Często wydaje nam się, że musimy zrobić rewolucję w życiu, aby być szczęśliwym, nie wszystkim jednak taka opcja naprawdę pasuje. Co więcej, myślenie w ten sposób szybko pozbawia sił i entuzjazmu do realnego wprowadzania zmian. Pojawiają się w głowie sabotażyści, którzy zadają otrzeźwiające pytania: „z czego będziesz żyć?”, „a jeśli to wcale cię nie uszczęśliwi?”, „kto spłaci kredyt?”, „przecież chcesz zapewnić dzieciom dobrą przyszłość”. Wtedy nie ma szans, żeby ruszyć z miejsca.
Chyba, że mamy podejście ewolucyjne i zmiany wprowadzamy małymi krokami, bowiem często okazuje się, że nie trzeba przewracać życia do góry nogami, aby kompletnie inaczej patrzeć na to, co robimy. Wystarczy dodać kilka elementów i to już pozwoli czerpać dużo więcej satysfakcji z wykonywanej pracy.

Od czego zacząć życiową zmianę?

Na początek warto odkryć swoje talenty, wartości i misję i sprawdzić, czy ten nasz pomysł na "Bieszczady" to na pewno najlepsza opcja. Trzeba zastanowić się, czy ta zmiana pozwoli nam wykorzystywać nasze talenty? Czy to, co będziemy musieli robić każdego dnia w tym nowym "życiu", będzie dla nas naprawdę źródłem radości? Czy na przykład wstawanie rano, pieczenie własnego chleba i przyjmowanie nowych gości co tydzień w naszym domu, bo prowadzimy agroturystykę w "Bieszczadach", to na pewno to, co chcemy robić każdego dnia? Może bardziej kusi nas odejście od zgiełku, ale codzienne zajmowanie się tym... już nie będzie dla nas źródłem radości?

Jak w 2 lata zmieniła swoje życie

Lubię wspominać historię mojej klientki Sylwii, z którą wspólnie pracowałyśmy nad odkryciem jej drogi zawodowej. Od dzieciństwa marzyła o tym, aby zostać lekarzem. Jednak nie miała ani wykształcenia medycznego ani doświadczenia w tej branży. Od wielu lat pracowała w branży prawniczej. Była już po 30-stce i nie chciała robić rewolucji w postaci aplikowania na studia medyczne. Rozmawiając o jej marzeniach z dzieciństwa odkryłyśmy, o co tak naprawdę jej chodzi, co jest dla niej ważne, jakie wartości chce realizować w pracy. Okazało się, że marzyła o pracy, która ma głębszy sens i realny wpływ na życie innych. Mówiła, że chciałaby robić „wielkie rzeczy” i czuć, że to co robi ma znaczenie. 
W procesie coachingowym bardzo ważne jest złapanie, jakie wartości stoją za marzeniem i jak te wartości można przenieść na codzienność. 
Sylwia uznała, że bazując na swoim doświadczeniu jako menedżer operacyjny, chciałaby kiedyś zostać szefem przychodni. Postanowiła wykorzystać swoje doświadczenie menedżerskie, to, że lubi zarządzać bieżącymi sprawami, nadawać im pęd i sprawiać, że cały system działa bez zarzutu, zapewniając odpowiednią opiekę pacjentom. Poszła na podyplomowe studia zarządzania w ochronie zdrowia, lepiej poznała branżę, zbudowała sieć kontaktów i po 2 latach od naszych spotkań coachingowych napisała do mnie: „Udało się!”. Całą historię Sylwii przesłuchasz w podcaście TDI School of coaching. 

„Musisz”, a nie „możesz” wyjść ze strefy komfortu

Wiele osób wewnętrznie czuje, że chciałoby robić to, co lubi, znać swoją pasję, swoją drogę zawodową, ale nie potrafią szukać odpowiedzi na te pytania. Przede wszystkim musisz wyjść ze strefy komfortu i odkryć swoje talenty, wartości, które kiedy wykorzystujesz na co dzień stają się powodem do większej radości z życia, odczuwania stanu „flow”, czyli przepływu. Jest to stan pomiędzy stanem satysfakcji a euforią, w którym to w 100% poświęcasz się danej czynności, nie mając nawet świadomości upływającego czasu. Okazuje się, że szczęśliwy w pracy człowiek to ten, który właśnie jest w stanie wygenerować jak najwięcej takich momentów flow.
Taki stan możemy osiągnąć nie tylko „w Bieszczadach” czy we własnej firmie, ale również na etacie i jeszcze do tego w „bezdusznej korporacji”. Praca z pasją, w oparciu o własne talenty, wartości jest możliwa bez względu na miejsce. 

W książce „Ty też to masz! Odkryj swoje talenty i zacznij robić w życiu to, co lubisz i potrafisz najlepiej” na początku tłumaczę, dlaczego musimy wyjść ze strefy komfortu. Jeśli jest nam komfortowo, to powiem otwarcie – znaczy to tyle, że stoimy w miejscu. Dopiero opuszczając strefę komfortu podnosimy poziom oczekiwań wobec siebie. Wyznaczamy ambitny cel, którym jest zrozumienie, czego naprawdę chcemy od życia, aby potem ambitnie zacząć to realizować. Aby przenieść się do strefy rozwoju potrzebna jest postawa „muszę odkryć swoją drogę i potem nią podążać”. 

                                  

3 kroki do odkrycia swojej drogi

1.    Określ swoje talenty (nie mocne strony)
Talent w kontekście zarządzania własnym talentem, odpowiada na pytanie: „Czego robienie daje mi poczucie radości?”. Może okazać się, że talent nie jest jeszcze naszą mocną stroną, ponieważ dotychczas nie było możliwości, aby go realizować, a w pracy wykonywaliśmy zadania, które zupełnie nas nie cieszyły.  
Ćwiczenia:
Jednym z podstawowych ćwiczeń jest spisanie wszystkich umiejętności, które uważamy za swoje mocne strony. Na początkowym etapie zastanawiamy się czy to mocna strona czy już Talent. Z kolei jednym z nietypowych ćwiczeń jest zadanie sobie pytania: z czego w nas śmieją się inni. Co nam wytykają? Przewrotne jest to, że czasem rzeczy, które innych w nas śmieszą, to nasze talenty, tylko niedoceniane przez te osoby oraz często przez nas samych. 
2.    Określ swoje wartości 
W kolejnym kroku szukamy sposobu, jak nadać sens naszej pracy, gdyż idealne dla nas miejsce to takie, które nie tylko sprawia nam radość, ale i nadaje sens temu, co robimy. O sensie decydują wartości. 
Nadajemy sens temu, co robimy wtedy, kiedy będziemy mieć poczucie, że robienie tego zaspokaja nasze najważniejsze wartości. Jeśli skupimy się wyłącznie na robieniu tego, co sprawia nam radość, to szybko odkryjemy, że to uczucie radości trwa krótko. Dopiero kiedy oprócz radości będziemy odczuwać też poczucie sensu, znajdziemy spełnienie w tym, co robimy zawodowo. 
Ćwiczenie: 
Jednym z ćwiczeń, które pomaga odkryć swoje wartości jest analiza swoich marzeń. Zrób listę 10 marzeń, zarówno tych zawodowych, jak i prywatnych. Następnie do każdego z tych marzeń zadajmy sobie cztery razy pogłębiające pytanie „Dlaczego?”. Na koniec piątej odpowiedzi będzie jasne, dlaczego to marzenie jest dla nas ważne i jaką wartość w sobie niesie. 
3.    Odkryj swoją misję (długofalową wizja na siebie)
Kto nie chciałby wykonać prostego testu, który powie: „Proszę, to jest Twoja przyszłość 
i zawód, w którym najlepiej się zrealizujesz”? Niestety w życiu nie jest tak łatwo. Jak wskazuję w swojej książce „Ty też to masz!” chodzi o to, aby lepiej zrozumieć samego siebie i mieć świadomość, dlaczego akurat zawody z tego obszaru są dobre dla nas. 
Misja nadaje najwięcej spokoju, pewności swoich decyzji i rozszerza sposób patrzenia na możliwości, jakie mamy w kontekście odkrywania własnej drogi. Często uważa się, że misja jest czymś górnolotnym, jednak tak naprawdę jest czymś bardzo przyziemnym.
Dobrze sformułowana misja musi spełniać trzy kryteria:
1.    Musi być inspirująca. Gdy czytamy spisaną na kartce naszą misję, to powinniśmy czuć taki przypływ energii, że od razu chce nam się ją realizować. Przede wszystkim misja musi być inspirująca dla nas, dla nikogo więcej. 
2.    Musi oddawać, że jest to nasz wkład w ten świat. Dlatego misja musi bazować na tym darze, który dajemy innym i dzięki temu świat staje się lepszy. 
3.    Musi być na tyle duża, aby dotyczyła całego naszego życia. To nie jest plan na kolejne pięć lat, tylko przekaz dla samego siebie, powód, dla którego żyjemy na tym świecie. 

Odkrycie swoich talentów, na jakich chcesz budować, wartości, które chcesz honorować w życiu zawodowym i jaką masz misję i wizję na siebie jest fundamentem w budowaniu swojej drogi zawodowej pełnej radości i spełnienia. W ciągu 3, 5, 10 lat wiele może się zmienić, natomiast te fundamenty są stałe. Z kolei umiejętność zarządzania swoim własnym talentem polega na dopasowaniu tego do świata, w którym funkcjonujemy.