Dla wielu ludzi I Komunia ma wymiar ściśle religijny, dla pozostałych – jest okazją, by zadośćuczynić tradycji. Jednak bez względu na powody, dla których posyłamy dziecko do komunii, zawsze chcemy, by wydarzenie to było piękne i wyjątkowe. Dlatego poświęcamy tyle czasu na jego przygotowania i wydajemy tyle pieniędzy. Dobrze, jeśli nas na to stać, gorzej – gdy zaciągamy kredyty lub, chcąc się pokazać, zapominamy, po co to wszystko robimy.

[adsense]

Komunijne szaleństwa

Nie ma nic zdrożnego w tym, że rodzice chcą, by dzieci tego dnia wyglądały jak najpiękniej. Dotyczy to zwłaszcza dziewczynek, wiele osób jednak idzie w przesadę: córeczki wędrują do kościoła wymalowane, z utrwalonymi lakierem fryzurami, tipsami na poobgryzanych paznokietkach albo w „dorosłej” sukience, kupionej w salonie sukien ślubnych. Niezwykle istotnym elementem I Komunii jest przyjęcie. Zgodnie z sarmackim zwyczajem „zastaw się, a postaw się”, coraz częściej urządza się je w restauracjach. W komunijnym menu, obok śródziemnomorskich przystawek i egzotycznych dań, spotkać można czekoladowe fontanny lub torty z... jadalną fotografią bohatera dnia. I choć domowe przyjęcia są o połowę tańsze, wręcz w złym tonie wydaje się być urządzenie skromnego, rodzinnego obiadu. Coraz modniejsze staje się też urządzanie przyjęć jak w amerykańskim filmie: powierzając oprawę firmie cateringowej, która nie tylko dowiezie piękne dania, ale też zapewni obsługę kelnerów, własną zastawę, meble bankietowe i namioty do ogrodu. Kolejny element komunijnego szaleństwa to prezenty. Królują wśród nich telefony komórkowe, laptopy, skutery, rowery górskie, konsole playstation, markowe deskorolki i gitary elektryczne. Albo – koperta z pieniędzmi. 500 zł jest tzw. „minimum”.

To przesada

Wszystko to niepokoi katechetów i księży, którzy twierdzą, że myślenie o I Komunii idzie w złym kierunku. Zdarza się, że w ramach przygotowań ambitna mama zapisuje dziecko do solarium albo funduje mu operację plastyczną, by poprawić odstające uszy – a to już kompletne szaleństwo. Zdaniem psycholog Elżbiety Brodowskiej, przesadna dbałość o formę ma zrobić wrażenie na innych. Jakbyśmy chcieli powiedzieć: „Zobaczcie, kim jestem, co osiągnąłem, na co mnie stać! Ta impreza to moja wizytówka, moje dziecko może mieć wszystko, na co, według mnie, zasługuje”. A dr Magdalena Śniegulska z Wyższej Szkoły Psychologii Społecznej w Warszawie dodaje: – Zapraszając gości do drogiej restauracji, czujemy się przez chwilę lepsi, bogatsi, niezwykli. I to złudzenie kupujemy już tylko sobie, nie dziecku.

CO WARTO OFIAROWAĆ NA PIERWSZĄ KOMUNIĘ:

● Pismo Święte z dedykacja, np. od matki chrzestnej. Warto przedtem spytać, czy ktoś z rodziny również nie zamierza kupić dziecku Biblii, bo prezenty nie powinny się powtarzać (ceny: od 35 do 100 zł)
● Album pamiątkowy z miejscem na zdjęcia z komunii (od 10 do 85 zł)
● Łańcuszek z medalikiem – srebrny od 20 zł, złoty – od 150 zł
● Obrazek lub ceramiczna figurkę anioła – od 50 zł