Macie już dość karmienia swoich czteronożnych podopiecznych sztucznymi karmami? Chcielibyście wiedzieć jaki dokładnie skład produktów podajcie codziennie psiakom? Karol i Bartek stworzyli dość innowacyjny koncept pudełkowych diet dla czworonogów - pierwszy w Polsce. Jak to działa? I dlaczego warto przestestować taką dietę dla zwierzaka w domu? Zwłaszcza w czasach kwarantanny, kiedy wyjście do sklepu po jedzenie dla zwierzaka jest dość kłopotliwe.

Na czym polega koncept marki Piesotto? W Polsce to totalny unikat, prawda?

Piesotto wzięło się tak naprawdę z problemów, jakie miał mój wspólnik Bartek, a raczej jego jedenastoletni buldog francuski „Szynka”. Od szczeniaka miała sporo problemów alergicznych, jedzeniowych, skórnych. Bartek testował chyba wszystkie dostępne na rynku karmy, aż w końcu weterynarz poradził mu gotowanie dla psiaka w domu. Dostał też od niego przepisy, nie tylko na standardowego „kurczaka z marchewką”, ale na dania bogatsze w wartości odżywcze. Okazało się, że gotowanie było strzałem w dziesiątkę, a Szynka zaczęła normalnie trawić.

Taki klasyczny ryż z marchewką, czyli to co gotujemy zazwyczaj naszym psom nie jest ok?

Jest ok, podobnie jak u ludzi, którzy mają problemy żołądkowe. Do jedzenia na jeden, dwa dni. Generalnie nie jest to zbilansowane jedzenie i żeby tak gotować, trzeba brać dodatkowe suplementy. Psy potrzebują nieco bardziej zrównoważonej diety.

I wy takie przepisy stworzyliście?

Stworzyliśmy je z Bartkiem, ale pomysł powstał od rozmowy o braku zdrowych rozwiązań cateringowych dla psów. Nie było takiego dobrego zbilansowanego jedzenia, ponieważ karmy zarówno suche jak i mokre produkowane są z najgorszej jakości mięsa, a dokładniej z odpadów, które nie nadają się do spożycia przez ludzi.

Z tego, co można wyczytać na opakowaniach Piesotto, jakość tych produktów jest też odpowiednia dla ludzi?

Tak, to jest jakość „human grade”. Po prostu okazało się, że psy dłużej żyły i lepiej funkcjonowały będąc karmione resztkami ze stołów i kiedy sobie same dojadały w lasach czy w parkach, niż teraz kiedy dostają super zbilansowaną karmę. Chodzi o sposób przetwarzania i jakość składników – karma bogata w kurczaka ma go zaledwie kilka procent, a reszta to innego rodzaju mięsopodobne dodatki i soja.

Skąd u dwóch chłopaków niezajmujących się żywieniem taka wiedza?

Zaczęliśmy ją zdobywać, kiedy powstał pomysł na biznes „Piesotto”. Początkowo tworzyliśmy przepisy sami, konsutlując, oparte o ryż – stąd nazwa „Piesotto”. Po dłuższych dyskusjach ze specjalistami od żywienia, odeszliśmy jednak od ryżu i przeszliśmy na soczewicę i bataty. Pracujemy teraz z niezależnym ekspertem żywieniowym, który układa nam przepisy odpowiednie dla czworonogów. Najpierw je przetestowaliśmy na swoich psach i sami próbowaliśmy, potem ulepszyliśmy, przeprowadziliśmy wszystkie potrzebne testy i badania, żeby sprawdzić wartości odżywcze i wprowadziliśmy do naszych pudełek dla piesków

Soczewica i bataty w karmie dla psów brzmią bardzo „posh”. Mało kto jada bataty na co dzień, a co dopiero jego pies. Do kogo kierujecie pudełka „Piesotto”?

Kierujemy je przede wszystkim do właścicieli, którzy sami są świadomi tego co jedzą i chcą, żeby ich psy jadły najlepszy produkt. Nie jesteśmy dużo drożsi od puszek, nie stworzyliśmy produktu nieosiągalnego cenowo. „Piesotto” produkujemy tylko tyle ile jest zamówień, działamy w modelu subskrypcyjnym. Mamy więc produkt typu „zero waste”, nie ma u nas prawie w ogóle odpadów i śmieci.

Super i obaj „stoicie przy garach”?

Stoimy obaj. Powiem tak, że zanim tak naprawdę wyszliśmy z „Piesotto” do psów spędziliśmy z Bartkiem półtora roku korzystając z różnych kuchni, żeby dopracować przepisy. Początkowo nie planowaliśmy gotować sami, ale tylko budując swoją kuchnię, byliśmy w stanie dostarczyć taki produkt, jaki nas satysfakcjonuje. Mamy też trzeciego wspólnika, z doświadczeniem w branży gastro. Maciek pomógł nam z wiedzą produkcyjną, dzięki niemu nie popełniliśmy błędów, na które byliśmy narażeni. Ugotowanie na raz dla kilkudziesięciu psów przebiega inaczej niż ugotowanie dla jednego psa w domu.

Macie teraz w planach, prócz pudełek, np. otwarcie restauracji dla psów i ich właścicieli? Takie dania dla czworonogów już można kupić w pojedynczych knajpach w centrum Warszawy.

Fakt, bywają takie miejsca, np. z rosołem dla psa. Rozmawiamy teraz z kilkoma restauracjami, żeby regularnie dostarczać dobre jedzenie klientom z psami, żeby i one mogły skorzystać z tej wizyty. Dla nas pies jest takim pełnoprawnym członkiem rodziny, często spędza całe dnie ze swoimi psimirodzicami, jest z nimi w pracy, na zakupach, na mieście. (do tego pomysłu na pewno wrócimy, jak tylko sytuacja się unormuje).

Czyli „Piesotto”  jest skierowane do zabieganych mieszkańców dużych miast? Oraz dla tych, którzy aktualnie po prostu zostają w domu?

Wiesz co, w tym momencie na pewno, bo też jest taka charakterystyka klienta. Świadomość właścicieli miejskich piesków jest większa, ale to cały czas się zmienia. Ludzie chcą karmić psy prawdziwym jedzenie. Pracujemy nad tym, żeby móc dostarczać Piesotto do każdego miasta i miasteczka. W lutym udało się nam wyjść poza Warszawę, dostarczamy między innymi do Poznania, Łodzi, Krakowa, Trójmiasta, Wrocławia i jeszcze kilku miejsc. Lista cały czas rośnie. Piszcie do nas, gdzie mamy zacząć dostarczać Piesotto mailowo, albo na Instagramie @Piesotto.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

A post shared by Piesotto | NAJLEPSIE JEDZENIE (@piesotto) on Nov 8, 2019 at 1:10am PST

Na wsiach ludzie wciąż trzymają psy na łańcuchach.

Tak niestety, a Polska ma jedną z największych liczb psów na mieszkańca w Europie.

A to ciekawe.

Tak - to jest prawie 8 milionów psów w Polsce i liczba ta cały czas rośnie z kolei liczba urodzeń powoli spada. To są dogboomersi.

Młodzi ludzie często biorą psa, ponieważ nie są jeszcze gotowi na dziecko, ale chcą zobaczyć jak to jest kimś się opiekować. Sporo samotnych osób z miast z kolei bierze zwierzaka, ponieważ dobrze jest mieć kogoś w domu, kto wskoczy obok na kanapę, obejrzy z tobą serial wieczorem. Jest też trzeci typ klienta – ludzie 50 plus, których dzieci się już wyprowadziły z domu, więc to pies staje się oczkiem w głowie, na niego przelewa się miłość.

Co z „kociarzami”? Polacy dzielą się dość poważnie na zwolenników kotów i fanów psów. Myślicie o tym, żeby poszerzyć ofertę?

W dalszej perspektywie na pewno. Kot jest trochę innym "konsumentem" niż pies. Kot jest dużo bardziej chimeryczny, często potrzebuje zmiany, co za tym idzie, musielibyśmy mieć większą ilość smaków i musielibyśmy się z nimi lepiej poznać.

To wynika z charakteru kotów, które lubią zademonstrować swoją niezależność, pokazać, jak bardzo są ponad wszystkim, i że to one rządzą.

Jak wygląda teraz rynek, zwłaszcza na dzień dzisiejszy? Czym się różni Piesotto od karm?

My połączyliśmy kilka rzeczy na raz, jakość z personalizacją i dodaliśmy subskrypcję.

Postawiliśmy na personalizację, ponieważ problemem jest to, że coraz więcej jest psów otyłych i nie wynika to nawet ze złej woli właścicieli, raczej z niewiedzy. Nie wiadomo ile dawać jedzenia, na karmach są referencyjne wartości, które nic nie mowią. Przedział psa 5-10 kg to bardzo dużo.

U nas każdy klient przed zakupem wypełnia formularz, w którym opowiada nam o swoim psie: ile pies ma lat, ile waży kilogramów, czy jest sterylizowany, jego poziom aktywności dziennej – czyli ile czasu spędza na spacerach, oraz jego aktualną budowę ciała – czy jest za chudy, idealny, czy ma nadwagę. Dzięki temu nasz algorytm liczy ile dziennie kalorii powinien jeść. Dostarczamy pudełka pod drzwi, dokładnie jak cateringi dla ludzi. Na razie nie mamy dużej konkurencji.

Dodatkowo realizujemy aktualnie dostawy bezkontaktowo. Paczki zostawiamy pod drzwiami o określonej godzinie.

Ty sam masz psa?

Wiesz co, ja całe życie miałam psa, a teraz mam przerwę, mam córkę i psa teściów za ścianą. Franek mieszka w zasadzie trochę i u nas, dociera się z naszą Józią, która ma 3 lata, uczą się współpracować.

Pies łączący pokolenia.

Tak łączący pokolenia i łączący domy – ten nasz trochę humorzasty West.

Wygląda na to, że Waszym motto może być slogan „Make dogs happy”

(śmiech) Dokładnie coś w tym stylu, prafrazując „Make dogs happy again”. Jakość jedzenia powoduje zmianę poziomu szczęśliwości zwierząt, mają więcej chęci do zabawy, większy komfort i radość z życia. Dodatkowo psy żyją dłużej. To działa jak u ludzi, jedząc zdrowo żyjemy dłużej i psy też tak mają.

A przy okazji zadowolony właściciel.

Dokładnie. Jedzenie dla psa, które pokochają oboje.

Jeśli chcecie zamówić karmę z dostawą bezdotykową dla swojego psa, kliknijcie TUTAJ.