Pożary w Australii

Sezon pożarów w Australii rozpoczął się wraz z nadejściem lata, które na drugiej części globu rozpoczyna się w okolicy września. I choć letnie pożary to zjawisko, do którego Australia jest przyzwyczajona, to nigdy nie miały one takiego zasięgu i takiej siły niszczycielskiego rażenia. Do tej pory spaliło się już niemal 6 milionów hektarów ziemi – to dwa razy tyle, ile wynosi powierzchnia Belgii! Szacuje się też, że wraz z ziemią spłonęła jedna trzecia populacji koali australijskich. Wysokie temperatury, wielomiesięczna susza i silne wiatry tylko przyczyniają się do zawrotnego tempa rozprzestrzeniania się ognia. Tak sytuację w Australii komentuje australijski korespondent brytyjskiego dziennika The Guardian, David Marr:

Przyzwyczailiśmy się, że jest taki jeden, góra dwa dni w roku, gdy światło zmienia się na przerażająco żółte. Każdego lata. Ale teraz jest inaczej. Głęboko w miastach, całe mile od linii ognia, dym jest tak gęsty, że nie widać drugiego końca ulicy. A równocześnie nikt z nas nie widział tyle, co teraz. Każdy jest dziś fotografem. I dopóki nie spalą się wieże transmisyjne i baterie, nieziemskie obrazy wyciekają do mediów. Patrzymy na horror z bliska.

Pożary w Australii: rodzina Steve Irvin'a uratowała blisko 100 tysięcy zwierząt

Na tragedię w Australii zareagowało wiele osób ze świata kultury i mediów, przekazując pieniądze i wyrazy wsparcia. Aktywnie działają też lokalni celebryci, w tym rodzina zmarłej australijskiej gwiazdy, Steve'a Irvin'a. Steve Irvin, znany też jako Crocodile Hunter, był słynnym australijskim przyrodnikiem, prezenterem telewizyjnym, a także dyrektorem Australia Zoo w Beerwah w stanie Queensland, w Australii. Światową sławę zyskał dzięki programom telewizyjnym w Animal Planet oraz Discovery Channel – emitowanymi również w polskiej wersji językowej. Irvin zmarł w 2006 roku po ukąszeniu jadowitej płaszczki, jednak jego rodzina do dziś aktywnie działa na rzecz ochrony środowiska. Żona Steve'a Irwin'a i jego dzieci prowadzą szpital dla dzikich zwięrząt. W ostatnich tygodniach zalewa ich fala nowych pacjentów - do kliniki trafiło już ponad 90 tysięcy zwierząt! Wszystko za sprawą australijskich pożarów. Rodzina nie kryje też, że jest to dla nich wyjątkowo trudny czas.

Tata poświęcił całe swoje życie na ratowanie środowiska i dzikich zwięrząt, szczególnie w Australii. Bardzo bym chciała, by był tu dziś z nami i mógł nas wesprzeć swoją radą i siłą, podczas tych strasznych pożarów. Mam nadzieję, że widzi naszą pracę i jest z nas dumny - powiedziała jego córka Bindi Irwin.