Wzruszający wpis mamy, która poroniła

Jedna z mam napisała bardzo poruszający list do firm zajmujących się technologią, w którym wyraziła swój żal. Kobieta, jak każda szczęśliwa przyszła mama, kiedy dowiedziała się, że jest w ciąży zaczęła poszukiwać w internecie różnych informacji związanych z ciążą, a im bliżej porodu, tym pytań było coraz więcej. Oczywiście w dobie dzisiejszej technologii, nie możemy być anonimowi i roboty zapamiętują nasze ruchy w sieci.

"Wiedzieliście, że jestem w ciąży. To moja wina, nie mogłam oprzeć się przed użyciem hasztagów #30weekspregnant #babybump i głupia ja, kilka razy kliknęłam w reklamę odzieży dla ciężarnych wyświetlaną na Facebooku. Widzieliście moje podziękowania dla wszystkich przyjaciół, którzy pojawili się na baby shower [...]. Pewnie widzieliście jak wyszukiwałam "wakacyjna sukienka ciążowa" i "bezpieczna dla dzieci farba" [...]" - zaczęła niewinnie swój wpis kobieta.

Niestety później wydarzyła się tragedia. Kobieta swój żal zamieściła w dalszej części listu: "Ale czy widzieliście jak wyszukuję również "czy to skurcze braxtona hicksa?" i "dziecko się nie rusza"? Nie zauważyliście trzy dni braku aktywności u tak aktywnego użytkownika jak ja? A później obwieszczenia ze słowami kluczowymi, jak "złamane serce", "problemy" i "poronienie", pojawiającymi się w towarzystwie dwóch tysięcy płaczących emotek od moich przyjaciół? To coś, czego nie potrafiliście wyłapać?"

Żal matki, która straciła dziecko jest nie do opisania

Tylko inna kobieta, która przeżyła podobną tragedię jest w stanie zrozumieć inną kobietę, która poroniła.

Kobieta ma ogromny żal do "technologii", że nie potrafiły wyłapać tak jasnych komunikatów i "zaatakowały" ją reklamami produktów dla noworodków.

"Pozwólcie mi powiedzieć, jak to jest z social mediami, kiedy wracasz do domu ze szpitala bez dziecka w ramionach. Spędzasz długie dni płacząc w poduszkę, chwytając na minutę telefon przed kolejnym atakiem płaczu. [...] I kiedy miliony ludzi ze złamanym sercem kliknie "nie chcę widzieć tej reklamy" i odpowie na Wasze pytanie "dlaczego?", które jest okrutne, ale prawdziwe, że to nie zależało od was, wiecie co postanawia Wasz algorytm? Zakłada, że szczęśliwie urodziłyście, wyświetlając Wam reklamy biustonoszy do karmienia (mam na piersiach liście kapusty, ponieważ to najlepszy medyczny sposób na powstrzymanie produkcji mleka), triki na niezakłócony sen dziecka przez całą noc (dałabym wszystko, żeby usłyszeć jego płacz) i najlepsze wózki, które rosną wraz z Twoim dzieckiem (moje zawsze będzie miało niecałe 2 kg)."

Kobieta zakończyła swój list apelem:

"Błagam Was, jeśli jesteście na tyle mądrzy, że jesteście w stanie zorientować się, że jestem w ciąży, że powinnam już urodzić, to z pewnością jesteście na tyle inteligentni, żeby domyślić się, że moje dziecko umarło i wyświetlać mi prawidłowe reklamy, a może nawet nie wyświetlać ich wcale." - zakończyła swoją prośbę.

Te niezwykle poruszające słowa spotkały się ze zrozumieniem innych kobiet, które doświadczyły podobnej tragedii. Możemy sobie tylko wyobrazić, jak musiało to być bolesne dla mamy, której reklamy przypominały o tej wielkiej stracie.