Statystyki są nieubłagane: w Polsce i na świecie zawiera się coraz mniej małżeństw. Co wcale nie znaczy, że ludzie nie chcą się ze sobą wiązać, albo żyją wyłącznie w otwartych związkach. Przeciwnie, aż 80% Polaków deklaruje, że uczucie i pozostanie z ukochaną osobą w bliskich relacjach jest dla nich priorytetem numer jeden. Co więcej, wbrew opinii wielu, związki otwarte to wcale nie codzienność. Ludzie pragną bliskości, ale na własnych zasadach. Dlatego jedną z bardziej preferowanych form relacji jest konkubinat, a także związek kohabitacyjny, bo wbrew pozorom to wcale nie to samo.

Orbiting, curving, kittenfishing - 9 niebezpiecznych trendów, na które powinnaś uważać

Co to jest związek kohabitacyjny?

Związek kohabitacyjny to związek nieformalny dawniej popularnie określany jako ten „na kocią łapę”. Trudno go jednoznacznie zdefiniować, ponieważ w ramach definicji wiele par realizuje go trochę inaczej, choć główne założenia są te same. Charakteryzuje się tym, że ludzie związani taką relacją pozostają w bliskiej zażyłości, mieszkają razem, dzielą wspólne gospodarstwo i pozostają w relacjach seksualnych. Są zgodni co do tego  jak dzielić się finansami, obowiązkami i jak spędzać wolny czas. Głównym wyznacznikiem są jednak dwie rzeczy: wspólne zamieszkanie (od fr. habitare – mieszkać) oraz fakt, że para jest różnopłciowa. Teoria związku kohabitacyjnego została sformułowana przez Jana Trosta, szwedzkiego socjologa w 1979. Inny socjolog, Wojciech Chechliński doprecyzował, że wspomniana para powinna spędzać ze sobą wszystkie weekendy w ciągu czterech miesięcy albo przynajmniej cztery-pięć nocy w tygodniu na przestrzeni co najmniej trzech miesięcy.

Związek kohabitacyjny – na czym polega?

Założenia związku kohabitacyjnego są jasne, natomiast sposób, w jaki partnerzy wcielają je w życie może się trochę różnić w zależności od pary. Niektóre pary traktują związek kohabitacyjny jaka fazę przejściową stanowiącą swoisty „sprawdzian” przed wejściem z związek małżeński, dla innych jest to docelowa forma relacji. Inni decydują się na takie rozwiązanie po rozwodzie.

Związek kohabitacyjny a konkubinat

Te pojęcie używane są wymiennie, bo różni je jedynie jeden szczegół: chodzi o fakt wspólnego mieszkania. Za to wszelkie niedogodności związane z brakiem sformalizowania obu związków dotykają ich w tej samej mierze. Zarówno pary pozostające w związku kohabitacyjnym, jak te żyjące w konkubinacie nie mogą wspólnie rozliczać podatków, nie mają wspólnoty majątkowej, nie mogą po sobie dziedziczyć, ani też uzyskać informacji dotyczącej stanu zdrowia partnera np. w szpitalu. W Polsce to niemożliwe, ale niektóre kraje wprowadziły dla swoich obywateli pozostających we wspomnianych relacjach udogodnienia, pozwalając na zarejestrowanie związku nie będącego małżeństwem. Mowa przede wszystkim o Niemczech, Anglii, Czechach i Grecji.

Zdecydowałybyście się na taki związek? A może związek kohabitacyjny to najlepsza forma relacji także dla was?