Przesądy polskie - jakie są najpopularniejsze przesądy?

Polskie przesądy ludowe mogłyby spokojnie wypełnić niejedną obszerną publikację - a jednak nie stanowią one wyłącznie suchej wiedzy książkowej, lecz namacalną rzeczywistość każdego z nas. Patrząc na poniższą listę, niejedna osoba na pewno pomyśli z rozbawieniem, że wierzy w konkretny zabobon bez szczypty krytycyzmu.

Najpopularniejszy chyba przesąd wiąże się z liczbą 13, uważaną powszechnie za pechową, oraz ze związaną z nią datą: piątkiem 13-go. Lęk przed "trzynastką" nawet w dzisiejszym świecie jest tak powszechny, że w niektórych budynkach nie istnieją piętra o takim numerze, zaś w wielu  hotelach próżno szukać pokoi z szyldem "13".

Źródeł tego zabobonu należy zapewne upatrywać w starożytne Babilonii, gdzie liczba "12" oznaczała idealny porządek, zaś "13" siłą rzeczy zaburzała harmonię. Inne wytłumaczenie wiąże się z chrześcijaństwem - trzynastym uczestnikiem Ostatniej Wieczerzy był zdrajca Judasz, zaś piątek to dzień męki i śmierci Chrystusa.

Drugi bardzo rozpowszechniony przesąd obiera sobie za cel czarnego kota, który przebiega drogę przyszłym pechowcom. Wierzenie to wzięło się zapewne z nieufności, jaką obdarzano koty w czasach średniowiecza, podejrzewając je o służenie diabłu. Nieodłączną towarzyszką kota była zaś czarownica. Ten duet na stałe wszedł do kanonu ludowej twórczości.

Trzecim wybranym przez nas przesądem niech będzie rozbite lustro - synonim siedmiu lat nieszczęścia. Starożytni wierzyli, że w lustrze odbija się fragment duszy człowieka, więc stłuczenie szkła nie ma prawa się dla nikogo dobrze skończyć. Dziwić może tutaj tylko cyfra 7, uważana przecież za szczęśliwą. Rzymianie uważali, że życie ludzkie przebiega w siedmioletnich cyklach, gwarantujących zdrowie i dobrobyt. Zbicie lustra, czyli zaburzenie cyklu, niesie z sobą karę w postaci strasznego pecha. 

Nie wszyscy wiedzą z kolei, że noszenie kawałka stłuczonego lustra w portfelu skutkuje nie pechem, lecz łutem szczęścia.

Następny popularny zabobon głosi, że dla oddalenia od siebie złego losu należy "pukać w niemalowane". Niektórzy poszukują uzasadnienia tej wiary w intuicjach naszych przodków, iż drzewa są zamieszkiwane przez dobre duchy. Wystarczy dotknąć kory, aby zapewnić sobie życiową pomyślność. Według innej teorii pierwotnie stukano w drewnianą deskę, na której leżał zmarły, aby w ten sposób odgonić czarta. 

Piąty przesąd wyjaśnia, skąd biorą się rodzinne waśnie. Otóż, z rozsypanej przez któregoś z domowników soli. W dawnych wiekach sól zaliczano do towarów luksusowych, a zatem jej marnotrawstwo postrzegano jako zapowiedź rychłego nieszczęścia. Zaradni Polacy wymyślili jednak sposób na odczynienie złego obrotu spraw: należało rzucić szczyptę tej rozsypanej soli przez lewe ramię.

Kolejne z dawnych wierzeń przestrzega, aby pod żadnym pozorem nie wstawać z łóżka lewą nogą, gdyż niechybnie spowoduje to koszmarnie zły dzień. Taka konstatacja wynika z faktu, że w wielu kulturach (np. w islamie) lewa strona ciała uznawana jest za gorszą od prawej - dlatego np. muzułmanie podcierają się lewą ręką w toalecie, natomiast prawej używają przy stole. 

Zabobony i przesądy polskie - najciekawsze wierzenia

Do tej pory wymienialiśmy polskie przesądy i zabobony, które zna praktycznie każdy. Istnieje jednak bardzo wiele innych, nieco mniej rozpowszechnionych, a zdecydowanie wartych wzmianki. Wierzenia i przesądy w Polsce mogą się przecież poszczycić niezwykle długą, bo tysiącletnią, tradycją.

Nie wszyscy wiedzą na przykład, że pecha przyniesie nam zabicie pająka. Okazuje się, że nasi przodkowie uważali owe stworzenia za bardzo pożyteczne - m.in. sieci pajęcze przykładano do ran, aby zatamować krwawienie.  Co jeszcze ciekawsze, niegdyś martwe pająki noszono na szyi, w woreczkach, dla zapewnienia sobie większego szczęścia.

Na liście czynności zakazanych znajduje się także otwieranie parasola w domu - będzie się to bowiem wiązało z okropnym pechem bądź serią nieszczęść. Trzeba pamiętać, że w dawnych czasach istniał sztywny podział na czynności wykonywane w domu i poza nim - złamanie owych nienaruszalnych reguł zwiastowało katastrofę.

Zakazaną praktyką było również stawianie butów na stole. Mogło przynosić pecha, zapowiadać ostrą rodzinną kłótnię albo bankructwo połączone z długim okresem głodu. Jak wiadomo, stół to jeden z najważniejszych mebli w domu, bo służy do spożywania wspólnych posiłków. Stawianie na nim butów równa się pewnego rodzaju profanacji, zachwianiu naturalnego porządku. Z tego właśnie powodu kategorycznie nie należy pozwolić butom choćby przez chwilę leżeć na stole.

Przesądy polskie: czy zabobony polskie są podobne do przesądów na świecie?

W świetle tego, co zostało już przez nas powiedziane, rodzi się pytanie, czy i na ile polskie tradycje ludowe pokrywają się z tymi znanymi w innych krajach. Skoro dawni Polacy bywali nad wyraz przesądni, można przecież podejrzewać, że to samo dotyczyło innych mieszkańców kuli ziemskiej.

Po części odpowiedzieliśmy już sobie zresztą na to pytanie. Wskazaliśmy przecież na źródła wielu polskich zabobonów - a źródła te posiadają europejski czy nawet pozaeuropejski charakter. Sięgając często czasów starożytnych, stanowią dowód na zależność naszego systemu myślowego od kultur dawno przebrzmiałych.

Sztandarowy przykład stanowi oczywiście wspomniany na samym początku piątek trzynastego - przesąd ten jest bardzo powszechny w kulturach europejskich, a amerykański przemysł filmowy wykorzystał go nawet do produkcji głośnego horroru o takim właśnie tytule. 

Warto jednak przy okazji dodać, że ta feralna data niekoniecznie zwiastuje nieszczęście. Wręcz przeciwnie. We współczesnej Francji panuje na przykład przekonanie, że piątek trzynastego to data na wskroś pomyślna. Tego dnia tłumy ludzi w całym kraju grają w gry hazardowe, w przeświadczeniu, że los uśmiechnie się właśnie do nich. Jest to zatem dokładne odwrócenie polskiej nieufności wobec trzynastego dnia miesiąca.

Równie ciekawe okazują się jednak podobieństwa między kulturami - wydawać by się mogło - bardzo odległymi. Czy istnieje na przykład taki przesąd, który łączyłby Słowian, Chińczyków i Hindusów? Owszem,, i w dodatku jest nam wszystkim dobrze znany. Chodzi o podawanie ręki przez próg. Czynność ta ma przynosić pecha, gdyż pozwala złym duchom z zewnątrz dostać się do domowego wnętrza. Zaskakiwać może, że ludy tak odległe geograficznie żywiły bliźniacze niepokoje.

Podobnie jak w przypadku każdego niemal przesądu, niekorzystne konsekwencje witania się przez próg można w dość prosty sposób "zneutralizować". Wystarczy, że jedna osoba stanie bezpośrednio na progu - owej symbolicznej granicy oddzielającej dobre moce domowe od tych złych, czających się tuż za drzwiami. Przeprowadzony w taki sposób, ceremoniał powitania nie będzie już niósł ze sobą żadnego zagrożenia.