Cesarka to nie poród?

Regularnie co jakiś czas w Internecie powraca dyskusja na temat tego, czy cesarka to też poród. Według niektórych, o dziwo matek, cesarka nie jest porodem, tylko łatwą drogą przyjścia dziecka na świat, a matki, które nie rodziły naturalnie są postrzegane jako gorsze i nie mają prawa mówić, że urodziły dziecko. Taki hejt najczęściej matki fundują innym matkom na grupach, gdzie teoretycznie powinny się wspierać na początku drogi macierzyństwa. A jednak tak nie jest.

"Poród to poród, a cesarka to zabieg. Nie można mówić, że kobieta urodziła dziecko jak miała cesarkę. Z niej dziecko zostało wyjęte. Ona go nie urodziła" - przekonuje na forum jedna z mam.

"Dla tych co nie rozumieją słowa poród. Poród to skurcze, parcie, wysiłek, ból, wyczerpanie, wydanie na świat dziecka własnymi siłami. Drogie mamy po cc - nie oszukujcie się i nie pochlebiajcie" - przekonuje inna "dumna mama".

Na grupie "Cesarka to nie poród" na Facebooku, którą założyła mama dwójki dzieci, która dwa razy miała cesarkę i doświadczyła przykrych słów, że "poszła na łatwiznę", "Cesarka? to Ty nie wiesz co to znaczy poród", "Prawdziwa matka to ta, która rodziła siłami natury", kobiety z podobnymi przeżyciami mogą zamieszczać swoje historie.

Jedna z mam po cesarskim cięciu zamieściła zdjęcie swojego brzucha: posiniaczonego, z dużą raną i napisała:

"Chcę Ci coś pokazać. Tak wygląda brzuch i miejsce po podwójnym cięciu. Tydzień po. Posiniaczony, obrzęk wokół linii cięcia, flaczek wisi i uciska ranę. Zastrzyków przeciwzakrzepowych mam po dziurki w nosie. Boli. Ohyda? Możliwe, ale to samo życie. Poruszam się jak babuleńka. Żaden brzuch od razu po porodzie nie jest w najlepszym stanie...Po pierwszym cesarskim cięciu nie odzyskałam w pełni czucia w jego dolnej części. Miałam ciągłe wrażenie, że jest odrętwiały. Teraz nie mam złudzeń, że zmieni się to na lepsze. Dotykam i jest jakby nie mój...
I powiedz, czy to nie jest POŚWIĘCENIE, aby dać ŻYCIE?"

Czy jest "lepsza matka" i "gorsza matka"?

Czy rzeczywiście powinnyśmy się licytować, kto urodził, a kto nie? Czy mamy do tego prawo? Przecież wiele mam, które miały cesarskie ciecie, nie miało wyboru. One też chciały rodzić naturalnie, tylko w wyniku komplikacji były zmuszone do operacji. Dlaczego mają czuć się gorsze? Bo ratowały życie dziecka lub swoje? To zasługuje na bohaterstwo, a nie oczernianie.

Zobacz także:

Cesarskie cięcie to operacja, a co za tym idzie ryzyko i dłuższy okres rekonwalescencji. Mamy, które urodziły przez cesarskie cięcie, tak wspominają ten trudny czas po:

"Niby fajnie nic się nie czuje i szybko, ale okres rekonwalescencji jest dużo dłuższy, ja przeżyłam to strasznie (zapalenia rany, piersi, ból kręgosłupa do dnia dzisiejszego, a jestem prawie 7 tygodni po cesarskim cieciu) wolałabym urodzić 6 dzieci naturalnie niż przejść przez kolejne cesarskie ciecie. Bóle porodowe są cholernie męczące, ale są do wytrzymania dlatego nie rozumiem ludzi którzy chcą z własnej woli mieć cesarkę, przecież to ingerencja w ciało , każdy przechodzi to inaczej, nic się nie da przewidzieć, to nie jest prostsza droga. Cesarskie cięcie to też poród pamiętajcie. Nie widzę w tym łatwiejszego od naturalnego porodu chociażby ze względu na okres połogu."

Dyskusja matek wokół znieczulenia przy porodzie

Podobna gorąca dyskusja toczy się pomiędzy matkami, które w trakcie porodu korzystały ze znieczulenia, oraz matek, które rodziły bez takiego znieczulenia. 

Niektórzy z Internautów zadawali pytania, dlaczego kobiety, które rezygnują ze znieczulenia mają czuć się bardziej dumne, od matek, które z niego korzystają.

To zainspirowało Ruch założony przez pisarkę, feministkę i aktywistkę - Milli Hill, aby zachęcić kobiety do dzielenia się swoimi doświadczeniami z porodu za pomocą hasztagu #SoProud.

Akcja spodobała się mamom i chętnie dzielą się one swoimi przeżyciami na Twitterze, Instagramie i Facebooku, używając hasztagu SoProud.

Jestem dumna z tego, że przeszłam poważną operację przy znieczuleniu, aby moje dziecko mogło urodzić się bezpiecznie po tym, jak jego tętno gwałtownie spadało, a ja nie byłam w stanie urodzić naturalnie. Każdy poród jest inny, ale każdy poród to poród. - napisała jedna z mam na Facebooku

Myślę, że my kobiety, które jesteśmy matkami i przez dziewięć miesięcy nosiłyśmy pod sercem nasze dziecko, powinnyśmy jednoczyć się w naszym macierzyństwie, służyć radą i pomocą, wspierać w tych jednak trudnych momentach początku macierzyństwa, kiedy tyle niewiadomych przed nami.

Bądźmy dla siebie wyrozumiałe i wspierajmy się nawzajem, na tym polega siła kobiet, wykorzystajmy ją w słusznej sprawie.