- To nieprzyzwoite! – mówiła każda szanująca się dama i każdy krawiec, pytany o to, czy czarną suknię można założyć nie tylko w okresie żałoby. Smutek, żal, rozpacz – to emocje, dla których zarezerwowana była czerń, uznawana powszechnie za kolor śmierci i straty.

Im wyższa sfera, tym bardziej skrupulatne zasady. Wdowa była pod czujną obserwacją elity, a każdy dodatek lub zmiana w czarnej żałobnej sukni miały znaczenie. W drugiej połowie XIX wieku wdowa przechodziła przez kilka etapów „modowej żałoby”. Głęboka żałoba trwała rok. W tym okresie wdowa nosiła czarne suknie bez jakichkolwiek ozdób, uszyte z prostych, „surowych” materiałów. Dopiero po tym okresie wdowa mogła pozwolić sobie na czarny jedwab. Ostatni etap żałoby to trzy kolejne miesiące, podczas których suknia wdowy mogła być przyozdobiona dodatkami i ciemną biżuterią. Po trzech latach od śmierci męża kobieta mogła pozwolić sobie na inne kolory niż czerń – brąz, ciemny granat czy fiolet. Złamanie tego „żałobnego dress code’u” oznaczał społeczny SKANDAL! Nie wierzycie? Oto historia, która wydarzyła się naprawdę!

Czarna sukienka Madame X

Jest rok 1884. W Paryżu rozpoczyna się właśnie wielki Salon, podczas którego swoje dzieła wystawiają najznakomitsi artyści. Wśród nich jest uzdolniony i powszechnie ceniony malarz John Singer Sargent. Planuje zaprezentować paryskiej elicie swoje najnowsze dzieło – wielki portret Madame X. Jest z niego wyjątkowo dumny. Liczy na wielki sukces. Odsłania ogromne płótno przed tłumem zebranych i… wszyscy otwierają szeroko oczy! Madame X – paryska piękność z obrazu – ma na sobie czarną suknię, a gdyby jeszcze tego było mało, z ramienia modelki zsunęło się ramiączko!

- To jest skandal! Nieprzyzwoity, ohydny, odrażający obraz! – krzyczą mężczyźni – ci sami, którzy na co dzień nie mają problemów z odwiedzaniem kurtyzan w domach publicznych.
- Obrzydliwe – szepczą zza wachlarzy zazdrosne kobiety, które w głębi duszy marzyły o tym, by choć przez chwilę być Madame X!

Kim była dama z obrazu Johna Singera Sargenta? To Amélie Gautreau – jedna z najpiękniejszych kobiet paryskiej belle époque, za którą szalały tłumy. Świeżo upieczona, młodziutka żona paryskiego bankiera, diament każdego przyjęcia o niezwykłej urodzie (o jej „lawendowej skórze”, którą uzyskiwała za pomocą specjalnego proszku, pisały najsławniejsze magazyny dla dam) i niebanalnym guście. Każdy malarz chciał ją sportretować, ale wybredna Amélie Gautreau uległa tylko urokowi Johna Singera Sargenta.

Photo: East News

Portret Madame X miał otworzyć Sargentowi drzwi do wielkiej, międzynarodowej kariery, a okazał się „gwoździem do trumny”. Skandaliczną czarną suknię malarz dla swojej modelki wybrał osobiście. Dzieło paryskiego projektanta Felixa Poussineau doskonale podkreślało alabastrową skórę i wspaniałą sylwetkę Amélie Gautreau. Sargent w czerni sukni dostrzegał same zalety – skromność, dostojność i elegancję. Kto mógł pomyśleć, że ta czarna wieczorowa kreacja zostanie zupełnie inaczej odebrana przez uczestników paryskiego Salonu?!

Starszym rocznikom czerń kojarzyła się z żałobą i wdowieństwem. Młodszym natomiast z niebezpieczną seksualnością. Aspekt ten potęgowało na obrazie wspomniane opadające ramiączko, które odsłaniając znaczną część dekoltu, pobudzało wyobraźnię zebranych. Gdyby tego było mało, suknia eksponowała wspaniałą talię Amélie Gautreau. Choć Johna Singera Sargenta – chcąc ratować reputację swoją i modelki – domalował ramiączko na właściwym miejscu, nie uniknął społecznego wykluczenia.

Opuścił Paryż, zdając sobie sprawę z tego, że nie otrzyma tu już żadnego poważnego zamówienia. Tymczasem Amélie Gautreau z gwiazdy salonów stała się pośmiewiskiem. Zaczęła chętniej pozować malarzom, licząc na to, że nowe dzieła przyćmią skandaliczny portret Sargenta. Niewiele to jednak pomogło, a ona ostatecznie jednak niemalże całkowicie wycofała się z życia towarzyskiego.

Gdyby Madame X urodziła się kilka dekad później jej czarna kreacja i osunięte ramiączko nie byłyby uznane za ohydne, ale za zmysłowe, kobiece i… piękne. Już na początku XX wieku, gdy na wystawie w Londynie po 20 latach ponownie zaprezentowano portret Madame X Johna Singera Sargenta, wywołał on powszechny zachwyt. Zauroczony nim był sam cesarz Wilhelm II, który znacznie przyczynił się do popularności dzieła na całym świecie. Amélie Gautreau znów stała się sławna, przechodząc do historii sztuki (ale także historii mody) jako jedna z pierwszych kobiet w czerni, która nie była wdową.

MAŁA CZARNA SUKIENKA - MODNE WYKROJE:

 

ZOBACZ TEŻ:

Mała czarna Coco Chanel

Dokładnie wtedy, gdy Amélie Gautreau odchodziła z tego świata, na firmamencie rodziła się nowa gwiazda mody. Coco Chanel – słynna paryska kapeluszniczka - w 1915 roku zaczęła sprzedawać nie tylko nakrycia głowy, ale też modę codzienną, uszytą głównie z dżerseju. Był to dosyć kontrowersyjny pomysł. Do tej pory bowiem dżersej uważano za materiał bieliźniarski. Jednak I wojna światowa wpłynęła nie tylko na zmiany polityczne. Miała również ogromny wpływ na światopogląd, obyczaje i… modę. Podczas gdy inni paryscy projektanci załamywali ręce z powodu braku szlachetnych materiałów, zaradna i pomysłowa Coco Chanel, postanowiła wykorzystać pospolity dżersej i uczynić z niego gwiazdę swojej kolekcji.

Photo: East News

I wojna światowa pomogła zatem wypłynąć Coco Chanel na szerokie wody paryskiej bohemy, a przy okazji wprowadziła czerń na salony. Początkowo nosiły ją głównie wdowy po zmarłych na polach bitwy mężach oraz matki, którym wojenny front zabrał ukochanych synów. Z każdym kolejnym miesiącem wojny czerni w towarzystwie przybywało, aż stała się tak popularna, że zaczęły ją nosić nie tylko kobiety pogrążone w żałobie. Trend ten utrzymał się nawet po zakończeniu I wojny światowej. Coco Chanel postanowiła to wykorzystać!


- W 1926 roku triumfy święciła moja mała czarna. Zaprezentowałam ją w ramach swojej wiosennej kolekcji, nad którą pracowałam przez wiele miesięcy. W tamtym okresie czerń była podstawową barwą większości moich wieczorowych kreacji, ale w latach dwudziestych w ciągu dnia był to kolor zarezerwowany w zasadzie tylko dla uczniów, żałobników i zakonnic. Postanowiłam mimo to zaryzykować i poświęciłam wiele miesięcy na przygotowanie nowego fasonu: uszytej z krepy marokańskiej sukni futerału, z wąskimi rękawami o mankietach haftowanych złotą nicią i kwadratowym dekolcie. Sięgała tuż poniżej kolana, a plisy w kształcie odwróconej litery „V” podkreślały obniżoną talię. Do sukienki dobrałam satynowy kapelusz - klosz, którego miękkie rondo niemal zasłaniało oczy i który określano mianem „sitka do herbaty”. Całości dopełniały czarne perły i rękawiczki oraz rzecz jasna pończochy – uważałam, że pończochy należy nosić niezależnie od sytuacji – tak swoją kolekcję na sezon wiosna-lato 1926 opisywała po latach Coco Chanel.


Tak narodziła się LITTLE BLACK DRESS, którą początkowo uznano za „modowe dziwadło”.

- Moja czarna sukienka wzbudziła sensację – choć nie taką, na jaką pierwotnie liczyłam. Kiedy moje modelki paradowały w tę i z powrotem po butiku, trzymając tabliczki z numerkami, które odpowiadały każdemu kompletowi, w pomieszczeniu panowała niemal absolutna cisza. Siedząc u szczytu schodów, gdzie kazałam rozwiesić lustra, tak żebym mogła obserwować pokazy, nie będąc jednocześnie widziana – dostrzegłam na twarzach moich klientek oraz większości uczestniczących w pokazie dziennikarzy szok, konsternację, a nawet dezaprobatę. Wcześniej zdarzało mi się prezentować śmiałe rozwiązania, ale nigdy nie posunęłam się tak daleko – wspominała Coco Chanel.   


Po pokazie żaden szanujący się francuski magazyn nie zostawił suchej nitki na nowatorskich projektach Coco Chanel.  Wyjątkiem był amerykański Vogue, który docenił nietuzinkową wyobraźnię francuskiej projektantki. Wśród projektów zwrócono uwagę szczególnie na małą czarną sukienkę, którą porównano do Model-T – popularnego samochodu ze stajni Henry’ego Forda. Był on najpopularniejszym modelem samochodu nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale też na całym świecie!


- Amerykański „Vogue” opisał ją jednak jako „sukienkę, którą włoży każda kobieta" i ogłosił, że zrywając z tradycją, upowszechniam modę i czynię ją szerzej dostępną – dodawała projektantka.

Czy Coco Chanel wiedziała, że jej LITTLE BLACK DRESS przejdzie do historii? Z pewnością czuła, że moda musi się zmienić, skoro tak bardzo zmieniło się życie ówczesnej kobiety. Lata dwudzieste i trzydzieste XX wieku to moment, gdy kobieta zaczyna mieć głos. Marzy coraz częściej już nie tylko o bogatym mężu i gromadce dzieci, ale też o rozwoju osobistym – edukacji oraz aktywności na wielu polach zarezerwowanych dotychczas wyłącznie dla płci męskiej (sport, polityka, podróże). Z drugiej strony wiele kobiet, które do tej pory głównie „leżały i pachniały”, musiało zacząć zarabiać pieniądze. Ich mężowie zginęli na wojnie, a one niejednokrotnie zostawały same z rodziną do wykarmienia. Musiały zakasać rękawy, a to wiązało się ze zmianą garderoby – na skromniejszą, mniej ozdobną, mniej brudzącą się. Czarna, wygodna sukienka spełniała wszystkie te warunki, a przy tym była niesłychanie przebojowa, co pozwoliło jej stać się ikoną i symbolem wielkich społecznych przemian!

Choć francuska elita miała sporo obiekcji do LBD Coco Chanel, a w szczególności jej kontrowersyjnego koloru, ostatecznie musiała złożyć broń.

- Stopniowo napływały zamówienia, z początku powoli, a potem coraz szybciej. Kolejne, odważniejsze klientki – w tym moja ukochana Kitty Rothschild – czytały artykuł w „Vogue’u” i przychodziły na przymiarki, po czym opuszczały sklep w mojej czarnej sukience, kapeluszu-kloszu, rękawiczkach i perłach. „Kobiety zawsze chętnie nosiły każdy kolor, z wyjątkiem jego braku” – ogłosiłam w wywiadzie dla Vogue’a. Nie ma nic trudniejszego niż uszycie czarnej sukienki, ale kiedy już ubierzesz kobietę w czerń, będziesz widzieć tylko ją – opisywała swój sukces.

Na rozpowszechnienie LBD i innych projektów Coco Chanel ogromny wpływ miał wielki kryzys ekonomiczny (1929-1933), a następnie II wojna światowa. Kobiety miały zdecydowanie mniej pieniędzy na modę niż kilka dekad wcześniej, ale wciąż chciały wyglądać spektakularnie. Dzięki projektom Coco Chanel wierzyły, że mogą to osiągnąć. Moda stawała się coraz bardziej demokratyczna.

DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ:

Czarna suknia i Złota Era Hollywood

Do rozpowszechnienia małych czarnych przyczyniło się coś jeszcze – KINO! W czarno-białych filmach żaden, nawet najbardziej ekstrawagancki i wyszukany, kolor nie miał znaczenia. Czerń była więc nie tylko praktyczna, ale też idealnie podkreślała emocje, dodawała głębi i dramaturgii każdej scenie. Wiedziały o tym takie gwiazdy Hollywood jak: Marlena Dietrich, Rita Hayworth czy Judy Garland, a w późniejszych latach także Marilyn Monroe czy Brigitte Bardot. Zdecydowanie to lata pięćdziesiąte XX wieku i Złota Era Hollywood uczyniły z małej czarnej ikonę.

Photo: Getty Images

LBD zaczęli projektować niemalże wszyscy wielcy designerzy – każdy opowiadając ją na swój własny, mistrzowski sposób. Warto wspomnieć tu chociażby o kolekcji New Look Christiana Diora, który poprzez mocno rozkloszowaną spódnicę i wąską talię dodał małej czarnej kobiecości i seksapilu.

ZOBACZ TEŻ:

Mała czarna Audrey Hepburn - "Śniadanie u Tiffany'ego"

Jednak jedną z najsłynniejszych LITTLE BLACK DRESS w historii mody stworzył nie kto inny jak Hubert de Givenchy, projektując kreację dla swojej przyjaciółki Audrey Hepburn do filmu „Śniadanie u Tiffany’ego”. Pamiętasz scenę, w której filmowa Holly Golightly przeżuwa porannego rogalika i popija kawę, podziwiając luksusową biżuterię w butiku Tiffany’ego?

Photo: Getty Images

Choć Holly zafascynowana jest klejnotami nowojorskiego jubilera, to nie one ostatecznie przykuły wzrok tysięcy kobiet na całym świecie, oglądających „Śniadanie…”. Wszystkie one zapragnęły wyglądać jak Audrey Hepburn i mieć w swojej szafie kreację inspirowaną jej filmowym kostiumem! Po premierze „Śniadania u Tiffany’ego” najmodniejsze ulice świata zapełniły się czarnymi kreacjami, które łączono – podobnie jak filmowa Holly – z ekstrawagancką biżuterią, trenczem, ogromnymi okularami czy balerinkami.

MAŁA CZARNA SUKIENKA - MODNE WYKROJE:

 

PRZECZYTAJ TEŻ:

Czarna sukienka mini i inne wariacje

Lata sześćdziesiąte ubiegłego stulecia coraz bardziej skracały małą czarną i poszerzały ją w talii, tworząc literę A. Taka wersja małej czarnej świetnie prezentowała się na całonocnych imprezach i ułatwiała taniec na coraz bardziej popularnych dyskotekach. Modne były także czarne sukienki - płaszcze, które długonogie dziewczyny nosiły do kozaków czy pantofli typy Mary Jane.

W latach siedemdziesiątych, gdy nowe możliwości techniczne pozwalały na stworzenie tkanin wzorzystych i kolorowych, skromna LITTLE BLACK DRESS nieco przygasła i odeszła na drugi plan, by za chwilę powrócić w nowej, jeszcze bardziej spektakularnej formie.

Szerokie ramiona, baskinka, dekolt – to elementy, którymi wyróżniały się małe czarne sukienki w latach 80. Małą czarną w wersji power woman nosiła m.in. legendarna Alexis z „Dynastii”, podkreślając strojem swój niezwykły serialowy temperament.

Photo: Kadr z serialu Dynastia

PRZECZYTAJ TEŻ:

Księżna Diana i "SUKNIA ZEMSTY"

Być może właśnie jej serialowymi kreacjami zainspirowała się księżna Diana, gdy decydowała się, co nałoży na imprezę charytatywną magazynu Vanity Fair w Hyde Parku. Był rok 1994. Książę Karol i Lady Di byli w trakcie rozwodu, opisywanego ze szczegółami w każdej brytyjskiej gazecie. Momentem przełomowym był film dokumentalny poświęcony brytyjskiej rodzinie królewskiej. Wywołał tak wielkie poruszenie w państwie, że książę Karol zdecydował się na wywiad z telewizją. W trakcie rozmowy przyznał się do długoletniego romansu z Camillą Parker Bowles, tym samym ośmieszając publicznie księżnę Dianę. Media były przekonane, że Lady Di zrezygnuje na jakiś czas z wystąpień publicznych. Tymczasem księżna Diana tego samego dnia pojawiła się na przyjęciu. Gdy wyszła z limuzyny w swojej LITTLE BLACK DRESS, wszyscy oniemieli.

Photo: Getty Images

Czarna sukienka z dekoltem w kształcie serca, który odsłaniał ramiona i znaczną część biustu księżnej, łamała wszelkie zasady dworskiej etykiety. Do swojej nad wyraz seksownej i przez wielu uznanej za wyzywającą kreacji Diana Spencer dodała równie wymowne dodatki – wysokie szpilki i sporo drogocennej biżuterii. Ten wieczór i kreacja greckiej projektantki Christiny Stambolian stworzyły z księżnej Diany prawdziwą ikonę mody a mała czarna sukienka przeszła do historii jako SUKIENKA ZEMSTY.

Kreacja księżnej Diany uzmysłowiła wielu projektantom, że LBD to nie jest konkretna moda czy pomysł konkretnego projektanta. To punkt wyjścia do wielu interpretacji, które przy odpowiednim talencie twórcy i odrobinie szczęścia, a także właściwej „nosicielce” może stać się obiektem pożądania.

MAŁA CZARNA SUKIENKA - MODNE WYKROJE:

 

PRZECZYTAJ TEŻ:

Mała czarna sukienka - obiekt pożądania


Mała czarna projektu Versace spięta agrafkami na boskim ciele Elizabeth Hurley, sukienka halka noszona przez słynną Posh Victorię Beckham czy czarna suknia Angeliny Jolie z kultowym już rozporkiem – to tylko kilka z wielu dowodów na to, że LITTLE BLACK DRESS może mieć tysiące twarzy i zmieniać się niczym kameleon.

Photo: Getty Images

Pasuje zarówno na dzień, jak i na wieczór. Mogą ją nosić nastolatki, trzydziestolatki jak i bardzo dojrzałe kobiety. Jest podstawą każdej garderoby, ale przede wszystkim ma w sobie tę niesłychaną moc, którą przed dekadami doceniła Coco Chanel – jest po to, by zdobić kobietę, a nie odwrotnie!

ZOBACZ TEŻ: