Oczyszczanie twarzy – kiedy może szkodzić skórze?

Oczyszczanie twarzy to niby prosta sprawa, ale to właśnie na tym etapie pielęgnacji wykłada się większość z nas. Źle dobrana metoda mycia twarzy jest równie szkodliwa co źle dobrany krem – to właśnie w tym miejscu zaczyna się większość naszych problemów z cerą. Używając zbyt silnych środków myjących – narażamy skórę na wysuszenie, niszczymy jej naturalną warstwę hydro-lipidową – i w efekcie uwrażliwiamy ją na działanie czynników zewnętrznych. Z kolei stosując zbyt łagodne środki myjące, często nie domywamy jej dokładnie, przyczyniając się do powstawania zapchanych porów i zaskórników.

Niezależnie od tego, w której drużynie pielęgnacyjnych błędów znalazła się twoja rutyna – możesz mieć pewność, że wkrótce skóra odwdzięczy się przykrymi niespodziankami, a ty będziesz musiała włożyć sporo pracy w to, żeby na nową ją uregulować. Jak temu zapobiec? Istnieje na to sprawdzony sposób: dwuetapowe oczyszczanie skóry. Wykonuje się je za pomocą olejku i łagodnego żelu lub emulsji myjącej (np. żelu do mycia cery mieszanej Elfa)

Dwuetapowe oczyszczanie skóry krok po kroku

Krok pierwszy to mycie skóry olejem. Umieść odrobinę olejku w zagłębieniu dłoni. Możesz dodać odrobinę wody albo od razu nałożyć go na wilgotną twarz. Okrężnymi ruchami wykonaj delikatny masaż twarzy, rozprowadzając powstałą w ten sposób emulsję. Nie masuj skóry zbyt długo (choć wiemy, że to przyjemne). Dokładnie spłucz twarz ciepłą wodą.

Krok drugi polega na zmyciu resztek olejku i połączonych z nim zanieczyszczeń. Wybieramy do tego łagodny preparat myjący. Jeśli nie jesteś pewna, czy to zadziała, możesz też połączyć odrobinę preparatu myjącego z olejem w pierwszym kroku, a potem zastosować drugi krok. Co rozumiem przez łagodny preparat myjący? Może nim być mleczko, emulsja micelarna, żel albo pianka (bez SLS i innych siarczanów - za to z łagodnymi środkami powierzchniowo czynnymi), np. pianka do mycia cery naczynkowej Elfa.

Dwuetapowe oczyszczanie skóry - czy jest skuteczne?

Jeśli choć trochę interesujesz się pielęgnacją, to z pewnością o nim słyszałaś. Bardzo możliwe jednak, że – tak jak ja – przez wiele lat pozostawałaś sceptyczna wobec metody OCM. Wcale się nie dziwię. Ja po chwilowej fascynacji zaczęłam odrzucać wszystko, co nosiło znamiona koreańskiej pielęgnacji. Jako zdecydowana minimalistka nie kupowałam idei wieloetapowej rutyny pielęgnacyjnej, która jawiła mi się jako czasochłonna i obciążająca skórę. Zwłaszcza wrażliwą i skłonną do zanieczyszczania – taką jak moja. I choć nadal tak uważam, całkowicie zmieniłam zdanie na temat oczyszczania skóry olejem. Co więcej, uważam je obecnie za jedyną bezpieczną metodę mycia skóry, bo w przeciwieństwie do agresywnych środków myjących z siarczanami, olejek w żaden sposób nie narusza warstwy ochronnej skóry. Jednak diabeł tkwi w szczegółach - i sama metoda OCM nie zawsze jest wystarczająca.

Metoda OCM: czy olejek nie zapycha porów?

Długo myślałam, że tak właśnie się dzieje – lecz byłam w błędzie. Nic bowiem tak skutecznie nie przyciąga cząsteczek tłuszczu jak… inny tłuszcz. Olejek myjący doskonale oczyszcza pory z łoju, kosmetyków kolorowych, ciężkich filtrów i całej nagromadzonej tam tłustej treści. Brzmi okropnie – ale to jeden z najskuteczniejszych sposobów, żeby zdjąć tę niezbyt czystą warstwę z powierzchni skóry.

I teraz najważniejsza sprawa: nie każdy olejek da się zmyć. Żeby faktycznie tak było musi zawierać emulgator, czyli substancję, która pod wpływem wody zamieni się w delikatną piankę i pozwoli „zemulgować” tłuszcz ze skóry.

Podobnie działają preparaty dwufazowe (np. oliwki hydrofilne), których formuła pozwala na łączenie się olejów z wodą – dzięki temu kosmetyk jest zmywalny, a na twarzy nie pozostaje tłusta warstewka.

Te produkty bardzo ułatwiają sprawę – i zapewniają nam dwa etapy oczyszczania skóry naraz. Można jednak podejść do tego bardziej tradycyjnie – i faktycznie oczyścić skórę najpierw olejkiem, a później łagodną emulsją lub żelem.