Program „Pajacyk” do tej pory był nam znany z akcji dożywiania dzieci. Od początku marca PAH rozszerzyła działalność o wsparcie psychologiczne dzieci i młodzieży. Skąd taka potrzeba?

- To prawda, program „Pajacyk” był do tej pory tylko akcją dożywiania dzieci. A ponieważ mamy codzienny kontakt z pedagogami, psychologami, nauczycielami i wychowawcami w świetlicach, to od dawna wiemy, że dożywianie jest potrzebne, ale są też inne potrzeby, które trzeba zabezpieczyć. Wśród tych najczęściej wymienianych potrzeb dodatkowych jest wsparcie psychospołeczne oraz psychologiczne. Dlatego zdecydowaliśmy się na rozszerzenie programu „Pajacyk” o pomoc psychospołeczną. Jak wynika z różnych badań wzrasta liczba młodych ludzi chorujących na depresję, zaburzenia lękowe oraz mierzących się z wieloma wyzwaniami natury psychicznej. Młodym bardzo trudno odnaleźć się w nowych okolicznościach związanych z pandemią. W ramach nowego programu „Pajacyk – pomoc psychospołeczna” będzie można finansować terapie indywidualne dla najbardziej potrzebujących dzieci i młodzieży, ale też terapie grupowe i szereg innych działań prowadzących do poprawy ich stanu psychicznego.

Jak ta pomoc będzie wyglądała?

- Wystartowaliśmy z programem pilotażowym, który jest skierowany do naszych organizacji partnerskich, zrzeszonych w „Pajacykowej Sieci Pomocowej”. Jest to sieć organizacji działających lokalnie, które od kilku lat współpracują z Pajacykiem. Ponieważ chcemy podejść do tej delikatnej sprawy z dużą odpowiedzialnością, kierujemy te działania najpierw do tych organizacji, które znamy i którym ufamy. Kolejnym etapem będzie otwarty konkurs grantowy dla organizacji i instytucji pozarządowych, które prowadzą dla dzieci świetlice środowiskowe, socjoterapeutyczne, różne kluby czy ogniska. Nowy program daje więc organizacjom możliwość aplikowania do PAH o dotacje na projekty obejmujące zagadnienie pomocy psychospołecznej dla najbardziej potrzebujących dzieci z rodzin wieloproblemowych.

A czy teraz, w czasie pandemii, te świetlice działają?

- To jest bardzo dobre pytanie. To zależy gdzie. Część z tych świetlic jest otwarta, a część nie. Nie oznacza to natomiast, że osoby, które pracują w tych zamkniętych świetlicach, nie mają kontaktu z dziećmi. Wiele działań realizowanych jest on-line. Jestem w kontakcie z wychowawcami i wiem, że spotykają się z dziećmi za pomocą różnych platform internetowych bądź telefonicznie. Potrzeba jest bardzo duża. Trzeba pamiętać o tym, że dla dzieci i młodzieży, która uczęszcza do tych placówek, to często jedyne miejsce, gdzie czują się dobrze. Dlatego dramatem dla nich jest to, że nie mogą wyjść z domu i pójść do takiej placówki, gdzie czują się bezpiecznie, gdzie mają pomoc w odrabianiu lekcji czy odrobinę rozrywki, a także dostaną coś do jedzenia. „Pajacyk” bowiem wspiera dzieci i młodzież ze środowisk trudnych, defaworyzowanych, tak zwanych zagrożonych wykluczeniem społecznym. Te dzieci, którym chcemy pomóc w pierwszej kolejności, nie zaznają spokoju w domu, gdyż często mają trudną sytuację rodzinną. Tak więc, pomimo utrudnień, kontakt wychowawców ze świetlicy jest utrzymywany.

Ale rodzi się obawa, że część z nich nie będzie w stanie brać udziału w spotkaniach online. Z różnych powodów. Nie oszukujmy się. Pomoc stacjonarna jest inna niż online.

- Tak, ale mamy też różnego rodzaju środki zaradcze. Po pierwsze te projekty mają być nakierowane na pomoc face-to-face. Natomiast w związku z sytuacją pandemiczną organizacje muszą podać alternatywę dla realizacji projektu. Przed rozpoczęciem pilotażu zrobiliśmy konsultacje z organizacjami, które zajmują się dziećmi. Dowiedzieliśmy się z nich, że część dzieci nie ma smartfona czy laptopa, z których można się połączyć z Internetem. W związku z tym uwzględniliśmy w naszym projekcie możliwość zakupienia drobnego sprzętu typu tablet i wypożyczania go tym dzieciom, które są w potrzebie. Nie zastąpi to oczywiście fizycznego kontaktu, na który będziemy naciskać, jeżeli tylko będzie taka możliwość. Często zdarza się, że warunki lokalowo-socjalno-bytowe w domu są na tyle nieprzyjazne, że może to stanowić duży problem. Jedna z organizacji podała przykład, jak jedna z ich podopiecznych dzwoniła z toalety, bo prawdopodobnie rodzice nie pozwalają na rozmowy z innymi. Ona natomiast czuła się pod presją, była nieszczęśliwa, było jej źle i dlatego dzwoniła do wychowawcy, ukrywając się w jakimś pomieszczeniu, gdzie rodzice jej nie usłyszą. To są bardzo trudne sytuacje, dlatego tym bardziej w czasach pandemicznych staramy się ułatwiać ten kontakt z wychowawcami. Planujemy zwiększenie zasięgu programu w najbliższych latach, niemniej jednak musimy pamiętać, że jesteśmy organizacją pozarządową i skala pomocy będzie uzależniona od wielkości środków, które uda nam się pozyskać na ten cel od darczyńców. Wszystkie statystyki mówią, że idziemy w dobrym kierunku. Z badań wiemy, że wymuszona izolacja, brak kontaktu fizycznego z rówieśnikami generuje nowe niepokoje i problemy wśród dzieci i młodzieży.

Czy młodzież sama zgłasza się do świetlic? A co z małymi dziećmi, która są zdane na łaskę dorosłych?

- W świetlicach, z którymi współpracujemy jest różnie, dzieci zgłaszają się same, są zgłaszane przez kuratorów sądowych lub pedagogów szkolnych. Prowadzący te świetlice, wychowawcy, pozostają w kontakcie z różnymi instytucjami. Dzieci z rodzin, które mają założoną tzw. Niebieską Kartę (rodzina w której występuje przemoc), są właśnie kierowane do takich świetlic. Są również placówki, do których dzieci same nie mogą się zgłaszać, tylko mogą być skierowane przez inne instytucje. Przyjęcie do placówki odbywa się za zgodą rodziców, wyjątek stanowią sytuacje, w których rodzice mają ograniczone prawa. W PAH mamy przekonanie, że placówki socjoterapeutyczne czy wsparcia dziennego to miejsca, do których uczęszczają dzieci i młodzież rzeczywiście potrzebujące wsparcia. Dlatego też z nimi chcemy współpracować w pierwszej kolejności, pomagać im w rozwiązywaniu tych problemów.

Czy są statystyki, które mówią o tym, w jakich grupach wiekowych to wsparcie jest najbardziej potrzebne?

- Badania mówią o młodzieży w wieku 13-17 lat. Jak wynika z raportu Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę od marca do czerwca 2020 r. w czasie pierwszej fali pandemii 27 proc. badanych doświadczyło przemocy – fizycznej i psychicznej w domu, ale i rówieśniczej. Mówimy tutaj o przemocy rówieśniczej werbalnej, np. przez Internet. 30 proc. deklarowało pogorszenie samopoczucia w czasie izolacji. Tak to wyglądało na samym początku. Obecnie ta sytuacja ma poważniejsze skutki w psychice dzieci i młodzieży, ponieważ notuje się wzrost liczby zgonów samobójczych, głównie wśród nastolatków. Z danych Komendy Głównej Policji wynika, że samobójstwa są drugą przyczyną co do częstości przyczyną zgonów wśród nastolatków. Z kolei badania Fundacji Szkoła z klasą na temat sytuacji psychicznej dzieci i młodzieży z punktu widzenia nauczycieli pokazują, że ponad 44 proc. nastolatków ma objawy depresji. Jak widać skala problemu jest ogromna.

Czy Pajacyk żywieniowy jest zawieszony?

- Pajacyk żywieniowy cały czas funkcjonuje. Niektóre szkoły korzystają z możliwości wydania posiłku rodzicowi lub opiekunowi do domu. Natomiast część szkół przygotowuje paczki żywnościowe, raz na tydzień lub dwa. To zależy od danej placówki. W czasach pandemii Pajacyk musiał się stać jeszcze bardziej elastyczny. Nie mogliśmy zostawić dzieci bez wsparcia. Działamy w takim zakresie, w jakim pozwalają nam warunki epidemiczne. Szkoły mają pozwolenie za zakup artykułów żywnościowych do paczek. Zakupy są oczywiście odpowiednio udokumentowane, a rodzina otrzymująca paczkę musi potwierdzić jej odbiór. Wszyscy chcemy, żeby to jak najszybciej wróciło do normy. Zdajemy sobie sprawę, że najlepiej, jak dziecko otrzymuje posiłek w stołówce szkolnej. Mamy wtedy pewność, że wszystko zostało zjedzone i brzuch jest napełniony.

Działania Polskiej Akcji Humanitarnej na rzecz rozwoju dzieci w Polsce i na świecie można wspierać poprzez strony:

❌ Uczniowie, w blisko połowie szkół, nie mogą liczyć na profesjonalne wsparcie psychologiczno-pedagogiczne. ❌ Brakuje...

Opublikowany przez Pajacyk - Polska Akcja Humanitarna Sobota, 6 marca 2021