Zacznę szczerze. Uwielbiam, wręcz ubóstwiam ciążowe brzuszki i jestem ich instagramową psychofanką. Są słodkie a przyszłe mamy – przepiękne. Natomiast sama będąc w ciąży ... nie czułam się najbardziej atrakcyjną dziewczyną świata. 

Posypała mi się cera, byłam wiecznie przemęczona i śpiąca, nogi opuchnięte, buty za małe a licznik na wadze szybował szybciej niżbym sobie tego życzyła, mimo że regularnie ćwiczyłam i nie jadłam, jak to się mówi, za dwoje. Tylko włosy były w swojej najlepszej życiowej formie, ale i tak zawsze były długie i gęste – wtedy może nieco bardziej błyszczące - więc co mi po tym. 

Żeby coś ze swoim fatalnym samopoczuciem zrobić, zaczęłam oczywiście od użalania się własnym losem. Potem, zmęczona samą sobą, weszłam w fazę wyjątkowego dbania o siebie – zapisałam się na specjalne masaże, na mani chodziłam częściej niż zwykle, trzy razy w tygodniu biegałam na fitness dla ciężarnych i wydałam majątek na eko olejki do ciała. Zainteresowałam się też tematem mody dla dziewczyn w ciąży, bo dziwnie szybko przestałam się mieścić w większość moich dotychczasowych ubrań.

Przyznaję się bez bicia – kupowałam kompulsywnie. Nie tylko, żeby po prostu „się zmieścić“, ale żeby ładniej wyglądać, żeby lepiej się poczuć, żeby mieć. Dziś to wydaje mi się kompletnie pozbawione sensu i od dawna moje decyzje zakupowe podejmuję zupełnie inaczej, natomiast wtedy było właśnie tak.

W ciąży przeszłam przez najróżniejsze kategorie ubrań – od zwykłych oversize’ów po specjalne ubrania dedykowane ciężarnym. Sukienki, t-shirty, spodnie, tuniki, bielizna, kurtki, sieciówki, polskie marki, zagraniczne sklepy – mam przerobione naprawdę wszystko. Większość z tych rzeczy zalega w szafie lub poszła w drugi obieg. Dlatego dziś mogę podzielić się z Wami paroma radami oraz listą kilku rzeczy, które w ciąży warto mieć w swojej garderobie – oraz spisem tych, które w mojej ocenie są kompletnie zbędne. Finalnie z frustracji dostępną na rynku ofertą ubrań dla dziewczyn w ciąży założyłam nawet własną markę ubrań ciążowych i do karmienia – która jednak wystartowała w momencie, gdy sama już ani w ciąży nie byłam, ani nawet nie karmiłam. Szkoda, ale liczę, że dzięki Bonjour Mommy w kolejnej ciąży moje modowe wybory będą już znacznie prostsze!

Skład, skład, skład

Skład przy kompletowaniu kapsułowej garderoby przyszłej mamy jest sprawą kluczową i w ciąży warto zwrócić na to szczególną uwagę. Wybierajcie materiały naturalne lub sztuczne ale pochodzenia naturalnego, dobrze chłonące wilgoć – będą delikatne dla skóry, które w tym okresie jest szczególnie wrażliwa. Bawełna, bambus, wiskoza, modal, jedwab, len (chociaż tu trzeba uważać, bo niektóre tkaniny lniane mogą gryźć), lyocell – to powinna być Wasza metkowa shortlista. Unikajcie poliestru, akrylu czy poliamidu, które wpływają pozytywnie na cenę produktu, ale na komfort noszenia już niekoniecznie.

Krój

Podczas swojej ciąży zaliczyłam etap oversize’ów. Tłumaczyłam to sobie tym, że są wygodne. Jednak prawda jest taka, że początkowo nie czułam się do końca dobrze z moim zmieniającym się ciałem i w ten sposób chciałam to ukryć. Po jakimś czasie moja siostra, która zawsze jest ze mną szczera do bólu (szczególnie w temacie mojego zachowania, modowych wyborów oraz min na zdjęciach) powiedziała mi: „Czemu Ty zawsze chodzisz w tych workach? Wyglądasz jak Buka z Muminków. Weź załóż coś bardziej przy ciele – od razu będzie lepiej!“ Na początku to zignorowałam. Do momentu, w którym zobaczyłam zdjęcia z mojej sesji ciążowej. W szerokim, szarym swetrze wyglądałam nie jak w ciąży, a jakby po prostu przybyło mi kilogramów. Nie mogłam patrzeć na siebie na tych zdjęciach. Najlepsze były ujęcia w najzwyklejszym, obcisłym t-shircie – w końcu wyglądałam jak w prawdziwej, a nie spożywczej, ciąży. Od tamtej pory zaczęłam zwracać większą uwagę na krój – do czego Was też bardzo namawiam. Wybierałam ubrania przy ciele (nie oznacza to, że były obcisłe, ale po prostu bardziej podkreślające sylwetkę) lub takie, których krój podkreślał brzuch – na przykład dzięki paskowi, marszczeniu czy odcięciu. I wierzcie mi, to wygląda naprawdę dużo lepiej niż oversize’y.

Co potem?

Nie jestem zwolenniczką totalnej rewolucji w szafie w momencie, gdy na teście pojawiają się dwie kreski. Sama będąc w ciąży przez pewien czas chodziłam w moich przedciążowych ubraniach i miałam się dobrze. Potem jednak okazało się, że woskowane rurki i satynowe koszulki nocne muszą iść w odstawkę - bo się nie mieszczę, bo niewygodnie, bo gryzą, bo zbyt krótkie. Wtedy odkryłam atuty typowo ciążowych ubrań – pamiętam, że gdy pierwszy raz przeszłam z dżinsów zapinanych na gumkę do dżinsów ze specjalnym, podtrzymującym pas brzuchem poczułam się tak, jak wtedy, gdy po latach bycia krótkowidzem w końcu mnie zdiagnozowali i założyłam soczewki kontaktowe. Inny świat!

Kupując ubrania ciążowe, pomyślcie o tym, by służyły Wam dłużej, niż te kilka miesięcy. Fajnie, jeżeli będziecie mogły karmić w nich piersią (jeżeli się zdecydujecie) albo nosić je długo po ciąży. Bo szkoda kupować coś tylko po to, by za moment wylądowało na dnie szafy, czekając na kolejną ciążę, ciążę przyjaciółki lub aukcję w internetowym serwisie.

Jak powinna wyglądać kapsułowa garderoba przyszłej Mamy? Odpowiedź krok po kroku znajdziecie w galerii