Po takich osobach się tego nie spodziewamy. Takich, czyli cieszących się szaloną popularnością i uznaniem. Hit i teledysk do utworu R. Kelly „I Beliebe I Can Fly” wiele z nas pamięta z dzieciństwa i potrafi odtworzyć i dziś, a sam twórca w niejednej dziecięcej głowie zapisał się jako wzór romantycznej miłości i wymarzony partner. I trudno się dziwić – dziś, dokładnie 20 lat po premierze, utwór ma ponad 360 milionów wyświetleń.

Tymczasem jeśli wierzyć doniesieniom zagranicznej prasy, a temat zdominował zachodnie portale, o tym, że R. Kelly nadużywa zaufania kobiet wiedziano od lat. Zarzuty są najgrubszego kalibru – mówi się nie tylko o tym, że wokalista zmuszał kobiety do seksu i nagrywał je, tworząc i powielając treści pornograficzne. R. Kelly na koncie ma także akty pedofilskie. Cała afera sięga początku lat 2000. To wtedy pojawiły się pierwsze zarzuty przeciwko niemu dotyczące wykorzystywania nieletnich (finalnie było ich dwadzieścia kilka!), ale ostatecznie z powodu braku dowodów sprawy umorzono. W ostatnich dniach na światło dzienne wychodzą kolejne przerażające fakty związane z nadużyciami seksualnymi piosenkarza.

„Surviving R. Kelly” - dokument o wykorzystywaniu seksualnym nieletnich przez R. Kelly

Powstał nawet dokument o wiele mówiącym tytule „Surviving R. Kelly”, który oparty jest na relacjach kobiet, które dosłownie „przetrwały” relacje z artystą. Seria 6 godzinnych odcinków zaczyna się materiałami dokumentującymi lata 90. To właśnie wtedy piosenkarz miał zmusić 15-letnią wówczas Aaliyah do poślubienia go. W akcie ślubu podane są fałszywe dane – dziewczyna wychodząc za swojego 27-letniego oprawcę pod jego presją zawyża swój wiek do wymaganej osiemnastki.

Daj jest tylko gorzej, bo wypowiadają się ofiary i krewne pokrzywdzonych przez piosenkarza dziewczynek, m.in. Stephanie „Sparkle” Edwards, z której 14-letnią siostrzenicą R. Kelly miał współżyć i co miał uwiecznić (materiały są do obejrzenia po dziś dzień). Co więcej, piosenkarz miał okłamywać otoczenie co do wieku dziewcząt, z którymi „się spotykał”, mocno go zawyżając. Z relacji ofiar wynika też, że te nie tylko były zmuszane do podejmowania czynności seksualnych, ale także wbrew własnej woli przetrzymywane, poniżane przez piosenkarza i zmuszane do odbywania seksu z innymi wskazanymi przez niego osobami. Kelly miał być w posiadaniu kilku rezydencji, w których przetrzymywał swoje „niewolnice”.

Demetrius Smith, były manager i asystent gwiazdora za to wspomina, że jego podopieczny nie tylko nałogowo nagrywał dziewczyny z którymi uprawiał, ale też starał się ukryć swoje zbiory - będąc w posiadaniu pedofilskiej pornografii doskonale doskonale zdawał sobie sprawę, czym to grozi i za wszelką cenę próbował uniknąć konsekwencji.

W dokumencie jest także wypowiedź drugiej żony muzyka. Andrea „Drea” Kelly wspomina nie tylko agresję ze strony partnera, ale także poronienie, które przeżyła jako 19-latka i przez które przeszła zupełnie sama, bez wsparcia ojca dziecka. Przemoc nie skończyła się, gdy na świat przyszły dzieci. Mając myśli samobójcze i doświadczywszy wielokrotnie gwałtu małżeńskiego, Andrea Kelly finalnie zdecydowała się po latach upokorzeń odejść od piosenkarza.

R. Kelly winny gwałtów, molestowania seksualnego i pedofilii

Wśród ofiar są także dorosłe kobiety. Prowadzone na szeroką skalę od 2017 roku dziennikarskie śledztwo ujawniło nie tylko drastyczne szczegóły relacji piosenkarza z nimi i nieletnimi, ale dowiodło także, że Robert Kelly miał stworzyć wokół własnej osoby coś na kształt kultu. Jego „dziewczyny” zaczynały działać jak ofiary sekty - stawały się pod jego wpływem ubezwłasnowolnione, dobrowolnie poddając się wszelkim jego działaniom i pozostając odpornymi na jakiekolwiek działania najbliższego otoczenia zmierzające do uwolnienia ich spod wpływu piosenkarza. Nie było możliwości oddania którejkolwiek ze spraw w ręce policji, bo ofiary miały dobrowolnie wyrażać zgodę na wszystko, co się z nimi działo. Dodatkowo nie wolno im było korzystać z telefonu, samodzielnie przemieszczać się (miały być wożone samochodami piosenkarza z przyciemnianymi szybami) i miały zakaz utrzymywania kontaktów z rodziną.

Z materiału wynika także, że tak jak w przypadku choćby Harvey’a Weinsteina, bo skojarzenie samo się nasuwa, przez lata piosenkarz miał ciche przyzwolenie otoczenia, które doskonale o wszystkim wiedziało. Co znamienne, jak przyznaje stacja CNN, żadna z gwiazd współpracujących z Kelly’m nie chce publicznie zabrać głosu w sprawie. Odmówiły m.in. Lady Gaga, Celine Dion czy Jay Z, a jedynym, który dał się namówić na rozmowę jest John Legend. Póki co sąd nie postawił R. Kelly’emu żadnych zarzutów i nie wiadomo, czy tak się stanie.

W galerii przypominamy kultowy utwór artysty, który uczynił go sławnym, jednocześnie namawiając was, by w geście solidarności z ofiarami i jako wyraz buntu, zbojkotować twórczość winnego przemocy seksualnej, gwałtów i pedofilii R. Kelly.