Instagramerka pokazała na Instagramie swoje rozstępy

Media są źródłem bardzo sprzecznych informacji. Mimo że coraz głośniej mówi się o tym, jak naprawdę wygląda ciało kobiety: nie tylko  w ciąży czy po porodzie, ale także w zwyklej, naturalnej wersji, jednocześnie zalewa nas fala „konkurencyjnych” treści, czyli zmanipulowanych, wyretuszowanych zdjęć. I to nie w wersji jednej z możliwych opcji, ale dużo bardziej opresyjnie: jako ta obowiązująca, jedyna słuszna i co najgorsze - prawdziwa. Wiele kobiet ostro się przeciwko takiej praktyce buntuje – nie chcemy same naginać się do nierealistycznych oczekiwań i szykować wrogiego gruntu w walce o własne ciało dorastającym dziewczynom zwłaszcza, że te ostatnie są dużo bardziej podatne na takie oddziaływanie z zewnątrz. 

Lady Gaga pokazuje rozstepy na Instagramie. Co na to fani?

A już zwłaszcza gdy chodzi o taką zwykłą, powszechną i umówmy się – neutralną rzecz (choć chce się nam wtłoczyć do głów co innego), jak rozstępy. Jedna z młodych aktywnych instagramerek, Ewa Zalewska autorka profilu @królikibezuszu promująca na co dzień zdrowy, zrównoważony styl życia oparty na sporcie, której bliższa jest idea afirmacji swego ciała i dbania o nie poprzez sport, niż poddawanie go surowym rygorom i kultowi szczupłej sylwetki, opublikowała niezwykle dojrzały post, w którym prezentuje swoje rozstępy w pełnej krasie. Opatrzyła go wymownym komentarzem:

Body positivity na Instagramie: kobiety pokazują rozstępy

„Rozstępy na moich udach są duże. Kiedy byłam młoda bardzo się tego wstydziłam. Bałam się rozbierać na plaży, zakładać szorty latem. Brzydziłam się siebie. Zawsze mówiłam, że kiedy będę dorosła zlikwiduje je laserowo. To było dla mnie najgorsze, co mogło mnie spotkać. Patrzyłam się na to i pytałam: czemu akurat ja je mam? I wiecie co Wam dziś powiem? Mam je na plecach, piersiach i nawet jeden się znajdzie na ręku. Nigdy nie byłam otyła. Po prostu w pewnym momencie w gimnazjum wystrzeliłam do góry i w krótkim czasie mocno urosłam. Skóra nie nadążyła i już. Teraz, kiedy mam 25 lat, wiem, że jestem piękna, szczupłą, wysportowaną kobietą i wiem, że moje rozstępy to nie koniec świata. To nawet nie jego środek i początek. Po prostu jestem zebrą!" - napisała pod pod postem i dodała, że w złapaniu zdrowego dystansu i właściwej postawy pomógł jej partner.  

"Kiedyś mój partner wysłał mi opis z Internetu: „Rozstępy u mojej kobiety są jak wgniecenie na moim aucie. Może nie jest to ładne, ale to jest moje auto i jest ono najlepsze na świecie”. Pamiętam, jak wtedy pięknie i kobieco się poczułam. Jak stałam się pewna siebie i atrakcyjna. I za to mu bardzo dziękuje. Dziś wiem, że rozstępy ma prawie każdy. Wiem, że to zupełnie naturalne, że takie rzeczy czasem dzieją się z naszym ciałem. Wiem, że to nie jest wyznacznik mojej wartości. I przede wszystkim, że nie jest to wyznacznik mojego piękna!" - dodała.

Jej wpis spotkał się z bardzo entuzjastycznym odzewem i trudno się dziwić: młode dziewczyny dużo chętniej przyjmują mocny, wartościowy przekaz od rówieśników, niż „kazania” wypowiadane głosem starszych autorytetów. Oby takich inicjatyw w mediach społecznościowych było jak najwięcej!