Kasia Knioła mieszkała w Nowym Jorku, pracowała z najlepszymi projektantami na świecie, była twarzą wielu modowych kampanii. Odkąd została mamą Łucji, nieco zwolniła tempo w modelingu, ale ruszyła z własną marką soków Detoxikate. To biznes i styl życia, który pozwala jej maksymalnie dużo czasu spędzać z córką. Kasia nie tylko jest ekspertką ds. oczyszczania organizmu, ćwiczy też jogę. Łucja napędza ją do działania, w każdej dziedzinie życia.

„Umiarkowanie i intuicja” to Twoja dewiza na co dzień w byciu mamą i bizneswoman?

Tak zdecydowanie. To się odnosi do wszystkich dziedzin życia, zaczynając od zdrowego jedzenia (jesteśmy przecież tym co jemy) po opiekowanie się Łucją na co dzień. Intuicja podpowiadała mi też przy tworzeniu Detoxikate. 

No właśnie, jak powstał ten, bądź co bądź, nietypowy biznes?

Pomysł wziął się z podróży, swego czasu bardzo często latałam do Nowego Jorku i tam podpatrzyłam boom na zdrowe soki, tzw. detoks. Od pomysłu do realizacji minęły cztery lata, choć zawsze wiedziałam, że to właśnie chcę robić, w tym się realizować. Zaczęłam od opracowania przepisów na koktajle, najpierw kilka soków, teraz mam już trzy osobne zestawy dla klientów. 

Sama masz udokumentowaną wiedzę na temat zdrowego żywienia?

Tak, uczyłam się w Institute for Integrative Nutrition i tam zdobywałam wiedzę szkolną. Poza tym przekopywałam stosy książek, naukowych artykułów w sieci. Zawsze mnie to kręciło.

Na czym polegają diety sokowe Detoxikate? 

Mam kilka zestawów soków detoksykujących organizm, w zależności od potrzeb. Są tutaj Detoxikate Skin, Clean i Hero. Clean jest dla osób, które potrzebują resetu swojego przewodu pokarmowego, czyli oczyszczenia, Hero dla intensywnie trenujących, a Skin poprawia kondycję skóry. W razie pytań dotyczących składników, czy jakiejś ich zmiany ze względu np. na alergie, jestem do dyspozycji mailowej czy Facebookowej. Układam zestawy wedle swojej wiedzy. 

Jak początkowo docierałaś do swoich klientów?

Najpierw prowadziłam sam blog o zdrowym żywieniu i mocy soków, potem w czerwcu 2015 wystartowałam z Detoxikate. Wtedy zrobiłam swoją pierwszą dostawę. Diety kupują u mnie głównie kobiety, między 25. a 40. rokiem życia, które wiedzą, że dieta to podstawa dbania o siebie. Zdarzyło mi się też kilku panów, którzy chwalili sobie zestawy Detoxikate. 

Przed urodzeniem Łucji pracowałaś czynnie jako modelka, co wiąże się z częstymi wyjazdami. Macierzyństwo nakłoniło Cię do "przejścia na swoje"? 

Tak zdecydowanie! Łucja była motorem wszystkiego, co się wydarzyło, odkąd pojawiła się na świecie. Wszystko ustabilizowała i pomogła mi zaplanować swój biznes. To, że sama sobie szefuję ma dużo plusów – mogę zostać z córeczką, kiedy mnie potrzebuje, kiedy jest chora, nie gonią mnie terminy na etacie i nie muszę zostawiać dziecka z nianią. Kiedy była mała, zabierałam ją często ze sobą na spotkania biznesowe. Byłyśmy przez pewien czas zdane tylko na siebie. Towarzyszyła mi w dostawach, zakupach... 

Jakie masz sposoby na oddzielenie życia prywatnego od pracy, jeśli one się cały czas gdzieś w Twoim przypadku zazębiają? 

Kiedy Łucja poszła do przedszkola, ja stworzyłam sobie swoją rutynę dnia. Mniej więcej do 15 skupiam się tylko na pracy, a kiedy odbieram małą, jestem już tylko i wyłącznie dla niej. Jasne, że czasem zdarza mi się sprawdzić wieczorem skrzynkę mailową, ale sama praca przy zamówieniach i przygotowywanie koktajli ma swoje dedykowane godziny. Później spędzamy czas z Łucją, potrzebujemy tego wzajemnie.  

Jak lubicie spędzać ten czas?

Wymyślamy przeróżne aktywności, zaglądamy do multimedialnej biblioteki na Mokotowie, pływamy na basenie, przekopujemy razem piaskownicę na placu zabaw, ona to uwielbia! Teraz, kiedy jest cieplej, zaczynamy jeździć na rowerze. Mam taki plan, kiedy tylko rozwinę mocniej skrzydła z firmą, na częstsze wycieczki na łono natury. 

Starasz się przekazywać Łucji wzory, wspomnienia, które pamiętasz z własnego dzieciństwa? 

W weekend zawsze jeździliśmy na wieś do mojej babci, pod Toruń, z którego pochodzę. To był świetnie spędzony czas. Chciałabym stworzyć Łucji właśnie takie rytuały, zrywanie czereśni z drzewa, nieskrępowaną zabawę, takie trochę eko dzieciństwo. Być może się uda, wszystko przed nami. 

Planujesz wrócić do modelingu na stałe, kiedy mała podrośnie?

Trudno jest wrócić będąc długo poza tzw. „obiegiem”. Ja zdecydowałam się poświęcić macierzyństwu. Prawda jest taka, że modeling daje swobodę finansową, a  zarobione w ten sposób pieniądze jestem w stanie zainwestować w swoją firmę. Nie wykluczam więc powrotu, zobaczymy.

Twoje mamy-ikony?

Eko mamy z Instagrama. Mieszkają nad oceanem w Australii czy Hawajach, karmią dzieci tylko owocami, żyją świadomie, dbają o środowisko. Szanują swoje dzieci, są dla nich partnerkami w dobrym tego słowa znaczeniu. 

Wyniosłaś takie podejście ze swojego domu rodzinnego?

Na pewno moja mama pokazała mi, jak być silną kobietą, która potrafi sobie poradzić bez względu na sytuację. Sama musiała wielu rzeczom stawić czoło, jednocześnie wychowując nas. 

Swoją siłę pokazałaś wcześnie - szybko opuściłaś dom i zaczęłaś karierę w modelingu.

Tak, miałam 15 lat. Szybko się usamodzielniłam, być może ze względu na sytuację w domu. Wsadzenie mnie do samolotu do Japonii wymagało od mojej mamy wiele odwagi, nie jestem pewna, czy tak samo postąpiłabym w przypadku Łucji. Choć pewnie tak,  bo mi taki pierwszy wyjazd do pracy dał ogromne możliwości i doświadczenie. Czasy się zresztą zmieniły, mamy teraz o wiele więcej możliwości kontaktu. 

Gdzie widzisz swoją markę, siebie samą za kilka lat?

Poszerzam ofertę Detoxikate – pracuję nad siostrzaną marką, mocno zorientowaną na zrównoważony rozwój i ekologię. Drugi produkt ma mieć szerszą dystrybucję, będzie bardziej dostępny. Zaprosiłam do niego wspólniczkę, która jest mocno matematycznym umysłem, ona będzie więc głosem rozsądku (śmiech). 
Detoxikate wydarzyło się jednak w dobrym momencie, wszystko jest kwestią małych kroków, uczę się na własnym biznesie. To najlepsza szkoła – jeśli coś ci nie wyjdzie, po prostu się podnosisz i ruszasz dalej, a nauczki, choć bolesne, są świetnymi lekcjami.