Jane Fonda feministka z wyboru

Słynne filmy z aerobikiem, wzmożona polityczna aktywność i świetne filmowe role - to trzy podstawowe skojarzenia, które przychodzą na myśl, gdy się o niej mówi. Jane Fonda w latach 60. może i grywała role słodkich "kociaków", jednak dekadę później protestowała przeciwko wojnie w Wietnamie i wspierała kobiety w polityce. Jakiś czas później tworzyła też wideo dla pań, które potrzebowały psychicznego wsparcia i mówiła głośno o dyskryminacji płci żeńskiej w branży filmowej.

Aktorka przyznaje jednak, że prawdziwa feministyczna świadomość przyszła dosyć późno, bo w momencie, w którym Fonda skończyła magiczną 60-tkę.

„Kiedy przekroczyłam 60-tkę i weszłam w trzeci, końcowy akt, zdecydowałam, że muszę skupić się mocniej na leczeniu ran zadanych przez patriarchat. Nie chcę zbliżać się do końca swojego życia z poczuciem, że nic nie zrobiłam, aby zostać kobietą z głosem, który usłyszą inni.”, napisała jakiś czas temu Jane Fonda.

Fonda trudne dzieciństwo

Sama nie miała prawa głosu przez większą część swojego dzieciństwa. Jane Fonda urodziła się w Nowym Jorku w 1937 roku w rodzinie znanego amerykańskiego aktora Henry’ego Fondy. Jako mała dziewczynka przeżyła traumę samobójczej śmierci matki Frances Seymour Brokaw, a stres i depresja przerodziły się w poważne zaburzenia odżywiania.

Ojciec bardzo krytycznie patrzył na Jane, zwłaszcza, kiedy ta weszła w wiek dorastania. Nigdy nie powiedział jej nic wprost, natomiast zwykł „nasyłać” na nią kolejne macochy:

„Zazwyczaj instruowały mnie, iż powinnam zrzucić wagę i nosić dłuższe spódnice. Jedna z moich macoch powiedziała mi też kiedyś, że muszę zmienić całą swoją fizjonomię jeśli chcę mieć szansę znaleźć chłopaka.”, wspomina Fonda, dwukrotna laureatka Oscara i jedna z najpiękniejszych kobiet w Hollywood.

Choć próbowała studiować sztukę w Paryżu, filmowe geny dały o sobie znać. Swój filmowy debiut uznana aktorka zaliczyła na początku lat 60. w „Duby smalone” z Anthonym Perkinsem. Świetnie szło jej też na deskach teatru na Broadwayu. Przez kilka lat zręcznie żonglowała między karierą na srebrnym ekranie, a rolami w przedstawieniach teatralnych. Za jedno z nich, „There was a little girl” otrzymała nominację do nagrody Tony.

W drugiej połowie lat 60. związała się z reżyserem (pierwszy mąż Fondy) Rogerem Vadimem i zmieniła styl na „seksownego kociaka”. Apogeum w swoim image’u osiągnęła w filmie „Barbarella” z 1969 roku. Kilka lat później jednak dała się poznać z zupełnie innej strony – aktywistki na rzecz pokoju i zaprzestania wojny w Wietnamie.

W tym samym okresie też otrzymała pierwszego Oscara za rolę w „Klute”, gdzie Jane Fonda brawurowo zagrała Bree Daniels, prostytutkę z Nowego Jorku, która jest zamieszana sprawę morderstwa swojego klienta. W 1972 roku pojechała po raz pierwszy do Wietnamu, wesprzeć stacjonujących tam amerykańskich żołnierzy. Obrazki, które tam zastała i skandal wokół jednego zdjęcia, które dała sobie podczas tej podróży zrobić sprawiły, że Fonda stała się gorącą przeciwniczką konfliktu zbrojnego w tamtym rejonie. Próbowała zerwać z nieprzychylnym przydomkiem „Hanoi Jane”. Fonda od początku mówiła o prawach cywilów i sytuacji kobiet.

„Zaczęłam wtedy publicznie nazywać się feministką, natomiast dopiero po wielu latach, spojrzałam na sprawy seksizmu z zupełnie innej perspektywy. Zrozumiałam, że one dotyczyły przede wszystkim mnie.” , mówiła aktorka.

Aktualnie Fonda zaangażowana jest w ruch V-day, który edukuje i nawołuje do zaprzestania przemocy wobec kobiet, a który zainspirowała sztuka „Monologi waginy” z Brodaway’u. W 2001 roku ta wielka gwiazda kina założyła Centrum Jane Fondy na rzeczy zdrowia reprodukcyjnego nastolatków przy Uniwersytecie Emory w Atlancie. Centrum to zajmuje się edukacją seksualną i przeciwdziałaniu niechcianym nastoletnim ciążom.

„Nie urodziłyśmy się po to, aby być perfekcyjne. Zajęło mi sporo czasu, zanim to zrozumiałam.” I to jest doskonałe przesłanie od jednej z najwspanialszych feministek w Hollywood, branży, która jak nigdy potrzebuje kobiecych głosów.