Kryzys zawodowy kobiet: "Chciałam być niezależna. Teraz czuję, że się duszę"

Piątek, godzina 14:00 i tylko to jest w tym dniu dla Anki pocieszające. Każde pięć minut to dla niej godzina. Ślepym wzrokiem omiata kolejny papier ze swojego biurka z desperacką nadzieją, żeby już nikt od niej nic nie chciał. Marzy żeby już stąd wyjść i odetchnąć nieklimatyzowanym świeżym powietrzem. Biurowa atmosfera, krzątający się ludzie i jej monotonne zajęcie niemal fizycznie ją duszą.

Kredyt na kawalerkę, samochód i panująca sytuacja na rynku pracy, skutecznie odciągają ją od pomysłu zmiany. Zresztą, umowa na stałe, dobry dojazd i znajomość humorów szefa. Tutaj już wszystko jest znajome, a nowe może być niebezpieczne. Zawsze dążyła do tego, żeby mieć stałą biurową pracę, która zapewni jej spokój i bezpieczeństwo. Stanie się niezależna, przeciwnie do reszty kobiet w jej rodzinie, które czekają na wypłatę małżonka, a wraz z nią dostają często w pakiecie pijanego i agresywnego. Myślami już jest w domu, nalewa sobie drinka i zapomina o całym tym tygodniu, i o poprzednim, i w końcu o swojej pracy, której nie znosi. I na chwile bierze krótki weekendowy oddech. Aż do poniedziałku siódmej rano...

Zobacz też: Znamy wiek, w którym przestajemy lubić swoją pracę. NOWE BADANIA

Kryzys macierzyństwa: "Marzyłam o wspaniałym domu. Dziś czuję pustkę"

Kasia wstaje przed szóstą, prawie każdego dnia, nie dlatego że wstaje do pracy, a dlatego że budzi ją dziecko. Trzeba nakarmić, przebrać czy poprzytulać. Jej życie kręci się wokół rodziny. Dni wyglądają prawie tak samo. Pranie, sprzątanie gotowanie, dzieci, mąż. Kiedyś takie życie wydawało się dla niej pełnią szczęścia. Teraz - posiadając już swój święty Graal - czuje pustkę i coś jakby na kształt małego kamyka w bucie, tylko że na duszy.

Kobieta, której stworzenie ogniska domowego było celem, czuje, że to ją nie uszczęśliwia. Widzi całe swoje przyszłe życie - w tym pięknym dużym domu, który sama urządzała z taką pasją i zaangażowaniem. Łapie się przy tym, że już nawet nie pamięta, kiedy ostatnio czuła jakąś ekscytację i pasję. Widzi odchowane dzieci, które coraz rzadziej jej potrzebują. Dorastają, mają swoje sprawy, swoich znajomych, budują swoje życie. Kocha rodzinę. Kocha swoje dzieci, czasem nawet aż za bardzo, momentami wpatruje się w nie jak w ósmy cud świata - jej cud. Kocha swojego męża - jest miłością jej życia. Szczęśliwa odwzajemniona miłość. Myślała, że kocha swoje życie, aż do momentu gdy poznała je aż za bardzo.

Zobacz też: Czy praca w domu może powodować wypalenie zawodowe?

Kryzys rozwoju: "To miała być inwestycja w samą siebie. Zamiast tego czuję presję i frustrację"

Cabernet sauvignon czy chianti? I znowu musi wybierać. Życie to sztuka wyboru, myśli Agnieszka, która z okazji zakończenia kolejnego certyfikatu ma zamiar to przypieczętować dobrą kolacją ze swoim mężem. Jej początkowy zapał, który rozpaliłby puchar olimpijski, wnet zamarzł. Poprzedni kurs wizażu kosztował więcej niż pół wypłaty jej męża, ale w końcu „to inwestycja w siebie, a to przecież najważniejsze”. Miała nadzieję że właśnie tym się zajmie, ale zapał szybko minął. Gdy przestała malować koleżanki, a zaczęła klientki stwierdziła, że to nie to.

Agnieszka była instruktorką fitness - przez miesiąc. Endorfiny uderzyły jej do głowy i biegała na zajęcia w podskokach, aż nagle nie pobiegła „bo to takie męczące”. Jej cierpliwy i wspierający mąż może w Boga nie wierzy, ale wierzy w swoją żonę, która szuka swojej drogi i spełnienia, a on chce, żeby była szczęśliwa  Ale jest również człowiekiem, któremu cierpliwości ubywa wraz z nadzieją i jedną wypłatą na dwie osoby. Agnieszka czuje presję, a im bardziej ją czuje, tym bardziej nie wie.

Ma wrażenie że jest mdła, nieokreślona, a miała być wolna i otwarta na wszystko.

- Zawsze byłam przekonana, że nie cel a droga prowadzi do szczęścia. To jak szukanie igły w stogu siana, a czym więcej szukam, tym bardziej ta kupa siana robi się większa i cięższa - mówi.

W swoim życiu chciała próbować, odkrywać nowe i w końcu znaleźć własną drogę do siebie i robić to co zawsze chciała, tylko o tym nie wiedziała. Sądzi że, takie dylematy ma się po maturze. Ona od matury ciągle tylko próbuje czegoś nowego i z coraz większą desperacją. Wybrała oba trunki bo nie mogła się zdecydować..

Zobacz też:

Niksen następcą hygge. Poznaj nowy sposób odpoczywania

To zmęczenie czy wypalenie zawodowe - poznaj różnicę

Wypalenie zawodowe - kryzys dojrzałych kobiet

Współczesne trzydziestolatki i część czterdziestolatek była wychowywana w przeświadczeniu, że wszystko jest możliwe, wszystko zależy od Ciebie, możesz osiągnąć wszystko czego tylko zapragniesz. Wmawiano nam, że mogą być Królowymi życia, tylko muszą wiedzieć, co jest słuszne i nie popełniać błędów. Te slogany towarzyszą nam od małego. Torujemy sobie nimi życiową drogę. Gdy dorastamy, tworzymy wizję. Wyobrażamy sobie naszą świetlaną przyszłość. Część z nas marzy o oszałamiającej karierze, niektóre z nas pragną być filarem zdrowej i powiększającej się rodziny, a jeszcze inne marzą o podróżach, pieniądzach, urodzie itd. Ile kobiet tyle pragnień. Gdy nasze wizje i marzenia nabierają konkretnego kształtu i stają się rzeczywistością, do której dążyłyśmy, wtem jak grom z jasnego nieba spada na głowę świadomość tego, że to było oszustwo, przecież miałam być szczęśliwa! W miejscu gdzie powinno być szczęście, jest rozczarowanie i poczucie braku spełnienia.

Już w 1933 roku Carl Gustav Jung twierdził że uczucie niespełnienia bardzo często spowodowane jest tym, że nastawiając się na zdobywanie pozycji społecznej i swoich celów, jednostka nie rozwija innych swoich możliwości, nie realizuje pewnych aspektów siebie. Zakwestionowanie wartości tego, co się osiągnęło, skłania do konfrontacji z własnym wnętrzem oraz rozważań egzystencjalnych nad sensem życia i tym co naprawdę ważne.

W 2019 roku WHO ( Światowa Organizacja Zdrowia) uznała wypalenie zawodowe za chorobę. Co druga osoba dotknięta tym syndromem cierpi na problemy ze snem, co trzecia przestaje udzielać się społecznie, a co czwarta topi smutki w alkoholu. Jak wynika z raportu przygotowanego przez pracownię ARC-Rynek na zlecenie Gumtree.pl, przy współpracy z Randstad Polska, aż 31 proc. polskich pracowników deklaruje wypalenie zawodowe. Ankieta definiowała ten problem jako zespół psychicznych i społecznych skutków długotrwałego stresu emocjonalnego przeżywanego w związku z wykonywaną pracą Warto dodać że na takie kłopoty skarżą się przede wszystkim młodsi pracownicy tzw. millenialsi. To oni też dwukrotnie częściej składają wypowiedzenia niż pokolenie ich rodziców. Z kolei postmillenialsi, zwani również pokoleniem Z, stanowią obecnie najmłodszą grupę pracowników na rynku pracy. Oni zupełnie inaczej reagują na stres i wyzwania. Znacznie częściej zmieniają pracę, zwłaszcza jeśli się w niej nie realizują. W badaniach przeprowadzonych przez firmę Limeade w Stanach Zjednoczonych wynika, że aż 94 proc. osób z tego pokolenia szuka nowej pracy po pojawieniu się pierwszych syndromów wypalenia zawodowego, a 58 proc. z nich po prostu zmienia pracodawcę. Jest to zupełnie inne podejście, niż w przypadku pokolenia powojennego wyżu demograficznego, tak zwanych babyboomersów, którzy cenią stabilizację i przeczekują ten trudny okres.

Zobacz też: Stres i lęki - 60 proc. młodych ludzi nie radzi sobie z presją

Syndrom wypalenia zawodowego częściej dotyka kobiety

Badania na temat związku płci z wypaleniem zawodowym wykazują, że to kobiety są bardziej narażone na syndrom wypalenia ( Siwiorek 2015). Kobiety częściej doświadczają wyczerpania emocjonalnego. Badania przeprowadzone w 1996 roku przez Helenę Sęk pokazują, że kobiece role społeczne, takie jak: zarządzenie domem i wychowywanie dzieci, prowadzą do większego wypalenia zawodowego.

Radzenie sobie z wymaganiami ze strony dzieci, stresującymi rodzinnymi relacjami i konfliktem praca- rodzina zwiększają wymagania nałożone na kobiety, aby radzić sobie z licznymi obowiązkami ze strony pracy, rodziny i dbania o swoje zdrowie. Z kolei nowszy raport badań Rentflejsza wynika że kobiety, które mają potomstwo i prowadzą dom, bardziej się dystansują do swojej pracy i w rezultacie są mniej narażone na wypalenie. Również stan cywilny ma znaczenie, a mianowicie, z badań wynika, że osoby żyjące w związkach osiągają niższe wyniki w zakresie wypalenia zawodowego niż osoby samotne (Fengler 2000).

Jeśli chodzi o staż pracy, to proporcjonalnie rosnące doświadczenie i nabywanie umiejętności radzenia sobie w trudnych sytuacjach zmniejszają objawy wypalenia zawodowego. Czynnikiem ryzyka wypalenia zawodowego może być raczej staż pracy niż wiek, a osobami najbardziej narażonymi są te o stosunkowo krótkim stażu ( od dwóch do czterech lat), ponieważ ich wyidealizowane wyobrażenia o pracy zawodowej konfrontowane są z rzeczywistością, która może odbiegać od ich oczekiwań ( Santinello 2014). Badania pokazują również, że na wypalenie zawodowe narażone są najbardziej osoby przed czterdziestym rokiem życia.

Zobacz też: Kryzys wieku średniego dotyka nie tylko mężczyzn. Jak nie zwariować?

Wypalenie zawodowe. Spraw, by Twoje życie miało głębszy sens!

A teraz coś pozytywnego. W Stanach Zjednoczonych na podstawie badań przeprowadzonych przez Stephen Rossetti i Colin Rhoades (2013) okazało się, że poziom wypalenia wśród księży katolickich jest znacznie niższy niż w innych grupach pracowniczych. Badane były również zakonnice opiekujące się osobami niepełnosprawnymi umysłowo. Pomimo stresu i obciążenia psychicznego, utrzymywały one niski syndrom wypalenia zawodowego. Były przekonane, że otrzymują tyle, ile same dają. Okazało się że ludzie, którzy widzą głębszy sens wykonywanych czynności są bardziej zaangażowani w swoją pracę, a tym samym są mniej narażeni na wypalenie zawodowe ( Cary cherniss, David Krantz 1983).

A co nauka mówi o przeciwdziałaniu i radzeniu sobie z tą chorobą? Jednoznacznie wskazuje na relacje społeczne. Wypalenie zawodowe i jego komponenty, powinny zmniejszać swoje natężenie wraz ze wzrostem kompetencji społecznych. Wyniki są zgodne z badaniami dotyczącymi empatii, stabilności emocjonalnej, pewności siebie, a także poczucia braku skuteczności zawodowej. Czynniki te wskazują na niskie i ujemne korelacje z wypaleniem zawodowym.

Co więc robić, gdy czujemy, że nasze dotychczasowa praca traci dla nas sens?

- W takiej sytuacji należy wziąć urlop, wsłuchać się w swój kryzys i zgłosić się do eksperta, coacha lub psychologa. Poszukać kogoś, kto jest w stanie nam pomóc. W trakcie zbliżenia się do swojego kryzysu, wykształcimy w sobie nową normę, nie powinniśmy już wrócić do stanu kryzysowego. Dzieje się tak ponieważ wchodzimy wtedy na wyższy poziom świadomości. Poznajemy nasze możliwości i limity, ustalamy nowe i reorganizujemy nasze działania. Na etapie akceptacji kryzysu decydujemy, czy zostajemy w dotychczasowej pracy czy jednak nie. Dobrym pomysłem jest również rozmowa z szefem, o tym co przeszliśmy i czego oczekujemy. Poprzez szczerość możemy sobie pomóc -  radzi Aleksandra Błaszczyk - coach, trenerka umiejętności interpersonalnych i konsultant do spraw HR.

Reasumując: Otaczajmy się miłością, bądźmy wśród tych, których kochamy, twórzmy pozytywne relacje, pomagajmy i pozwólmy też sobie pomagać, znajdźmy czas na pasję, miejmy dystans do pracy, do życia i do siebie. Dbajmy o różne aspekty naszego życie i nie skupiajmy się tylko na jednym. Zadbajmy o inne jego aspekty. I przede wszystkim - bądźmy wdzięczne za to, co mamy.

Pamiętajmy, że kryzys może dopaść każdego, kto jest coraz bardziej świadomy przemijania i nie warto z nim walczyć. Zamiast widzieć w nim wyłącznie wroga, może warto zaprosić go do swojego wnętrza jak przyjaciela na kawę i szczerze sobie "porozmawiać". Może warto rozliczyć się z tego, kim jesteśmy tu i teraz. Pogodzić się z rzeczami, na które nie mamy wpływu i poczuć wdzięczność za to, co mamy. Takie wypalenie może być także sygnałem, żeby nadać nowy kierunek w swoim życiu. Pustkę, którą czujesz, wypełnij poznawaniem siebie samej. Może się bowiem okazać, że stałaś się właśnie zupełnie nową, wspaniałą, dojrzałą i świadomą kobietą.

ZOBACZ TEŻ:

Przestań zazdrościć i zacznij doceniać swoje życie. 7 sposobów, jak to zrobić?