Olga Pejas: Skąd wziął się pomysł na zajmowanie się tanimi domami we Włoszech zawodowo? Bo dla mnie “domy za 1 euro” brzmiał jak clickbait albo… oszustwo...

Małgorzata Ciuksza: Wszystko zaczęło się kilka lat temu, dokładnie 2017 roku, kiedy mój klient zadzwonił po pierwszych, medialnych informacjach o domach za 1 euro w Sambuca di Sicilia. - Gosia, wiesz, słyszałaś pewnie o tych domach za 1 euro, zainwestowałbym trochę kasy w to, możesz mi to sprawdzić? Jako, że ja już wtedy mieszkałam we Włoszech, prowadziłam kancelarię polsko-włoską z moimi wspólnikami, czyli prawnikami, adwokatami i radcami prawnymi, postanowiliśmy wgłębić się w temat. Zadzwoniliśmy do burmistrza, zebraliśmy niezbędne informacje i zadowoleni przesłaliśmy do klienta, a tu...cisza.  

Tyle się napracowaliśmy, za darmo (śmiech), więc stwierdziłam - hej,  kupujemy domenę “domyza1euro.pl” i może coś z tego wyjdzie. Trzy miesiące później, znowu informacja w mediach - domy za jeden euro w innej miejscowości! Na stronie internetowej był mój numer telefonu...od tego czasu, przez tydzień non stop rozmawiałam z zainteresowanymi Polakami! 1 euro za własny dom w słonecznej Italii działa na wyobraźnię.

Brzmi to tak, że sama chciałabym kupić ich ze dwadzieścia!

Tak, to tak brzmi, ale jak już się w to zagłębisz, nie jest tak kolorowo - trzeba spełnić dużo wymagań, jesteś też zależna od widzimisię gminy, finalnie musisz włożyć w to od 20 tysięcy euro w górę, a właścicielką jesteś dopiero wtedy, gdy władze miasta zaakceptują wykonany przez ciebie remont...

Czyli to 1 euro to jest jednak clickbait?

Absolutnie tak, to clickbait, a przede wszystkim doskonały chwyt marketingowy burmistrzów włoskich. Każde miasto, które chce zaistnieć w mediach, ogłasza “wyprzedaż” domów za 1 euro. One faktycznie są dostępne, jednak nie mają wcale wielu kupców - to specyficzne miejsca, dużo pracy i pieniędzy trzeba włożyć w remont bo często są to po prostu rudery. 

To w końcu jak to jest z tymi domami, bo jednak ebook powstał? 

Podczas badania tematu domów za 1 euro, dowiedzieliśmy się, że na przykład na Sycylii, można kupić nieruchomości już od 10 tysięcy euro - z łazienką, kuchnią, bez restrykcyjnych wymagań dotyczących remontu, z prawem własności od razu po zakupie. To są mieszkania z wolnego rynku, zazwyczaj kamienice w miasteczkach na południu Włoch, trafiają się też nad morzem. Trzy, cztery piętra, własna klatka schodowa, taras z pięknym widokiem na dachu - możemy mieć to już za 5, 10, 15 tysięcy euro. Czynsze są tu śmieszne: prąd, woda kosztują mniej lub podobnie jak w Polsce, a ewentualny podatek “seconda casa”, czyli od drugiego domu, wynosi 150-250 euro rocznie. Włochy południowe mają specyficzny klimat - są piękne, autentyczne, mają cudownych ludzi, tylko architektura jest zupełnie inna niż na północy. Trzeba to lubić. 

Dlaczego Włosi wyprzedają tak tanio te domy?

Są dwa główne powody: część nieruchomości przeszło w posiadanie gmin, które -dzięki programowi domy za 1 euro- chcą, aby ktoś je kupił i wyremontował, tym samym poprawił estetykę miejsca. Drugi powód, który dotyczy nieruchomości z wolnego rynku, to “ucieczka” młodych Włoszek i Włochów z południa na północ za pracą - nieruchomości zostają i właściciele postanawiają je sprzedać. Z drugiej strony, Włosi są bardzo przywiązani do swojej “terra”, czyli ziemi - lubią tam wracać. W pandemii niektóre gminy dawały dofinansowanie dla powracających - aby ruszyć nieco gospodarkę i społeczność mniejszych miejscowości. Z sukcesem - przez popularyzację pracy zdalnej, zmniejszył się popyt na mieszkania w Mediolanie czy innych dużych miastach. 

To trochę tak jak u nas. Chwila w zamknięciu i już zrobił się boom na chociażby miejskie ogródki działkowe. Wracając do Włoch - wspominałaś, że to właśnie kobiety stanowią większość zainteresowanych domami?

Tak! Opisałabym to jako dwie grupy klientów: rodzina, ale to kobieta się do nas odzywa, to jej marzenie i ona decyduje i zarządza całym projektem. Druga grupa to singielki, albo kobiety w związku, które kupują dom całkowicie na siebie.

Moje klientki mówią mi wprost, że przestają lubić nasz kraj. Zaczynają się bać, chcą uciec, póki mogą, bo kto wie, co stanie się w przyszłości z Unią Europejską.

Emigracja zaczęła być w modzie - zwłaszcza, że język włoski jest prosty do nauki, a poza tym żyjemy w takich czasach, że możemy w każdej chwili wrócić - wsiąść w samolot czy w auto i być w Polsce w przeciągu kilku-kilkunastu godzin. 

Powiedziałaś o strachu Polek, czy zauważyłaś większy “ruch w interesie” po strajkach i sytuacji związanej z zaostrzeniem prawa aborcyjnego? 

Cały nasz biznes to jest reakcja na to, co dzieje się w Polsce. Począwszy od cen nieruchomości, które poszybowały w górę, po kwestie społeczne. Nasi klienci nie chcą żyć w państwie PiSu.

Kobiety chcą czuć się wolne, chcą mieć swój przysłowiowy (i dosłowny) kawałek podłogi. Żyć w kraju, który lubią, który jest krajem demokratycznym, w kraju gdzie jest słońce, dobre jedzenie i uśmiechnięci ludzie.

Nie wspominając o prawach kobiet, które są zdecydowanie bardziej chronione niż te w Polsce. 

Właśnie, a jak się żyje kobietom we Włoszech? Ty coś o tym wiesz.

Jest dużo do zrobienia, jednak podstawowe prawa są respektowane. Oczywiście, jak zresztą wszędzie, istnieje problem przemocy domowej, czy coś, z czym często kojarzony jest kraj, czyli uliczni adoratorzy, jednak to bardzo zmienia się z pokolenia na pokolenie. Jeśli chodzi o temat aborcji - tak jak w większości cywilizowanych krajów, jest dostępna na życzenie do 13 tygodnia ciąży, po rozmowie z psycholożką. 

A Włoszki, które całe życie zajmują się domem, są w większości? Taki był stereotyp - konserwatywnego, patriarchalnego kraju. 

Włoszki są silne - ich rządzenie w domu, to bardziej tradycjonalizm niż konserwatyzm. Kobiety, które gorliwie zajmują się domem, zazwyczaj pracują też zawodowo. Włosi są cisi w porównaniu do Włoszek - to kobiety decydują niemal o wszystkim w rodzinie, szczególnie na południu kraju!

Tradycjonalizm, ale na zasadach kobiet?

Można tak powiedzieć. Jeszcze kilka lat temu na przykład, istniało prawo, które nakazywało mężczyznom płacenie alimentów na kobiety, które zostawili. Teraz to nie jest już regułą. Ciekawostką jest też to, że Włoszki nigdy nie zmieniają nazwiska po ślubie. Moje włoskie koleżanki mogłyby być oburzone: jak to, to ja pracowałam na swoje nazwisko, mam swój biznes, swoich klientów, jestem “dottoressa” (nawiasem mówiąc, obowiązują feminatywy) i mam pozbyć się swojego nazwiska?! Zasada jest prosta: kobieta, która nosi nazwisko mężczyzny, jest jego siostrą, nie żoną. Kobiety tu rządzą, może dlatego te silne Polki tak tu ciągnie.

Brzmi świetnie, ale czy kobieta, która jest “solo”, podoła całemu procesowi kupna i remontu domu?

Bezproblemowo! Jak już mówiłam - kobiety robią to co chcą, z resztą mają naszą profesjonalną pomoc. Mieliśmy nawet klientów i klientki, którzy kupowali nieruchomości zdalnie, oczywiście przez pandemię. Współpracujemy z mieszkającymi we Włoszech Polkami z danego regionu, które mogą podjechać, zrobić dokładne zdjęcia i filmiki nieruchomości, włącznie z sąsiedztwem. Nie godzimy się jednak na pomoc w zakupie na odległość nieruchomości osobom, które nigdy w danym regionie nie były - kupno domu, nawet niedrogiego, to jednak czas i pieniądze, lepiej uniknąć ewentualnego rozczarowania. 

Wiemy już, że 1 euro to raczej clickbait… ale czy za 20 tysięcy euro możemy już spełnić marzenie o domu we Włoszech?

Tak, absolutnie! To jest historia Piotra Wojtasika, który zdecydował się napisać ze mną o tym ebook. Znajdziecie w nim jego historię oraz wszelkie niezbędne informacje do zakupu domu z wolnego rynku w słonecznej Italii. Zapraszamy gorąco do lektury!



Małgorzata Ciuksza – radczyni prawna z ponad 12-letnim doświadczeniem. Globtroterka, która na stałe mieszka we Włoszech, a dokładnie w Genui, gdzie jako radczyni prawna pomaga Polkom i Polakom w spełnianiu ich marzeń, czyli zakupie nieruchomości w słonecznej Italii. Z wykształcenia jest również psycholożką. 

@malgorzata_ciuksza

www.malgorzataciuksza.com