Beta-glukan zastąpi kwas hialuronowy?

Nasze relacje z naturalnymi kosmetykami mają za sobą wzloty i upadki. Dekadę temu zachwycałyśmy się pachnącymi olejkami w ciemnych buteleczkach, ale później bez sentymentów powróciłyśmy do starych, sprawdzonych składników anti-aging, przez lata udoskonalanych w laboratorium. Teraz trend na zastępowanie ich naturalnymi odpowiednikami znów rośnie w siłę – a organiczne formuły stały się zdecydowanie bardziej przekonujące. Mamy już roślinną alternatywę dla retinolu (patrz bakuchiol), a nawet dla botoksu (słyszałyście o spilantolu?) – teraz przyszła pora na kwas hialuronowy. Wiele wskazuje na to, że nasz ulubiony nawilżacz i pogromca zmarszczek doczekał się godnego organicznego odpowiednika. Mowa o beta-glukanie.

Beta-glukan – co to za składnik?

Beta-glukany to polisacharydy otrzymywane m.in. z drożdży, bakterii, grzybów, wodorostów i zbóż (np. owsa czy jęczmienia). To rodzaj rozpuszczalnego błonnika pokarmowego, który ma działanie lecznicze i często jest składnikiem żywności funkcjonalnej. Przypisuje się mu m.in. zdolność do obniżania cholesterolu i cukru we krwi, usprawnianie pracy jelit czy wzmacnianie odporności. Ale to nie koniec jego zalet. Beta-glukan ma także zastosowanie w kosmetyce, a w ostatnim czasie robi się o nim coraz głośniej, głównie za sprawą koreańskich marek beauty, takich jak JKosmune czy Haruharu. Okazuje się, że ten dobroczynny składnik ma wspaniałe właściwości pielęgnacyjne: zwiększa poziom nawilżenia skóry, poprawia elastyczność i przyczynia się do redukcji zmarszczek. Do tego świetnie radzi sobie ze szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi i może być silnym sprzymierzeńcem w walce z różnymi schorzeniami skóry (np. egzemą). 

Beta-glukan wzmacnia barierę ochronną skóry

Według badań przeprowadzonych na potrzeby JKosmune, beta-glukan bez trudu przenika przez naskórek i dociera do skóry właściwej, zapewniając jej głęboki poziom nawilżenia. Oprócz tego, skutecznie wzmacnia i odbudowuje naturalną warstwę hydro-lipidową skóry, która chroni ją przez podrażnieniem i niekorzystnym wpływem czynników zewnętrznych. Z tego powodu, beta-glukan jest polecany zwłaszcza osobom zmagającym się z bardzo suchą, reaktywną i skłonną do podrażnień skórą. Może być też istotnym wsparciem w leczeniu i łagodzeniu poważniejszych problemów, takich jak egzema, zapalenie skóry, a nawet rany i oparzenia. Cząsteczki beta-glukanu łączą się na powierzchni skóry, tworząc dodatkowy, wzmacniający film ochronny. Do tego stymulują makrofagi do wzmożonej pracy, dzięki czemu szybciej neutralizują one patogeny atakujące komórki skóry.

Beta-glukan głęboko nawilża skórę

Beta-glukan nie bez powodu jest nazywany następcą kwasu hialuronowego. Podobnie jak ten ostatni, ma wyjątkową zdolność wiązania wody (potrafi przyciągnąć cząsteczki wody ważące 1000 razy więcej!). Tymczasem badania przeprowadzone przez JKosmune dowodzą, że beta-glukan nawilża skórę nawet o 20% skuteczniej. W dodatku bez trudu przenika przez naskórek i dociera do skóry właściwej, zapewniając jej głęboki poziom nawilżenia. Nic dziwnego, że staje się ona jędrniejsza, bardziej napięta i promienna, a „efekt glow” osiągamy bez grama makijażu.

Beta-glukan niweluje zmarszczki

Nie zaprzątałybyśmy sobie jednak nim głowy, gdyby nie fakt, że beta-glukan ma także właściwości przeciwstarzeniowe. Po części wiążę się to z jego działaniem nawilżającym i ochronnym – ale nie tylko. Jako cukier, beta-glukan może się wiązać z wieloma receptorami w organizmie – i w zależności od tego gdzie się znajdzie, wywoływać inny efekt. Oprócz tego, że jest humektantem i wzmacnia naturalną ochronę skóry – stymuluje także fibroblasty do produkcji kolagenu, skutecznie wygładzając zmarszczki i zapobiegając powstawaniu nowych. Coś czujemy, że się naprawdę polubicie.