Róża Kozakowska: wstrząsająca historia niepełnosprawnej lekkoatletki

O Róży Kozakowskiej zrobiło się głośno po reportażu Justyny Szubert w programie „Alarm!” w TVP1. Róża Kozakowska to 31-letnia lekkoatletka, która zajęła czwarte miejsce w skoku w dal na mistrzostwach świata sportowców niepełnosprawnych w Dubaju, a także osiągnęła wysokie wyniki podczas Lekkoatletycznych Grand Prix Europy w Hiszpanii oraz Grand Prix Francji. Pomimo tych osiągnięć życie Róży Kozakowskiej było prawdziwym piekłem. Polska lekkoatletka dorastała w strasznych warunkach z ojczymem, który latami znęcał się nad nią.

Przeżyłam prawdziwe piekło. Jako małe dziecko nie mogłam nigdzie usiąść w domu, bo ojczym, który nie jest moim biologiczny tatą, zawsze groził, że mnie zabije. Nieraz, jako mała dziewczynka, uciekałam z domu na potwornym mrozie w samych rajstopach. Dlatego teraz jestem taka wysportowana, bo musiałam przed nim uciekać i przeskakiwać przez wszystko, co napotkałam na drodze i to w niezłym tempie, żeby mnie nie dopadł. Czasami jednak nie zdążyłam przeskoczyć przez bramę i potem leżałam w kałuży krwi. Straszliwie się nade mną znęcał. Potrafił łapać mnie za włosy i bić moją głową z całych sił o ścianę. Tłukł mnie do nieprzytomności. Przy tym wszystkim wydzierał się, że mnie zabije, że nie mam prawa żyć. Takich sytuacji w domu przez całe moje życie były tysiące” - mówiła Róża Kozakowska w rozmowie z Tomaszem Kalembą dla Onet Sport.

Mężczyzna siedzi w więzieniu, z którego wkrótce ma wyjść. „Pewnie wścieknie się na mnie i zacznie mi grozić. On taki już jest. Tego typu ludzie się nie zmieniają. To jest potwór. Przez wiele lat opowiadał, że się zmieni, ale zawsze robił to samo. Już kiedy zaczęłam chorować, kolega zabrał mnie na festyn. Tam, znienacka, złapał za nóż i próbował wbić mi w plecy. Przy wszystkich ludziach, którzy byli w szoku. Pewnie, gdyby nie ten kolega, już bym nie żyła. Nie ukrywam, że miałam chwilę załamań. Jako ośmiolatka byłam już w takim stanie, że prosiłam Boga, by mnie zabrał z tego świata. Nie miałam już siły.”

Róża od kilku lat mieszka w kontenerze, w którym przez dwa lata mieszkała bez światła i ogrzewania.

Teraz ten kontener, choć nie mam w nim wody, jest dla mnie jak Hilton. Wszyscy się z tego śmieją, ale dopóki w nim nie zamieszkałam, przebywałam w strasznych warunkach, w których dalej nie mogłam funkcjonować - dodaje.

Róża Kozakowska: choroba

Róża Kozakowska od kilku lat zmaga się z poważną chorobą - neuroboreliozą. Po ukąszeniu kleszcza neuroborelioza stawowo-mózgową zaatakowała jej układ nerwowy. Pierwszym objawem choroby było lekkie porażenie kończyny górnej, co uniemożliwiło jej występy ze zdrowymi lekkoatletami. Nie poddała się i spróbowała swoich sił w sporcie paraolimpijskim.

Zauważyłem, że bardzo szybko biega mimo swoich problemów z ręką. Z nogami nic wielkiego się nie działo. Na 100 metrów biegała w czasie około 14 sekund, a w skoku w dal potrafiła na treningach skakać nawet ponad pięć metrów - wspomina Kikowski.

W ubiegłym roku Róża Kozakowska wystąpiła w mistrzostwach świata sportowców niepełnosprawnych i zdobyła czwarte miejsce w skoku w dal, co zapewniło jej kwalifikację olimpijską dla kraju. Wówczas pojawiły się problemy z chodzeniem. „Po konkursie skoku w dal, lekarz kadry zabronił jej już startu na 100 metrów. Mogłoby to się bowiem zakończyć upadkiem i nawet utratą przytomności w czasie biegu. Nastąpiło nagłe pogorszenie jej stanu zdrowia. Do Polski wracała z duszą na ramieniu”, wspomina trener.

Róża dodatkowo zmaga się z kolejną poważną chorobą - endometriozą. "Kiedyś miała mieć nawet zabieg, ale lekarze dawali jej tylko 25 procent szans na przeżycie. Mimo tego Róża się zdecydowała. Ostatecznie lekarze zdecydowali - w dniu operacji - że ryzyko jest jednak zbyt duże. Wtedy wpadła w depresję" -  mówi trener kadry sportowców niepełnosprawnych Piotr Kuczek dla Onetu.

Teraz jest szansa na poprawienie stanu zdrowia Róży Kozakowskiej i na stronie pomagam.pl trwa zbiórka na operację. "Cel to zbiórka niestety aż 55 000 złotych na operację ostatniej szansy, w klinice we Wrocławiu. Lekarze którzy podjęli się zadania powiedzieli że jest to jeden z najtrudniejszych i skomplikowanych przypadków, oraz że czasu jest bardzo mało. To jak szybko operacja się odbędzie, zależne jest od tego jak szybko zdołamy zebrać należną kwotę. Dla nas jest to przeogromna kwota, ale wierzymy w dobrych ludzi którzy nam pomogą. Liczy się każda złotówka, każdy grosik, które przybliżają Różę do zwycięstwa z chorobami,  gdzie stawką jest życie. Wasza pomoc jest dla nas najważniejsza, i to w Was ostatnia nadzieja. Jeśli wasze serca są otwarte by pomóc nawet drobnym datkiem, z całego serca bardzo wszystkim dziękujemy za wsparcie" - czytamy na stronie zbiórki.

Historia Róży poruszyła wszystkich. Widać to po kwocie, która cały czas rośnie. Na chwilę obecną kwota przekroczyła już 85 tysięcy.