane. Reasumując: peeling enzymatyczny w domu robimy maksymalnie raz na tydzień i unikamy substancji o działaniu złuszczającym w innych kosmetykach do twarzy.

Po drugie: postaw na profesjonalne złuszczanie.

Jeśli chcesz sobie zagwarantować naprawdę spektakularny efekt, wybierz się na profesjonalny peeling chemiczny. Produkty, których używasz w domu mają niewielkie stężenia kwasów, natomiast zabieg w gabinecie pozwala na zastosowanie profesjonalnych, wysoko skoncentrowanych preparatów. Te nowszej generacji wymagają czasu: muszą pozostać na skórze przynajmniej kilka godzin. Dlatego najlepiej zaplanować złuszczanie w okolicy weekendu. Przez kilka dni po zabiegu (do kilku tygodni – w zależności od tego, jak głęboko działa peeling), skóra będzie się wyraźnie łuszczyć. Gdy cały proces dobiegnie końca, będziesz jednak zachwycona efektem. Jeśli masz cerę naczynkową, wrażliwą lub trądzik różowaty, postaw na peeling kawitacyjny. To najdelikatniejszy rodzaj złuszczania naskórka, całkowicie bezpieczny dla wrażliwej skóry. Nie powoduje łuszczenia się i pozwala na delikatne oczyszczenie i odświeżenie naskórka. 

Po trzecie: uważaj na słońce.

Niezależnie od tego, o jakiej porze roku robimy peeling, pamiętaj o tym, by zawsze chronić skórę przed słońcem – zwłaszcza bezpośrednio po zabiegu. Odsłonięty, odbudowujący się naskórek ma dużą skłonność do przebarwień powstających pod wpływem promieniowania UV. Z tego względu większość profesjonalnych peelingów (zwłaszcza tych głęboko złuszczających) jest wykonywana jedynie jesienią i zimą, gdy nasłonecznienie jest mniejsze. Są jednak i takie, które można (a nawet trzeba) robić latem. Przykładem jest choćby peeling chemiczny z kwasem ferulowym, który wzmacnia naturalną ochronę przed słońcem, a do tego naprawia to, co promieniowanie zniszczyło do tej pory.