Ministerstwo Dobrego Mydła - polska marka kultowych kosmetyków

Odkąd są na rynku - nieustannie nas zaskakują. Zmieniają tradycyjne formuły w nowatorskie kosmetyki, których używanie jest czystą przyjemnością. I nie chodzi tu wyłącznie o mydła, od których zaczęła się historia tej marki. Dziś Ministerstwo kojarzy się przede wszystkim z organicznymi olejami, hydrolatami i całą gamą naturalnych produktów na bazie tych odżywczych surowców. Wśród bestsellerów są lżejsze i bardziej treściwe nawilżacze do twarzy i ciała, olejkowe sera i kremy, a także świetne kosmetyki oczyszczające. Jeśli nie wiecie od czego zacząć, wybrałyśmy dla was pięć redakcyjnych hitów.

Mus do ciała Szafran

To jeden z naszych pierwszych zachwytów spod szyldu Ministerstwa. No bo jak tu nie pokochać nawilżacza do ciała, który jest lekkim jak pianka, delikatnym musem? Zamiast tłustej formuły, po której wszystko się klei, ten odżywczy, organiczny kosmetyk cudownie się wchłania i nie zostawia na skórze tłustego filmu. Nie dajcie się jednak zwieść tej lekkości – szafranowy mus, choć niewyczuwalny, robi swoje. Lekko ubita formuła na bazie witamin, nierafinowanych olejów i maseł głęboko się wchłania i regeneruje skórę. Najlepiej nakładać go na mokro, tuż po kąpieli – lekko zwilżonymi dłońmi.

Serum Róża Malina

O tym serum pisałyśmy już wielokrotnie – lecz nie bez powodu. To cudownie lekkie, olejowe serum o słodkim zapachu, bez którego nie wyobrażamy sobie już codziennej pielęgnacji. Choć jego bazą są olejki, serum wchłania się bez problemu, nie zapycha skóry i nie zostawia tłustego filmu. W środku znajdziemy roślinną lanolinę, koenzym Q10 i kompleks witamin, które genialnie nawilżają i wygładzają skórę, uspokajają zaczerwienienia i regulują wydzielanie sebum. Regularnie stosowane, przywraca skórze równowagę i zdrowy blask.

Pomada do ciała Śliwka

Obdarzone wyczulonymi nosami, nic nie poradzimy na to, że to właśnie kosmetyki o obłędnych owocowych zapachach wodzą nas za nos. Ale w Ministerstwie Dobrego Mydła to standard. Pomada do ciała o zapachu śliwki to kolejny kosmetyk, który uzależnia. Nie tylko od zapachu. Docenią ją zwłaszcza posiadaczki suchej skóry, którym nie wystarczy zwykły glicerynowy balsam nawilżający. Pomada w sztyfcie to prawdziwy opatrunek dla suchych łokci, kolan i innych miejsc wymagających natychmiastowego ukojenia. Masło kakaowe, wosk pszczeli i inne naturalne emolienty cudownie natłuszczają suche miejsca i otaczają skórę ochronnym płaszczykiem. Do tego bezbłędna aplikacja, która przypomina gigantyczną pomadkę do ust – cudo!

Konfitura Róża Malina

To jeden z tych kremów, który skóra wchłania jak szalona. Nawet wtedy, gdy z natury lubi się przetłuszczać i nie ma dużego zapotrzebowania na okluzję. Konfitura Róża Malina, pomimo bardzo bogatego, odżywczego składu, ma lekką formułę, która świetnie się wchłania i nie zostawia tłustego filmu. W niedużym słoiczku upchnięto moc dobrodziejstw: koenzym Q10, skwalan, fermenty czy ekstrakt z lukrecji. Po nałożeniu skóra jest miękka, nawilżona i wygładzona. Jeśli jeszcze nie wspomniałyśmy o zapachu, to właśnie stawiamy kropkę nad i.

Olej z opuncji figowej

To prawdziwy mercedes wśród olejów i święty Graal dla każdej olejo-maniaczki. Nie bez powodu jest najdroższym olejkiem świata. Ale nie ma w tym ani krzty przesady. Lekka, wręcz matowa w wykończeniu formuła wspaniale się wchłania, pozostawiając skórę aksamitną i nawilżoną. Organiczny olej z opuncji kaktusowej zawiera fitosterole, tokoferol (witaminę E) i kwasy Omega 6, które regenerują suchą i podrażnioną skórę. Olej łagodzi stany zapalne, wspomaga gojenie i normalizuje wydzielanie sebum, więc jest świetnym pomocnikiem w pielęgnacji skóry problematycznej i trądzikowej. Do tego wzmacnia układ odpornościowy skóry, chroniąc ją przed czynnikami zewnętrznymi.

Zobacz też: Aplikacje na telefon, które powiedzą Ci, jakich składników w kosmetykach unikać?