Nic tak chyba nie dodaje maluchowi uroku, jak bielusieńkie jedyneczki połyskujące w uśmiechu. Często jednak, zanim staną się naprawdę wzruszające, niejeden raz doprowadzą niemowlę do łez. Oto ich krótka historia…

Odliczanie czas zacząć

Jako pierwsze (w 6.–11. miesiącu) pojawiają się zwykle dolne jedynki. Po nich przychodzi kolej na jedynki górne (6.–12. miesiąc). Potem wyrzynają się górne dwójki (6.–16. miesiąc), a trochę później dolne (7.–16. miesiąc). Zęby trzonowe, czyli czwórki, wychodzą między 10.–19. miesiącem, a kły, czyli trójki, wyrastają w 15.–24. miesiącu. Kolejkę zamykają piątki, które przebijają się w 21.–31. miesiącu. Tak bywa najczęściej. Są jednak maluszki, które szczycą się pierwszym ząbkiem już w trzecim miesiącu życia i takie, które jako „dziąślaczki” zdmuchują swoją pierwszą świeczkę na urodzinowym torcie! To wszystko jest jednak zupełnie normalne.
Warto wiedzieć, że moment wyrzynania się pierwszych ząbków jest w dużej mierze podyktowany genetyką. Podpytaj swoją mamę i teściową, kiedy ty i mąż zaczęliście ząbkować. Na tej podstawie możesz określić przybliżony czas pojawienia się pierwszych perełek waszego dziecka.

Swędzi, boli – będę płakać!

Niekiedy pierwszy ząbek jest prawdziwą niespodzianką dla całej rodziny. Maluch jest pogodny, pięknie śpi, aż tu nagle dostrzegasz w buźce śliczny pierwszy (a czasami i dwa pierwsze!) ząbek. Niestety, w większości przypadków nie bywa aż tak różowo. Co więc zwiastuje, że malec dołączy do „zębolków”? Na początek smyk zaczyna się ślinić i wkładać paluszki do buzi. To znak, że swędzą go dziąsełka i próbuje je podrapać. Nic dziwnego, bo są zwykle zaczerwienione i lekko rozpulchnione. Trudno powiedzieć, jak długo to potrwa. Niektórym śliniącym się maluchom ząbki wyrzynają się po kilku dniach, innym – po paru miesiącach. Zawsze jednak, gdy są blisko wyjścia, zaczyna się drugi, trudniejszy etap ząbkowania, bo ząbki boleśnie napierają na dziąsła. Maluch płacze, może stracić apetyt i gorzej sypiać. I tak będzie, aż „perełka” się przebije.

Mamo, pomóż szybko!

Ząbkowanie może mocno dać się we znaki i maluchowi, i całej rodzinie. Na szczęście jednak, nie jesteście tak całkiem bezbronni! Możesz z powodzeniem łagodzić bolesne skutki ząbkowania. Jeśli więc twój smyk…
■ bardzo się ślini, załóż mu bawełniany śliniaczek. Dzięki temu unikniecie wyziębienia (mokra koszulka to nic fajnego), a w konsekwencji przeziębienia.
■ bierze do buzi wszystko, co jest w zasięgu jego rączek, podawaj mu gryzaczek. Możesz kupić żelowy i lekko schłodzić go w lodówce (nie w zamrażalniku – za zimno!). Warto przedtem owinąć gryzak w woreczek foliowy, by nie złapał lodówkowych zapachów.
■ nie ma apetytu, nie zmuszaj go do jedzenia. Nic się dziecku nie stanie, jeśli przez kilka dni będzie jeść mniej albo tylko pić. Spróbuj podawać mu chłodne napoje oraz jedzenie. To złagodzi ból i pieczenie dziąsełek, więc smakołyki o takiej temperaturze mogą mu całkiem odpowiadać.
■ nie chce ssać piersi, jest marudny i popłakuje, możesz posmarować mu dziąsełka specjalnym żelem przeciwbólowym (np. Calgel, Dentinox, Bobodent) albo podać lek na bazie paracetamolu (np. Efferalgan, Panadol, Calpol). Warto także przez jakiś czas podawać dziecku mleko łyżeczką. Taki sposób jedzenia będzie dla niego nieco mniej uciążliwy (w przeciwieństwie do ciebie).
■ jest niespokojny i ma kłopoty z zasypianiem, możesz zaproponować mu herbatkę dla niemowląt z melisą lub zaaplikować lekko wyciszający czopek homeopatyczny (np. Viburcol).

GRUNT TO HIGIENA!

Nawet jeśli dziecko nie ma ząbków, trzeba dokładnie przecierać mu dziąsełka raz dziennie gazikiem zwilżonym w przegotowanej wodzie. A gdy w buzi smyka pojawi się już pierwsza „perełka”, mycie ząbków powinno się stać waszym rytuałem. Przemywaj wtedy ząbki malucha 2 razy dziennie, i koniecznie po kolacji (postaraj się więc, żeby raczej nie zasypiał przy wieczornej butelce mleka). Jeśli dziecko ma 3-4 ząbki, nadszedł czas na szczoteczkę! Kup taką dla dzieci i dziecięcą pastę (np. Nenedent). Po umyciu nią ząbków nie trzeba będzie płukać buzi. A jeśli twój smyk ma już 8-9 miesięcy, można pozwolić mu na samodzielne mycie. (Oczywiście potem sama jeszcze po nim popraw :))