31 sierpnia 1997 roku cały świat pogrążył się w żałobie. Londyńskie ulice zapełniały się ludźmi pragnącymi oddać hołd ukochanej księżnej. Nieszczęśliwy wypadek księżnej Diany i jej kochanka Dodiego Al – Fayeda był jednym z najtragiczniejszych i najgłośniejszych wydarzeń lat 90. Dziś, ponad 20 lat po śmierci  Lady Di, wyszły na jaw informacje, które mogą doprowadzić do wznowienia śledztwa w tej sprawie. Le Van Than przyznaje się do udziału w wypadku z 1997 roku. Jak sam wyznaje, francuska policja zaleciła mu milczenie. Czy nowe fakty potwierdzą teorie spiskowe?

Tragiczny wpadek księżnej Diany wciąż pełen tajemnic

Życie księżnej Diany w niczym nie przypominało disneyowskiej kreskówki o księżniczkach. Nigdy nie było usłane różami, a tragiczny koniec jej historii przypieczętował smutny los „królowej ludzkich serc”. 31 sierpnia 1997 roku był dniem jak każdy inny. Kilka godzin wcześniej Diana wybrała się na zakupy do paryskich butików, następnie wróciła do hotelu, aby przygotować się na wieczorną kolację z ukochanym. Nikt nie spodziewał się wydarzeń, które miały nastąpić. Wstrząsający wypadek zatrzymał cały świat. Podczas ucieczki przed paparazzi samochód księżnej rozbił się w tunelu Alma w stolicy Francji. Szofer oraz Dodi A – Fayed zginęli na miejscu. Księżna Diana została przewieziona do szpitala, ale rozległe obrażenia nie pozwoliły na utrzymanie jej przy życiu. Wiele faktów w tej sprawie zostało przemilczanych. Ludzie snuli teorie spiskowe, a Pałac Buckingham bezczelnie milczał. Już dawno temu podczas dochodzenia stwierdzono, że w wypadku brał udział jeszcze jeden samochód. Teraz prawda wychodzi na jaw.

Zobacz tez: Wypadek samochodowy księżnej Diany - fakty i teorie spiskowe

Wypadek księżnej Diany. Francuska policja zataja fakty

Na wraku mercedesa, w którym zginęła księżna Diana, odnaleziono ślady białego lakieru. Według śledczych jest to jasny dowód na to, że w wypadku musiał brać udział jeszcze jeden samochód.  Le Van Than po wielu latach milczenia, w końcu podjął głos w tej sprawie. Urodzony w Wietnamie mężczyzna przyznaje, że jego samochód zderzył się z samochodem księżnej tuż przed uderzeniem w filar. Jak twierdzi, francuska policja doradziła mu odmówienia złożenia zeznań policji z Wielkiej Brytanii. Mężczyzna przez wiele lat ukrywał druzgocące fakty. Jego ojciec przyznał w 2006 roku, że syn przemalował samochód na czerwono i skrupulatnie zaprzeczał udziału w wypadku.

- Wiecie, co powiedziała mi francuska policja? Mówili: tam prawo jest inne niż we Francji, lepiej tam nie jedź – powiedział Le Van Thanh, cytowany przez "Daily Star".

Według prawnika Mohameda Al – Fayeda francuskie służby chciały w ten sposób upewnić się, że odpowiedzialność za wypadek księżnej Diany weźmie na siebie paparazzi. Co na to wszystko brytyjska policja? Były komisarz Metropolitalnej Służby Policyjnej, John Stevens, zaznaczył w 2017 roku:

- Nie wińmy Le Van Thana za ten wypadek. W moim raporcie "Paget" stwierdziliśmy, że fiat uno brał udział w wypadku, ale go nie spowodował.

Królewski dwór Windsorów jest pełen tajemnic, a ludzie na całym świecie są pełni pytań. Czy nowe okoliczności doprowadzą do wznowienia śledztwa w sprawie Lady Di?

Zobacz też: Księżna Diana kochała Karola aż do śmierci? Podobno przed tragicznym wypadkiem zwierzyła się dziennikarce.