Dorota i roczny Albert

W czasie ciąży dużo czytałam o tym, jak szybko po porodzie wrócić do formy. Sporo też wtedy ćwiczyłam. Ciąża przebiegała bez komplikacji, więc jeździłam na rowerze, gimnastykowałam się. Dzięki temu obyło się bez radykalnego tycia. W efekcie przybrałam na wadze tylko 13 kg. Po urodzeniu syna od razu wzięłam się za zrzucanie wagi (to ważne, bo w mojej rodzinie kobiety mają tendencję do "zatrzymywania" kilogramów). Byłam więc bojowo nastawiona, a to połowa sukcesu! Ustaliliśmy z mężem plan treningu i codziennie przed śniadaniem ćwiczyliśmy razem - każdy wykonywał swoje ćwiczenia. Aktywny ranek kończył się spacerem po świeże pieczywo. W ciągu dnia jeździłam na rolkach. Poza tym karmiłam synka piersią, co również przyczyniło się do szybkiego zrzucenia kilogramów. W pół roku udało mi się dojść do wagi sprzed ciąży!

Paulina i roczna Julka

Będąc w ciąży czułam się świetnie, nawet ze świadomością, że przytyłam aż... 25 kg! Po prostu jadłam wszystko, na co miałam ochotę. Od razu po porodzie zrzuciłam tylko 7 kg. I nagle okazało się, że ubrania ciążowe są już na mnie za duże, ale w te sprzed ciąży nie byłam jeszcze w stanie się wcisnąć. Musiałam więc szybko wziąć się w garść. Już po 3 tygodniach od porodu zapisałam się na aerobik. Chodziłam na zajęcia dwa razy w tygodniu, a raz ćwiczyłam w domu sama. Traciłam wagę dość szybko, tym bardziej, że jako karmiąca mama nie mogłam jeść wszystkiego, na co miałam ochotę. Moja córeczka niemal cały czas była przy piersi, więc nie miałam czasu na dojadanie. W zrzucaniu kilogramów pomogły mi też długie spacery z Julką. Córka nie uznaje spaceru "stacjonarnego" (z zazdrością patrzyłam na mamy siedzące w parku z książką w ręku i niemowlakiem śpiącym w wózku), więc cały czas pędziłam przed siebie i... traciłam kilogramy. Wystarczyło 6 miesięcy, by wrócić do wagi sprzed ciąży. Teraz ważę jeszcze o 5 kilogramów mniej.

Małgorzata i 3-miesięczna Rita

Przytyłam niewiele, bo zaledwie 9 kilogramów, ale i tak - po 3 miesiącach od porodu - mam jeszcze jeden do zrzucenia. To, że tak szybko wróciłam do smukłej sylwetki zawdzięczam mojemu trybowi życia. Urodzenie córeczki nic nie zmieniło. Już po trzech tygodniach od porodu wróciłam do pracy - pomagam mężowi w prowadzeniu firmy. Na spotkania biznesowe zabieram ze sobą Ritę (często zdarza mi się nawet podczas nich karmić córkę piersią). Nie zrezygnowałam też ze spotkań ze znajomymi (umawiam się nawet częściej niż kiedyś). Nadal mam cały dom na głowie, bo mąż często wyjeżdża w delegacje. Jestem tak dobrze zorganizowana, że udaje mi się 2-3 razy w miesiącu iść do fryzjera i manikiurzystki (wszędzie zabieram ze sobą córkę). Poza tym, w miesiąc po porodzie, zaczęłam chodzić 3-4 razy w tygodniu na masaż całego ciała. A od kiedy Rita skończyła 2 miesiące, chodzę z nią na basen (córka uczestniczy wraz z mężem w zajęciach dla maluchów, a ja w tym czasie pływam sama). Nie bez znaczenia dla sylwetki jest też moja dieta - nie jadam nic po godzinie 18.00, a w ciągu dnia dużo piję (około 3 litry) niegazowanej wody.

Kamila i 7-letnia Emilka

Nadwyżka kilogramów była w moim przypadku spora - przytyłam aż 20 kg. Na szczęście po urodzeniu córki skończył się wilczy apetyt. Dzięki temu łatwo było mi zgubić zbędne kilogramy. Nie jadłam dużo, ale też nie liczyłam dokładnie każdej pochłoniętej kalorii. Córkę karmiłam piersią przez ponad półtora roku, więc wielu produktów jeść nie mogłam, zwłaszcza przez pierwsze miesiące. Nie musiałam ograniczyć spożycia słodyczy, ponieważ mój organizm specjalnie się o nie nie upomina. Ale jeśli już miałam ochotę na coś słodkiego, to jadłam - oczywiście w rozsądnych ilościach. W pozbyciu się nadwagi pomogło mi też to, że mieszkaliśmy na 3 piętrze w bloku bez windy. Codzienne spacery, a co za tym idzie, ściąganie i wciąganie wózka jedną ręką, a trzymanie dziecka w drugiej, z powodzeniem zastępowało mi wizyty na siłowni. Ostatnie zbędne kilogramy zgubiłam od razu, kiedy poszłam do pracy. Przez miesiąc schudłam tak dużo, że zaczęły ze mnie spadać prawie wszystkie ubrania.

Autor: Małgorzata Kłeczek