51-latka chciała pomóc córce leczącej się na niepłodność. Została surogatką

29-letnia Breanna Lockwood, amerykańska influencerka, właśnie została mamą małej Briar Juliette i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie jeden istotny fakt. Jej córeczkę urodziła surogatka, a dokładnie jej 51-letnia mama, Julie Loving. Spróbujemy ująć to najprościej jak to możliwe - to oznacza, że babcia urodziła własną wnuczkę. A wszystko to w imię miłości z odpowiednią dawką nauki. To chemiczne równanie przyniosło na świat wielkie szczęście!

Dramatyczna walka o dziecko: niepłodność, poronienia

Breanna i jej mąż, Aaron, wiele lat starali się o dziecko - bezskutecznie. Po drodze były łzy, wściekłość, rozpacz, a nawet poronienie.

"Na naszej drodze do rodzicielstwa przeszłam kilka poronień, jedno wymagało usunięcia ciąży. Rozwinął się Zespół Ashermana, który jest powiązany z bliznami w środku macicy (...). Google powie wam, że to rzadkość, ale tak nie jest. Najczęściej bywa niezdiagnozowany. Nie miałam pojęcia, że może mi się to przytrafić na sali operacyjnej i nadal jestem przez ten fakt zdruzgotana", napisała w jednym z postów w social mediach, Breanna Lockwood.

Zobacz też:Te dane o niepłodności wśród mężczyzn i kobiet w Polsce szokują!

Para nigdy jednak nie straciła nadziei na to, że ich rodzina się kiedyś powiększy. Z pomocą przyszły im osiągnięcia nauki i coś, czego nie można kupić – bezwarunkowa rodzicielska miłość, czyli mama Breanny.

Julie Loving wielokrotnie proponowała córce pomoc jako surogatka. Pomysł surrealistyczny, ale nie bezpodstawny. 51-latka przeszła już menopauzę, jednak należy do osób, które bardzo dbają o formę i kondycję. Julie nie raz brała udział w maratonach i triatlonach, a jej ciało nie zdradzało zupełnie realnego wieku -  Julie wygląda jak trzydziestoparolatka!

Zobacz też:Agnieszka Maciąg: "Menopauzę wymyśliła natura, by przedłużyć nam młodość, zdrowie i życie"

51-latka urodziła własną wnuczkę: "była jak gwiazda rocka!"

Idealny stan zdrowia i świetna kondycja przyszłej babci okazały się zbawienne dla oczekującej dziecka pary, ale nie były wystarczające do tego, by utrzymać ciążę. Lekarze wsparli ją równocześnie terapią hormonalną. W jednym z wywiadów Breanna opowiadała, że oglądanie własnej mamy w ciąży, było co najmniej surrealistycznym przeżyciem – wyobrażamy to sobie!

Nie uwierzyłybyśmy na słowo, gdyby nie fotograficzna relacja ze wszystkich etapów ciąży, na Instagramie Breanny, który śledzi ponad 150 tys. obserwujących. Widać na nich szczęśliwą matkę i córkę, oczekującą na przyjście nowego członka rodziny. Na jednej z fotografii Breanna maluje mamie paznokcie u stóp, bo sporej wielkości ciążowy brzuszek nie pozwala jej już na głębsze skłony.

2 listopada stało się to, na co wszyscy czekali ze zniecierpliwieniem - na Instagramie pojawiło się zdjęcie słodkiej Briar Juliette, która urodziła się przez cesarskie cięcie, co było spowodowane niefortunnym oplątaniem się noworodka pępowiną. Szczęśliwa młoda mama, była pod wrażeniem siły swojej matki i porównała ją do gwiazdy rocka.

"Poświęcenie, którego dokonała, by sprowadzić na nasz świat kawałek nieba, zapiera mi dech. Trzymanie córki w ramionach to jak eksplozja. Uczucie tego, że mogłabym zrobić dla niej absolutnie wszystko promieniuje przeze mnie, gdy na nią patrzę oraz gdy przypominam sobie, co moja mama dla mnie zrobiła", napisała wzruszona i pełna wdzięczności influencerka.