Rosyjska aktywistka aresztowana za ilustracje kobiecego ciała

Julia Cwietkowa pochodzi z rosyjskiego Komsomolska nad Amurem (prawie 9 tysięcy kilometrów od Moskwy), ma niecałe trzydzieści lat i prócz zajmowania się tematyką feministyczną, prowadzi teatr dla dzieci i nastolatków "Merak".

Prace, za które Julia została aresztowana, przedstawiają naturalne kobiece ciała. Możecie je obejrzeć w mediach społecznościowych. Każda z nich jest podpisana: „Prawdziwe kobiety mają cellulit, włosy, tłuszcz [...] i to jest w porządku!”. Za pomocą rysunków Julia wyjaśnia, że prawdziwe kobiety mają też menstruację, zmarszczki, siwe włosy czy niedoskonałą cerę. Policja uważa, że Julia używa tych obrazów do „uwodzenia” dzieci podczas pracy w teatrze. To absurd – na zdjęciach nie ma śladu pornografii, a prześladowanie aktywistki jest wyraźnie umotywowane politycznie. Za pokazywanie kobiecego ciała takim, jakie jest, Cwietkowej grozi od dwóch do sześciu lat więzienia. Całą akcję z ilustracjami Julia opublikowała pod hasłem "Kobieta - nie lalka". Co miała na myśli Rosjanka? Zwrócenie uwagi na równouprawnienie kobiet, przy innych okazjach na problem nietolerancji również w stosunku do środowiska LGBTQ.

Uwagę władz przyciągnęła w zeszłym roku, kiedy razem ze swoimi dziecięcym teatrem miała wystąpić na festiwalu ze spektaklem „Rozowyje i gołubyje” (przyp.red.)„Różowi i niebiescy”. Miał być to manifest przeciwko przemocy seksualnej, ramom i stereotypom płciowym, który szybko został dokładnie przeanalizowany przez tamtejsze służby bezpieczeństwa i zablokowany. Dlaczego? Dlatego, że według obowiązującego w Rosji prawa od 2013 roku zabroniona jest "propaganda homoseksualizmu".

Julia jednak nie zrażała się przesłuchiwaniami członków zespołu teatralnego, zorganizowała kolejny teatralno-edukacyjny festiwal. Jednocześnie prowadząc też na portalu Wkontaktie projekt "Monologi waginy" i feministyczną akcję "Kobieta - nie lalka". Za tą ostatnią Cwietkowa zostanie postawiona przed sądem.

Feminizm karany więzieniem w Rosji

Sześć rysunków, które jak podkreśla Julia, miały zdjąć temat kobiecego ciała i fizjologii z listy tematów tabu, zostało nazwane przez służby bezpieczeństwa "szerzeniem pornografii", opublikowanie ich z kolei postawiło ją przed zarzutem "demoralizacji młodzieży". Cwietkowa została zabrana na serię przesłuchań, podczas których odmawiała składania zeznań. Finalnie osadzono ją w areszcie domowym, w którym przebywa od listopada 2019 roku i grozi jej, jako podejrzanej, rozprawa sądowa oraz sześć lat więzienia. Rozpowszechnianie pornografii w internecie to zarzut, pod którym toczy się wobec niej postępowanie karne, drugi to "propaganda LGBTQ".

Na swoim portalu "Monologi waginy" Julia zdążyła jeszcze napisać:

Wiele z nas uważa swoje ciała za „brudne”, wiele z nas wstydzi się menstruacji, wiele kobiet ani razu nie widziało swojej własnej waginy, wiele osób nie wie, jak jest zbudowana łechtaczka. Zmieńmy to! Wagina jest wspaniałą, wyjątkową częścią kobiecego ciała i kobiecej seksualności. Niestety, nasze społeczeństwo wciąż traktuje temat kobiecej seksualności jako tabu. Wagina, pochwa, łechtaczka, macica, menstruacja – uważane są za „brudne” części ciała, o których nie wolno mówić. Projekt „Monologi waginy” ma pomóc w walce ze stygmatyzacją”.

Teraz czeka na wyrok w tej absurdalnej sprawie, która pokazuje jak bardzo rosyjskie społeczeństwo jest skostniałe, nietolerancyjne i pruderyjne. Julia codziennie dostaje groźby śmierci, a jej stan psychiczny się pogarsza. Na Change.org można podpisać petycję o uwolenienie aktywistki od zarzutów.