Sny są śmietnikiem dla naszego mózgu – to jedna z teorii. Że śniąc, oczyszczamy głowę z emocjonalnych toksyn.

Anna Gabryjelska-Basiuk: Dla mnie, psychologa procesu, sny nie są śmietniskiem. To kopalnia wiedzy o człowieku. Ponadto są inteligentne, mają mnóstwo ukrytych znaczeń. Można nauczyć się je odczytywać i wtedy staną się dla nas nieomal bezbłędną wskazówką np. co do istotnych zmian w życiu.

Wedle tej teorii sny dla naszego rozwoju są szalenie ważne. Ale niektórzy po przebudzeniu prawie nigdy nie pamiętają snów. Co wtedy?

Anna Gabryjelska-Basiuk: Niektóre ze snów są zbyt odległe od naszej świadomości, inne nie tak ważne, aby je zapamiętać. Według psychologii procesu nie ma osób, którym nic się nie śni, nawet jeżeli nie pamiętają snów nocnych. Uważamy, że ludzie śnią przez cały czas. Różnica polega na tym, że w nocy sny są „namacalne”, bo nie zaburza ich codzienna aktywność.

Śnimy przez cały czas? Myślałam, i chyba nie ja jedna, że śnimy wtedy, kiedy śpimy.

Anna Gabryjelska-Basiuk: W psychologii procesu snem nazywamy wszystkie subiektywne doświadczenia, jakie mamy w ciągu życia. I nacisk należy położyć na słowo „subiektywne”. Dla jednej osoby określone okoliczności są przyjemne, dla innej niekoniecznie, jednej w tym samym pokoju jest ciepło, innej – chłodno. Dla kogoś zachowanie pani X jest stanowcze, innym pani X wyda się agresywna. Śnimy różne sny na temat tej samej sytuacji. Od snów zależy odbieranie świata. Sen jest bardzo ważnym elementem tej układanki o nas samych.

To, co śnimy, od wieków nas nurtuje. Z jednej strony sądzimy, że to jedynie forma oczyszczenia, z drugiej budzimy się rano i sięgamy po senniki. Próbujemy interpretować to, co pamiętamy. Mało tego, czasami sądzimy, że nasz sen jest zapowiedzią tego, co ma się wydarzyć.

Anna Gabryjelska-Basiuk: Nic dziwnego, że sny nas nurtują, bo rzeczywiście można powiedzieć, że są one obrazami naszych procesów psychicznych. To fotografie, stopklatki z tego, co się z nami wewnętrznie dzieje. Ale na pewno błędem jest szukanie uniwersalnych wyjaśnień, interpretacji. Każdy obraz senny należy przepuścić przez nasz osobisty filtr, przez nas samych. Nie zachęcam do otwierania rano sennika, czytania i przywiązywania się do tego, co znaczy, że przyśniło mi się np. jezioro. Bez kontekstu taki książkowy opis niewiele mówi. Sen jest symboliczny i wielopoziomowy. Mam pacjentkę, której się śniło, że goni ją czarna pantera. Ona sama jest miła, łagodna, nieśmiała. Tak się czuje i tak postrzegają ją ludzie.

Zauważyłam jednak, że są momenty, kiedy robi się groźna, np. kiedy poczuje się zaatakowana. Nie zdaje sobie z tego sprawy, ale wtedy zmienia się jej twarz, zmieniają oczy. Przypomina czarną panterę, która jej się śni. Z terapii wynika, że ten konkretny sen jest wyrazem jej tęsknoty za tym, aby być bardziej pewną siebie, umiejącą o siebie zawalczyć. Pokazać pazur. Ona w sobie ten potencjał ma głęboko ukryty. Podczas terapii pracujemy nad tym, aby umiała nawiązać kontakt z tym zwierzakiem, który w niej drzemie. Czyli – wracając do pani pytania – sny nie są zapowiedzią tego, co ma się zdarzyć, raczej są obrazem tego, co już w nas jest, lecz jeszcze o tym nie wiemy.

Są informacją o naszych ukrytych możliwościach. Są też sny, które co jakiś czas do nas wracają.

Anna Gabryjelska-Basiuk: Te świadczą o naszych długotrwałych konfliktach wewnętrznych. Są zaproszeniem do zmiany, do uwzględniania naszych różnych stron. Ale niektóre zmiany potrzebują czasu. Dlatego niektóre sny powtarzają się nawet latami.

Mojej przyjaciółce śni się od dawna, że spada z dużej wysokości. Do czego ten sen jest zaproszeniem?

Anna Gabryjelska-Basiuk: Oczywiście dla każdej osoby może znaczyć to coś innego, ale na bazie swojego zawodowego doświadczenia mogę spróbować postawić pewną hipotezę. Śni mi się, że spadam z dużej wysokości, a moją codzienną tożsamością jest stanie na bezpiecznym podłożu, bycie ugruntowanym, czyli np. ciągłe kontrolowanie sytuacji. Jest więc prawdopodobne, że spadanie to w tym wypadku synonim utraty kontroli. Upraszczając: boję się na co dzień, że jeśli na moment się wyluzuję, stracę grunt pod nogami. Osobowość, charakter, zewnętrzne okoliczności trzymają mnie mocno na ziemi, sen namawia, aby na chwilę „odlecieć”. Może pani przyjaciółka czuje się np. uwięziona w wymaganiach, które sobie stawia, albo w życiowych rolach, które sprawuje? Pani przyjaciółka jest perfekcjonistką?

Tak. I Zosią samosią.

Anna Gabryjelska-Basiuk: To chyba mamy prawdopodobną odpowiedź na pytanie, skąd ten powracający sen o spadaniu. Możliwe, że jeśli ta kobieta zacznie być dla siebie mniej surowa, jeśli zrezygnuje z ciągłej kontroli, ciągłego bycia w stanie czuwania, to sny o spadaniu nie będą już wracały. A nawet jeśli będą, pani koleżanka przestanie się ich bać. Chodzi też o to, aby zmienić podejście do samego „spadania”. Bo sen o nim może być też przyjemny. Mój syn opowiadał, że we śnie spadał w przepaść. Mówił: „Spadałem, spadałem i czułem się tak swobodnie”. Dla niego to było przyjemne doświadczenie. Pani przyjaciółka nie znosi tego snu, bo spadania się boi.

Tak samo jest z przywołaną wcześniej panterą. Można uważać ją za agresora albo za zwierzę, które ma piękną moc i siłę. Noża też możemy użyć do zrobienia komuś krzywdy albo do krojenia chleba. Sedno pracy ze snami polega na tym, aby odkryć w sobie pokłady siły, oswoić potencjał i odpowiednio ukierunkować.

Wyobrażam sobie, że dla kogoś analizowanie czarnej pantery ze snu może wydać się śmieszne...

Anna Gabryjelska-Basiuk: Doskonale to rozumiem i nikogo nie będę namawiać do przyglądania się snom, jeśli wydaje mu się to głupie. Choć z mojego doświadczenia wynika, że ludzie zwykle są nimi zainteresowani, tylko nie wiedzą, w jaki sposób odnaleźć w nich przydatne informacje.