Jak aplikacja może pomóc w osiąganiu zawodowych sukcesów?

Her impact oferuje użytkowniczkom holistyczne rozwiązanie, które łączy w sobie wspierającą społeczność, mentoring, oferty pracy oraz wiedzę, niezbędną do rozwoju. Poprzez wiedzę mam na myśli przede wszystkim artykuły, e-booki, podcasty oraz video przygotowane we współpracy z naszymi Ekspertami. Do rozwoju Her impact w dużej mierze przyczyniają się właśnie Eksperci, obecnie jest ich ponad 50 z 7 krajów. Są to osoby, które uznawane są za autorytety w swoich dziedzinach. Użytkowniczki będą mogły skonsultować się z nimi oraz wziąć udział w spotkaniach. W drugiej połowie 2020 roku ruszymy także z zindywidualizowanymi kursami dla użytkowniczek, które będą w płatnej wersji aplikacji. Kursy, tworzone we współpracy z psychologami oraz doradcami zawodowymi, zostały zaprojektowane w taki sposób, aby dać dziewczynom narzędzia niezbędne do osiągania obranych celów zawodowych i nie tylko.

Jakie sama masz doświadczenia zawodowe? Co pomaga piąć się po szczebelkach kariery?

Pracuję od pierwszego roku studiów. Będąc na dwóch kierunkach (skończyłam prawo i historię sztuki) nie było mi łatwo pogodzić studia z pracą. Zaczynałam w Muzeum Sztuki Nowoczesnej na stażu, potem dostałam tam pracę. Następnie zwróciłam się ku dziennikarstwu i właściwie do dziś pracuję w tej branży, ale już freelansersko. W ciągu tych kilku lat drogi zawodowej próbowałam swoich sił w różnych miejsach. Byłam w Parlamencie Europejskim, Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, pracowałam w dwóch dużych kancelariach i w domu aukcyjnym. Pełne spektrum. Myślę, że każda posada nauczyła mnie wiele i przede wszystkim wyposażyła w kontakty, które mam do dziś i które właśnie w momencie, gdy rozwijam własny startup przydają się najbardziej. Dlatego jestem zdania, że networking to klucz do sukcesu. Szczególnie, gdy jesteśmy na początku kariery. Ja zawsze byłam otwarta, angażowałam się w wiele działań i starałam się być blisko ludzi. Dzięki temu mogę dziś czuć ogromne wsparcie z wielu stron.

Masz swoje własne mentorki?

Tak! Przy moim charakterze trudno było mi się zdecydować na wybór konkretnej drogi. Lubię robić dużo i różnorodne rzeczy. Pierwszą mentorkę miałam na czwartym roku studiów. Dostałam wtedy niecodzienną propozycję objęcia wysokiego stanowiska w redakcji magazynu o modzie. Z drugiej strony marzyłam o spróbowaniu pracy w kancelarii. Wiedziałam jednak, że to oznacza diametralnie różną pracę i pensję. Moja mentorka pomogła mi z wyborem zadając odpowiednie pytania. Podobnie jest dziś. Mam drugą mentorkę, która wspiera mnie codziennie w rozwoju Her impact. Co ciekawe, robi to tak naturalnie, że mam wrażenie, jakby radziła mi najlepsza przyjaciółka. A ona właśnie umie zadać mi odpowiednie pytania.

Jakie problemy stoją przed kobietami, które chcą wejść na rynek pracy?

Uczestniczę w wielu konferencjach i na każdej podkreśla się jedno - Kobiety wciąż mają niskie poczucie własnej wartości na rynku pracy, jak również mają więcej zadań wynikających z przypisanych im ról społecznych. To dotyczy polskiej mentalności i uwarunkowań społecznych. Nieczęsto promuje się kobiety spełnione, niezależne matki. Z drugiej strony Kamil Fejfer w książce “O kobiecie pracującej” opisuje jedną z bohaterek, która zrezygnowała z bardzo dobrze płatnej pracy, choć mąż zarabiał dwa razy mniej, bo chciała poświęcić czas dziecku. I pyta, czy jako społeczeństwo mamy jej powiedzieć, że źle żyje i musi być bardziej prokobieca? Myślę, że najważniejsze to mieć wybór i prawa, zagwarantowane przez państwo. To, że istnieje luka płacowa albo że kobiety na urlopie macierzyńskim rzadko objęte są programem wspierającym ich powrót do pracy, podkreśla się na każdym kroku. Pytanie, co z tym robimy. Kongres Kobiet właśnie przygotował projekt ustawy dot. równości płac. Obserwacja tego, jak zostanie odebrany, może dać odpowiedź, czy Polska już dojrzała do przyjęcia standardów równościowych, obecnych na przykład na Islandii czy w Norwegii.

Czy wciąż istnieje w Polsce zjawisko „szklanego sufitu”?

Pomimo iz żyjemy w XXI wieku, dyskryminacja kobiet jak najbardziej nadal pokutuje, co podkreślają badania i statystyki. W Polsce 21% stanowisk dyrektorskich piastują kobiety. To wynik niższy od europejskiej średniej o 6 punktów procentowych. Firmy, z którymi rozmawiam, przyznają, że choć wśród kadry menadżerskiej mają zachowane parytety, często członkami zarządów są wyłącznie mężczyźni. Widać jednak zachodzące zmiany. Sama znam kobiety, które zostały członkami zarządów i dla innych stanowią wzory i nadzieję, że takie awanse są możliwe. Według mnie to nie fakt bycia kobietą czy mężczyzna powoduje, że ktoś jest dobrym szefem czy liderem. Decydują o tym przede wszystkim kompetencje, umiejętności, wiedza i szacunek dla innych.

Czy w pracy jako kobiety bardziej się wspieramy czy rywalizujemy?

Myślę, że potrafimy się nawazajem wspierać a rywalizacja między kobietami jest obecna nie tylko w pracy. Kiedyś przeczytałam artykuł o kobiecej rywalizacji w "The New York Times" autorstwa Emily V. Gordon, która wskazała, że rywalizacja wśród przyjaciółek zaczyna się pojawiać już w okresie dojrzewania za sprawą pojawiających się fizycznych różnic. Autorka sugeruje, że być może ta kobieca rywalizacja płynie z nas samych nie w reakcji na zagrożenie płynące z obecności innych kobiet, lecz z naszej własnej samokrytyki. Zamiast skupić się na sobie, atakujemy rywalkę. Myśląc więc o relacjach w pracy, mogłabym podkreślić, że ważniejszym jest skupienie się na sobie, a nie narzucanie swoich wizji innym.

Wierzysz w istnienie, realnie, takiego „sisterhood”?

Zawsze w to wierzyłam i wierzę dalej. Spotkałam na swojej drodze kobiety, które życzyły mi dobrze, ale też takie, które były zazdrosne czy może bardziej niespełnione. Myślę, że to, co tworzy między nami siostrzeńskie relacje to właśnie spełnienie. Gdy każda z nas ma ugruntowane poczucie własnej wartości, nie potrzebuje krzywdzić innej, aby poczuć się lepszą. Do takich kobiet kieruję Her impact. Chciałabym, aby młode dziewczyny skupiły się na swoim rozwoju i pięły ku szczycie w dowolnie obranym kierunku.