Dominika Gwit to aktorka znana z filmu Galerianki oraz swoich ról w serialach Przepis na życie i Singielka w stacji TVN. Aktorka jest również od 2017 związana z Teatrem "Fabryka Marzeń". Wcześniej występowała na deskach Teatru Muzycznego w Gdyni. Gwiazda zasłynęła w przestrzeni publicznej kilka lat temu jako bohaterka spektakularnej metamorfozy. Celebrytka schudła wtedy 50kg, czym wywołała niemałą sensację. Wkrótce Dominika Gwit przyznała, że zmaga się z efektami jojo i chorobami, które utrudniają jej powrót do szczupłej sylwetki. Zmagająca się z insulinoopornością aktorka stała się ambasadorką osób plus size, walczących o akceptację.

"Czerpię z życia pełnymi garściami!"

Dominika Gwit bardzo długo zmagała się z hejtem. Napastliwe, ofensywne wpisy nasiliły się szczególnie po tym, kiedy 33-latka najpierw zgubiła zbędne kilogramy, a później szybko wróciła do poprzedniej sylwetki. Aktorka nic sobie jednak nie robi z negatywnych komentarzy. Co więcej, gwiazda stara się wykorzystywać swoje zasięgi, aby edukować społeczeństwo i promować ważne przesłanie, by czerpać radość z życia i nie przejmować się hejterami.

Aktorka dodała na swój profil na Instagramie zdjęcie z wakacji, na którym pozuje w stroju kąpielowym, leżąc na różowym, dmuchanym flamingu. "Uwielbiam spędzać czas w wodzie i kocham tego stwora. Wiele z was pyta mnie, jak to jest, że się nie wstydzę korzystać z wodnych atrakcji, jak np. kajaki czy rowerki wodne. A ja powiem wam tak. W d*pie to mam! Czerpię z życia pełnymi garściami!" - napisała na Instagramie 33-latka.

 

"Choroby metaboliczne to zmora dzisiejszych czasów"

Aktorka poruszyła również temat chorób metabolicznych. Jak sama mówi, otyłość nie zawsze jest efektem obżarstwa. "Komuś się może wydawać, że dodatkowe kilogramy są efektem obżarstwa. 90 procent z nas, kobiet plus size, doskonale wie, że to nieprawda. Choroby metaboliczne to zmora dzisiejszych czasów. To trudny temat, z którym zmaga się wiele ludzi. I kobiet i mężczyzn. Chudniesz, tyjesz, chudniesz, tyjesz. Ale oceniać jest łątwo. Oj łatwo."

I powiem wam tak. Ocenianie innych jest słabe i świadczy o ludzkiej małości. W związku z tym, że jestem gruba mam się zamknąć w domu, nie pokazywać nikogo, bo ktoś pomyśli sobie, że co, że jestem gruba!!?? No jestem! I doskonale o tym wiem! I w d*pie to mam! Znam siebie i siebie kocham. Podejmuję najlepsze możliwe dla siebie decyzje.

 

"Zalewa mnie krew, gdy widzę Wasze wiadomości pełne smutku i wstydu"

Na koniec aktorka odniosła się do opinii sugerujących, że "promuje otyłość"

"Dziewczyny! Głowa do góry, pierś do przodu! Świat jest różnorodny i na tym polega piękno! A dzięki przeróżnym aktywnościom fizycznym jesteśmy zdrowsze. I nie, nie promuję otyłości. Otyłość jest zła, a walka z nią bardzo nierówna. Prawo do życia ma każdy! Przeszłam swoje i na prawdę nie muszę tego pisać. Ale robię to, bo widzę, co ludzie robią sobie wzajemnie zalewa mnie krew, gdy czytam Wasze wiadomości pełne smutku i wstydu. Kocham świat, kocham ludzi! Kochajmy się wszyscy! Bądźmy dla siebie braćmi i siostrami!"

Kilka godzin później aktorka wstawiła też post na swoim insta story, którym kończy dyskusję. Jak sama twierdzi, "Zdrowie jest najważniejsze. Podejmowanie walki zawsze jest ważne. Czy to dieta, czy aktywność. Zresztą każdy człowiek musi zwracać na to uwagę. Jednak, jak już mówiłam, walka z otyłością jest nierówna. Przez choroby autoimmunologiczne, kilogramy często wracają. U każdego jest inaczej. Bywa różnie. Większość z nas podjęła walkę nie raz, nie dwa. Ale każda z nas jest piękna niezależnie od aktualnego rozmiaru. BO GRUBA NIE ZNACZY GORSZA" - pisze aktorka.