Zozobra. Co to jest i skąd się wywodzi?

Słowo „zozobra” pochodzi z języka hiszpańskiego i oznacza nic innego jak „niepokój”. Wcale jednak nie oznacza to, że całe zjawisko dotyczy tylko zwykłego lęku. Termin ten jest bardzo trudny do wytłumaczenia w prosty i krótki sposób. Jest to ten rodzaj strachu i niepokoju, kiedy wiesz, że coś dziwnego, złego lub strasznego zaraz się wydarzy, a Ty nie możesz nic z tym zrobić, jedynie biernie czekać na bieg wydarzeń. Dla porównania, to tak jakbyś był pasażerem statku, który kołysze się w sposób, który sprawia, że masz wrażenie, że lada moment się przewróci i zatonie, a Ty nie możesz nic z tym zrobić. I właśnie ta niepewność swojego losu i bierne czekanie, na to co ma się wydarzyć, jest w tym wszystkim najgorsze.

Termin ten wcale nie jest czymś nowym i spotykanym tylko w naszych czasach. Pojawił się on już w XX wieku u meksykańskich intelektualistów, którzy opisywali w ten sposób uczucie niestabilnego gruntu pod nogami oraz świadomość, że nie jesteśmy tam, gdzie powinniśmy być. To tak, jakbyśmy nie mogli znaleźć swojego miejsca na świecie. W tamtym okresie, termin „zozobra” używany był najczęściej w kontekście imigrantów, przybyłych do obcego kraju.

Przeczytaj również: Nie wierzysz w siebie i nie doceniasz własnych sukcesów? Być może cierpisz na "Syndrom Oszusta" [OKIEM EKSPERTA]

Społeczny niepokój. Dlaczego tak właściwie odczuwamy zozobrę?

To, co obecnie dzieje się na świecie, przyprawia o zozobrę praktycznie każdego z nas, tylko mało kto jest tego świadomy. Globalna pandemia, uniemożliwiająca wyjście z naszych czterech ścian, poznanie nowych ludzi i normalne funkcjonowanie, z ciągłym strachem o los swój i naszych bliskich już wystarczy, aby móc myśleć o uczuciu strachu i niepokoju, albo dokładniej mówiąc, o zozobrze. A jeżeli dołożymy do tego katastrofę klimatyczną, niepewność rządów naszego państwa, próbę odebrania kobietom podstawowych praw, spowodowane tym strajki i zamieszki, zbliżające się wyniki wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych i ciągłe śledzenie doniesień o rozprzestrzenianiu się wirusa i mniej lub bardziej prawdopodobnym, zbliżającym się lockdownie, naprawdę można zwariować. Wszystkie te wydarzenia skumulowane naraz sprawiają, że pojęcie zozobry jest teraz bardziej aktualne, niż kiedykolwiek wcześniej.

Zobacz także: Efekt aureoli zwany "efektem halo" – zdziwisz się, jak często to zjawisko występuje w naszych codziennych relacjach

Zozobra. Jak to zjawisko tłumaczą badacze?

Filozof Emilio Uranga, żyjący w XX wieku, tłumaczył, że zozobra charakteryzuje się niezwykłą chwiejnością oraz ciągłym zmienianiem swojego zdania i pespektyw, przez co tracimy zdolność skupienia naszej uwagi na jednym aspekcie. Przez to rozstrojenie, nie jesteśmy w stanie w prawidłowy sposób ustosunkować się do rzeczywistości i nadać jej jakiś sens, co bardzo ułatwiłoby nam zrozumienie tego, co się dzieje i znalezienie swojego miejsca. Zozobra jest szczególnie silna, kiedy znajdujemy się w otoczeniu ludzi o skrajnie odmiennych poglądach, priorytetach czy spojrzeniu na rzeczywistość.

Antropolog Miguel León- Portilla opisał w swoim eseju „Społeczność, wielkość i niedola w meksykańskim życiu” z 1949 roku, co się może stać kiedy zozobra osiągnie wartość krytyczną. Ludzie są wtedy podatni na niechęć w stosunku do działań koniecznych i pożądanych, a także ogromne zwątpienie w sens tego, co się dzieje i co należy zrobić. Uważają, że nikt nie myśli o wspólnocie i nie jest gotowy, aby wystawić dobro wszystkich nad dobro siebie samego, dlatego sami też nie decydują się na ten krok. Są cyniczni, mają tendencje do wspominania przeszłości, kiedy życie było lepsze i miało sens, którego tak brakuje obecnie oraz odczuwają bezradność i bezsilność, co prowadzi do snucia najczarniejszych scenariuszy i apokaliptycznych wizji naszej przyszłości.

Zozobra. Jak zamienić to zjawisko w coś pozytywnego dla społeczeństwa?

Według niektórych filozofów, zjawisko zozobry może mocno połączyć ludzi. Ponieważ wszyscy czujemy to samo i borykamy się z tymi samymi myślami, warto mówić o nich głośno, zamiast chować to gdzieś głęboko w sobie. Wyrzucenie tego z siebie, nie tylko przyniesie nam ulgę, ale też sprawi, że wzmocnimy ludzką solidarność. Nic tak nie pomaga, jak po prostu pogadanie o pozornie beznadziejnej sytuacji z kimś, kto czuje dokładnie to samo: też jest bezsilny, zły i przestraszony. Otwarte mówienie o zozorbie jest czymś bardzo dobrym nie tylko dla pojedynczego człowieka, ale i dla całej społeczności. Nie tylko pozwala wyrzucić obu stronom żal, ale też jednoczy ich i umacnia ich więź. A wiec, nie bójmy się rozmawiać o tym, co nas gnębi, bo może to wyjść wszystkim tylko na dobre.

Przeczytaj także: Jak przetrwać covidowe lęki: "Niech COVID-szał stanie się dla nas okazją do robienia tego co nam służy, a nie niszczy" [OKIEM EKSPERTA]