Nadchodząca edycja Fashion Designer Awards to nowe rozdanie, co się zmieni? Czego możemy się spodziewać?

Sama stwierdziłam, że potrzebuję zmiany, więc będzie to nowe rozdanie. Zaczęliśmy od logo, odświeżyliśmy je i teraz mamy nowe otwarcie. Temat miast to też motyw, o którym myślałam od dawna. Po zeszłorocznej edycji, w której było dużo blichtru, podniosłej atmosfery (10. edycja zobowiązywała do świętowania), czas na nowoczesny streetwear. Mam nadzieję, że kolekcje konkursowe będą się do tej mody ulicznej odnosić, a projektanci pokażą swoje wizje „tu i teraz”. Zmienia się też logistyka – nie będzie już półfinału w centrum handlowym – odeszliśmy od tego, ponieważ hołdujemy modzie slow, modzie autorskiej. Nie pasuje do niej duże centrum. Zmiany zaszły też w jury, po raz pierwszy zaprosiłam do grona jurorów Vasinę, którą znam od lat. Ona jest ciekawa dla młodych, bardzo miejska, pracuje z alternatywnymi artystami. Wróciła stara gwardia, duet Paprocki i Brzozowski, oni byli ze mną jeszcze w pierwszych edycjach.

Czego w tej edycji FDA oczekujesz od młodych adeptów sztuki projektowania?

Oczekuję przede wszystkim ponownego spotkania genialnych osobowości, od których będę mogła czerpać nową energię. Te osoby, które zgłaszają się do konkursu, są z edycji na edycje coraz fajniejsze, coraz bardziej świadome. Wszystkich zapamiętuję już na tym pierwszym etapie – to oznacza, że mają coś do zaoferowania, zapadają w pamięć.

Już podczas pierwszych obrad jury wybieramy 30 uczestników, z tą grupą będziemy robić pierwsze warsztaty.

Wspomniałaś o tym, że hołdujesz modzie w rytmie slow. Czy składa się na to także ekologiczne podejście do projektowania?

Będziemy pytać o eko podejście, ale nie jest to jeden z wymogów. Dobrze jeśli projektanci będą mieli świadomość, że nie trzeba robić dużo, raczej postawić na minimum, najlepiej w zgodzie z naturą. A jeśli w kolekcji znajdzie się coś z recyklingu – wspaniale, tylko na plus. Dzisiejszy rynek mody jest bardzo trudny. Właśnie dlatego tak wiele mogą zaoferować młodzi, obronić się dobrą jakością, małymi kolekcjami, ale z takimi rzeczami, które będziemy nosić przez wiele sezonów.

Zaplanowałaś też wizytę pewnego wyjątkowego gościa…

To tylko jeden z gości, ale już oficjalnie przeze mnie zapowiedziany. 4.czerwca na finale FDA pojawi się Benedetta Barzini, znawczyni branży mody, wykładowczyni na uniwersytecie w Mediolanie, pierwsza modelka na okładce włoskiego „Vogue”. W tamtych czasach była ikoną, w Nowym Jorku poznała cały świat tamtejszej bohemy, inspirowała, była muzą wielu projektantów. W pewnym momencie jednak się odcięła od blichtru – przestały jej się podobać konsumpcjonizm i powierzchowność.

Benedetta uwielbia młodych ludzi, bardzo dużo z nimi pracuje – dlatego tak ważne dla mnie jest, aby oceniła polskich twórców. Jestem dumna, że udało mi się ją przekonać do przyjazdu, że doceniła wartości, jakie niesie FDA w Polsce.

Wracając do motywu przewodniego nadchodzącej edycji Fashion Designer Awards, które miasta są Tobie najbliższe?

Zdecydowanie kocham Nowy Jork, ale mam głęboką nadzieję, że nie wszystkie kolekcje będą nim inspirowane. Dla mnie jednak to miejsce jest niezwykłe, bo tam właśnie wymyśliłam ten konkurs. Podczas jednego z wakacyjnych wyjazdów do NYC, świeżo po założeniu agencji PRowo-eventowej, zastanawiałam się nad flagowym projektem, który może być tej agencji wizytówką.

W tym przyjaznym, pełnym energii mieście, każdy może się poczuć jak u siebie, nawet jeśli jest z wizytą po raz pierwszy i nawet jeśli jest to miasto tłoczne, brudne, że latem nie do zniesienia. Jak powiedział Woody Allen: „Nowy Jork to nie jest miasto, to stan umysłu”.

A co z lokalnymi miastami?

Mam nadzieję, że wśród inspiracji będzie też Warszawa. Ciągle się rozwija, jest modna, otwarta na przyjezdnych. Emocje, obrazy, wspomnienia związane z danym miastem – to być może powinien być punkt wyjścia dla projektantów. Może ktoś już w danym mieście nie mieszka, może był gdzieś przejazdem, ale ciągle czuje emocje związane z tym miejscem – to klucz do powstania obiecującej kolekcji.

Nagrody dla zwycięzców FDA sprawiają, że gra jest warta świeczki.

Mamy staże w MMC Studio i u Paprocki & Brzozowski, mamy zagraniczne staże, szereg merytorycznych spotkań i warsztatów z partnerami, są wyjazdy branżowe do Paryża, Mediolanu i Lille, myślę, że będzie też specjalna nagroda od Bendetty, czy będzie ciekawie? Bardzo!

Które z edycji są Twoimi absolutnymi faworytami?

Z pewnością pierwsza, ponieważ finałem byłam oszołomiona. Pierwszy raz poczułam, że świat mody to totalnie fascynująca sprawa. Piąta edycja z motywem Paryża miała rekordową ilość zgłoszeń, a kolekcje były super inspirujące. Z kolei zeszłoroczna, 10. edycja była niesamowicie wzruszająca, pomyślałam wtedy „wow to już dziesięć lat!”. Tak wiele się zmieniło podczas tych dziesięciu lat, zgłaszają się coraz bardziej świadomi, pewnie siebie młodzi ludzie. To już nie szare myszki, tylko osoby, które wiedzą czego chcą, mają jakiś plan i głośno podkreślają „tutaj jestem!”.

Myślisz o kolejnych projektach?

Chciałabym też stworzyć projekt dla ludzi nie stricte związanych z modą, już coś kiełkuje, ale na razie nie będę jeszcze zdradzać, co chodzi mi głowie.