Syndrom Oszusta: co to jest?

Syndrom oszusta to nie jest zaburzenie psychiczne, a bardziej nazywamy tym określeniem pewnego rodzaju psychologiczne doświadczenie. A cierpią na niego głównie kobiety.

Po raz pierwszy termin „syndrom oszusta” ukazał się w 1978 roku w artykule Pauline Clancy ( inż.  Paulina R. Clance ) i Suzanne IME ( ang.  Suzanne A. Imes ), gdzie opisano obserwacje wielu kobiet sukcesu. To co je łączyło, to fakt, że były one skłonne uwierzyć, że nie są wcale tak bardzo inteligentne, a inni je z całą pewnością przeceniają.

Syndrom Oszusta: jak rozpoznać?

Sposoby przeżywania i doświadczania syndromu oszusta, możemy podzielić na trzy kategorie:

  1. „Jestem pretendentem” – nie wierzę więc, że nie zasługuję na osiągnięty sukces lub pozycję. Jestem przekonana, że inni mnie przeceniają. Z reguły takim myślom towarzyszą obawy, że prawda zaraz wyjdzie na jaw i wszyscy zobaczą, ze tak naprawdę to jestem niekompetentna. Strach przed ujawnieniem rzekomej prawdy, znacznie zwiększa lęk przed porażką, ale także przed sukcesem. Zakłada bowiem, że sukces jest wielką odpowiedzialnością. Zbyt wielką jak na umiejętności.
  2. „To przypadek albo fart” - wyjaśniam sukcesy odrobiną szczęścia lub innych zewnętrznych przyczyn. Pomniejszam swój udział. Towarzyszy temu obawa, że to się udało jednorazowo, więc następnym razem będzie porażka.
  3. „To było łatwe, nic takiego wielkiego” – wiara, że wykonana praca była zbyt łatwa i sukces nie zasługuje na wiele uwagi

Jak wynika z badań, kobiety cierpiące na syndrom oszustki dorastają głównie w dwóch modelach rodziny:

  • W przypadku, kiedy rodzice przypisują dzieciom swoje etykiety, niekoniecznie zgodne z rzeczywistością. Dziecko, które uważano za mniej inteligentne, nie poczuje się mądrze. Nawet jeśli uzyska dobre oceny lub odniesie sukces, większy niż na przykład jej siostra, wciąż będzie miało poczucie, że jest gorsze i musi nadal więcej się starać, aby zasłużyć już na miano „mądrzejszego”.
  • W drugim przypadku rodzice idealizują malucha. Później, gdy dziecko dorasta i napotyka na swojej drodze trudności, zaczyna podważać właściwie wszystkie swoje umiejętności, bo traci wiarę w idealny obraz nadany mu przez rodziców. Ponieważ nie chce niszczyć wyidealizowanej reprezentacji rodziców o sobie samym, nie wyrażą tego wprost, ale wewnętrznie ma poczucie, że jest nic niewarte.

Subiektywne przekonanie do bycia „oszustem” pojawia się często pod koniec szkoły lub na początku studiów lub pracy zawodowej. Zdarza się także, że syndrom oszusta towarzyszy w sytuacjach zwiększania wymagań lub po awansie. Osoby doświadczające tego syndromu obierają często strategię samo-utrudniania: np. nie przygotowują się do spotkania intensywnie lub zabierają się do tego bardzo późno. Albo więc wypadają gorzej rzeczywiście od innych potwierdzając tym samym swoją niekompetencję lub jeżeli posiadają faktycznie duże zasoby i udaje im się odnieść sukces, to przypisują go innym okolicznościom od nich niezależnym.

Wiele osób zdradzających objawy syndromu oszusta wykazuje kilka wspólnych cech i zachowań, generowanych przez stres związany ze swoją „rzekomą niekompetencją”. To przede wszystkim perfekcjonizm i pracoholizm. Jeśli zatem pracujemy ponad siły lub poświęcamy sporo czasu na drobiazgi – warto się zatrzymać i zastanowić czy przypadkiem teraz niepotrzebnie siebie nie ciśniemy.

Syndrom Oszusta: jak sobie radzić?

Powinno się faktycznie przypisywać sobie (nawet dosłownie na kartce) osiągane sukcesy. Zamiast „udało mi się”, to: „osiągnąłem sukces, ponieważ zrobiłam to .. i to…”. Ważne jest uświadomienie sobie swoich zasobów rzeczywistych. Można spróbować zrobić to samej albo skorzystać z pomocy psychologa, psychoterapeuty lub coacha. Kiedy nauczymy się doceniać własne osiągnięcia, będziemy mogli lepiej radzić sobie z obowiązkami i wykorzystywać swój potencjał.  Może warto porozmawiać szczerze z bliskimi, szefem i znajomymi z pracy. Grunt to poznać rzeczywistość: to co umiemy oraz to czego nie umiemy. Tego drugiego przecież możemy się nauczyć.