Historia domu z książki "Rebeka": kim była Daphne du Maurier?

Daphne du Maurier (1907-1989) była angielską pisarką, autorką popularnych powieści i opowiadań, której pamięć wskrzesiła platforma Netflix produkując thriller „Rebeka” z Armie Hammer („Tamte dni, tamte noce”) oraz Lily James („Kopciuszek”). Film ten jest ekranizacją jednej z najpopularniejszych angielskich powieści pod tym samym tytułem. Mroczna historia o Rebece, wielkiej miłości i domu pełnym tajemnic była już raz przeniesiona na srebrny ekran za sprawą Alfreda Hitchcocka. Zyskała wtedy status oscarowej produkcji. Mało kto wie, ale inne jego najpopularniejsze dzieło „Ptaki”, również było zaispirowane piórem utalentowanej Daphne de Maurier.

Talent i nieposkromiona wyobraźnia była w rodzinie Angielki przekazywana z pokolenia na pokolenie. Jej ojciec, sir Gerald du Maurier, był aktorem i producentem, a dziadek, George du Maurier − pisarzem i rysownikiem.

Zobacz też:Female hero: Eileen Gray - architektka ze złamanym sercem

Daphne du Maurier nie mieściła się w ówcześnie pojmowane standardy dotyczące kobiet – nie tylko zawodowo. Prywatnie również jej życie dalekie było od konwencjonalnego stylu. Pomimo długoletniego małżeństwa, z którego miała trójkę dzieci: syna i dwie córki, wiele wskazuje na to, że du Maurier była biseksualistką.

Jedno jest pewne – jedną z jej największych miłości był dom w Kornwalii, w którym mieszkała przez większość życia. Ten sam dom stał się bohaterem jej najpoczytniejszej powieści „Rebeka”. Jaka jest historia tajemniczego domu Menabilly, inspiracji dla mrocznej posiadłości Manderley?

Historia domu z książki "Rebeka": szkielet w piwnicy i nietoperze

„Ostatniej nocy śniło mi się, że znowu pojechałem do Manderley”. Tymi wersami zaczyna się kultowa powieść literatury angielskiej „Rebeka”, co daje wyraz tajemniczej magii i magnetycznego uroku wiejskiej posiadłości, która miała swój rzeczywisty pierwowzór. Romantyczna historia miłości pisarki do domu zwanego Menabilly (inspiracja dla Manderleya w „Rebece”) zaczęła się podczas zwykłego spaceru w 1926 roku po lesie w pobliżu Fowey.

Zamyślona i wiecznie z głową w chmurach Daphne de Maurier dotarła pewnego dnia do wielkiego, opuszczonego, oplecionego przez bluszcz domu o nazwie Menabilly, zbudowanego w latach 80. XVI wieku przez Jonathana Rashleigha. Dom stał pośród gęstwiny drzew, a przed nim rozciągał się rozległy podjazd. To było jak przeznaczenie. Daphne fascynowały zwłaszcza nadgryzione przez czas dowody dawnej wielkości domostwa, tak jak te, które znalazła, gdy przekradła się przez okno: portrety przodków, koń na biegunach w opuszczonym dziecinnym pokoju czy zardzewiały korkociąg na zabytkowym kominku.

Getty Images/dom Menabilly

Czy już wtedy wiedziała, że to będzie jej schronienie na całe życie, miejsce, w którym powstaną jej trzy powieści? Z pewnością – to była miłość od pierwszego wejrzenia, podobna bardziej do fatalnego zauroczenia, bo szybko okazało się, że właścicielami posiadłości jest rodzina Rashleigh. Nic jednak nie mogło powstrzymać Daphne przed realizacją marzeń.

Obsesja Daphne na punkcie Menabilly nie miała granic. Często zabierała swoje dzieci na długie wędrówki przez bukowe lasy do bram z kutego żelaza, by szutrową ścieżką dotrzeć pod same mury, które zdarzało jej się nawet całować, twierdząc, że dom należy do niej „z miłości”. Być może ta obsesyjność znalazła ujście przy tworzeniu niepokojącej atmosfery powieści „Rebeka” oraz mrocznej postaci równie mocno ogarniętej zazdrością o dom bohaterki, pani de Winter. 

Marzenia pisarki spełniły się dopiero po premierze ekranizacji "Rebeki", wyreżyserowanej przez samego Alfreda Hitchcocka. W 1943 r. udało jej się przekonać spadkobierców Menabilly, by mogła ten dom wynajmować. Nie przerażał ją nawet fakt generalnego remontu dwupiętrowej posiadłości - każdy centymetr Menabilly wymagał przeróbki, od hydrauliki i elektryczności po malowanie i umeblowanie. Daphne, która nienawidziła sprzątania, namawiała każdego, kogo zdołała, do pomocy. Mieszkała w Menabilly przez 26 lat z mężem i dwójką dzieci, aż do wygaśnięcia umowy najmu.

Dzieci du Maurier, Tessa, Flavia i Kits, nie były tak zachwycone Menabilly, jak ich matka. W starym, nie zamieszkałym przez 20 lat domu, nie było centralnego ogrzewania, więc zimą w sypialniach było zimno. W ich wspomnieniach w domu roiło się od szczurów, nietoperzy i chrząszczy, ze ścian wyrastały paprocie i grzyby, a skrzydło północne było niedostępne, ponieważ groziło zawaleniem się. To zdawało się nie mieć znaczenia dla Daphne, dla której dom był skarbnicą inspiracji. Nazywała go "moją meną". Pisała w chatce ogrodowej, a do napisania jednej z powieści, zainspirowało ją makabryczne odkrycie w piwnicy - zamurowany szkielet. Obecnie Menabilly nie jest publicznie dostępna i jak relacjonują świadkowie, ledwo można ją dostrzec przez drzewa.