Czym są Szczodre Gody?

Porozmawiałam z Ratomirem Wilkowskim, który od kilkudziesięciu lat jest żercą przy Rodzimym Kościele Polskim, by dowiedzieć się, jak rodzimowiercy słowiańscy świętują Szczodre Gody, czyli odpowiednik katolickiego Bożego Narodzenia. Okazuje się, że większość tradycji związanych z tymi świętami jest do siebie niezwykle podobna, a symbole takie jak gwiazda, czy sianko wcale nie mają chrześcijańskich korzeni.

Wiktoria Grochowska: Czym są Szczodre Gody?

Ratomir Wilkowski: Jest to kilkudniowy cykl obrzędowy, który rozpoczyna się w przesilenie zimowe. Święto to wywodzi się z przedchrześcijańskiej tradycji słowiańskiej, z której katolicyzm przybywający na nasze tereny czerpał garściami. Najprościej rzecz ujmując, jest to święto, którego katolicką analogią jest Boże Narodzenie. U Słowian można wyróżnić cztery główne święta przypadające na okres przesileń i równonocy, które pokrywają się ze współczesnymi świętami znanymi większości polskiego społeczeństwa. Licząc od wiosny, możemy wymienić Jare Gody, czyli święto wiosny (w katolicyzmie będzie to oczywiście Wielkanoc przypadająca w okolicach 21 marca). Kolejnym świętem jest wszystkim doskonale znana Noc Kupały – w katolicyzmie wigilia św. Jana. Potem mamy Święto Plonów, czyli dożynki. Na koniec roku przypadają właśnie Szczodre Gody, czyli przesilenie zimowe.

ZOBACZ TEŻ: Choinka w doniczce: pomysł na dekorowanie domu w duchu eko

Obchodzone kilka dni?

Tak, zaczynamy od najkrótszego dnia i najdłuższej nocy, czyli w okolicach 21 grudnia. To oczywiście zależy od roku, akurat w tym wypada tego dnia. Cały cykl obrzędowy trwa kilka dni, ponieważ obejmuje też zwyczaj kolędowania, który również ma przedchrześcijańską tradycję.

Jak wyglądają takie obchody?

Większość tradycji jest powszechnie znana, ponieważ została zaadaptowana przez katolicyzm. Występują takie zwyczaje, jak pozostawianie dodatkowego nakrycia przy stole, które pierwotnie było przeznaczone dla duchów przodków. Miały one w tym dniu otrzymać możliwość uczestniczenia w biesiadzie. Mogły objawić się na przykład jako niespodziewany gość i właśnie w takiej formie przeszło to do tradycji Bożego Narodzenia. Układanie siana pod obrusem również ma korzenie słowiańskie. Z tego sianka wróżono, jaki w kolejnym roku spotka nas los, czy będziemy mieć powodzenie w nadchodzącym czasie. Chrześcijaństwo oczywiście nadało temu inne znaczenie, nawiązujące do stajenki betlejemskiej, ponieważ samo wróżenie jest przez Kościół kategorycznie zabronione.

Jak się wróży z takiego sianka?

Wyciągając słomkę lub trawkę i zależnie od długości źdźbła w kolejnym roku będzie miało się więcej, lub mniej zdrowia i szczęścia. Jest to bardzo prosta wróżba. Ogólnie rzecz biorąc, rodzime słowiańskie święta mają bogatą tradycję wróżb i przewidywania przyszłości. Do naszych czasów zachowały się tylko wróżby najmocniej zakorzenione w świadomości społecznej. Innym zwyczajem, który przetrwał do kolędowanie. Większość ludzi nie zdaje sobie sprawy, z tego że na początku kolęda miała charakter noworoczny, a nie religijny. Sam zwyczaj chodzenia przebierańców z gwiazdą i turoniem również ma znacznie starsze pochodzenie. Pierwotnie gwiazda nie symbolizowała gwiazdy betlejemskiej tylko Gwiazdę Zaranną, będącą symbolem odradzającego się Słońca. Głównym znaczeniem święta Szczodrych Godów jest bowiem odrodzenie się Słońca. Po najdłuższej nocy zaczyna przybywać dnia – to oznaczało symboliczne odrodzenie się Słońca i dawało nadzieję na powrót cieplejszych i dłuższych dni. Oczywiście jest to święto, które było obecne w większości pierwotnych kultur, oprócz słowiańskiej również w celtyckiej czy nawet greckiej i rzymskiej. Należy sobie uświadomić, że obecne w katolicyzmie Boże Narodzenie wyznaczone na 25 grudnia jest datą bardzo umowną. Nawet sami hierarchowie kościelni i badacze naukowi dawno doszli do tego, że tak naprawdę Jezus urodził się znacznie później, najpewniej na przełomie marca i kwietnia. Wyliczyli to na podstawie opisu podróży pasterzy do stajenki i towarzyszącym temu okolicznościom. 25 grudnia jest sztucznie ustanowioną datą, która miała na celu zatrzeć wcześniejsze pogańskie święto, czyli Sol Invictus – święto Słońca Niezwyciężonego. Wracając do kolędowania, mamy gwiazdę, symbolizującą Gwiazdę Zaranną zapowiadającą odradzające się Słońce. Inna najbardziej rozpoznawalną postacią i jednocześnie najbardziej archaiczną jest turoń, który był elementem magii wegetacyjnej.

Przypatrzmy się całej scenie odgrywanej przez kolędników. Polega ona na tym, że turoń wpada do izby, hasa, tańczy i goni młode niewiasty, a w pewnym momencie pada i umiera. To symbolizuje zamierającą na zimę naturę. Podejmowane są zabiegi, które mają go ożywić, czyli na przykład wlewa się mu gorzałkę do pyska, podpala pod nim słomę lub siano. W tym momencie turoń ożywa i zaczyna na nowo tańczyć, co oznacza, że przyroda znów obudzi się do życia wraz z wiosną.

Skoro jest to słowiański zwyczaj, to jakie pieśni są w tym czasie śpiewane? Domyślam się, że nie chrześcijańskie kolędy.

Kolędy były pierwotnie pieśniami noworocznymi, pieśniami życzeniowymi mającymi zapewnić dobrobyt. Oprócz kolędowania biesiadujemy też przy stole zastawionym potrawami. Co ciekawe, jeśli sięgniemy do starszych zapisów. To 12 potraw nie zawsze było 12 potrawami, stosowano też inne magiczne liczby, które cieszyły się szczególnym znaczeniem. Niejednokrotnie, zwłaszcza wśród biedniejszych rodzin, potraw było 6 lub 7. Tylko jak ktoś mógł sobie pozwolić, było ich 12 lub 13. Z samymi potrawami też związana jest wróżba, a w zasadzie pewien zwyczaj. Jeśli chcemy cieszyć się zdrowiem przez kolejny rok, z każdej z nich musimy spróbować przynajmniej kęs.

Dzięki uprzejmości RKP otrzymałam tekst Gospodarskiej Kolędy. Gospodarska Kolęda to najstarsza znana polska kolęda życzeniowa. Pojawia się ona w książce Macieja Zajcewica "Ludycje wiesne" wydanej w 1544 roku w Krakowie. 

A czyjże to nowy trzem?
Ja obejdę okołem,
Nie mogłem tam najci dźwierzec,
Jedno małe okienko.
Naźrzałem tam okienk[i]m:
Tam ci łoże usłane,
Na nim leży pan z pania,
Między nimi gronostaj,
Nie był ci to gronostaj,
Ale to był krasny syn.
Poślimyż ji do krola,
Iż wysłuży dwa konia,
I dwa konia, dwie siedle
I dwie siedle, dwie drzewcy
I dwie drzewcy, dwie tarczy
I dwie tarczy, dwa miecza
Dwa miecza, dwie ostrodze,
Dwie ostrodze, dwa bicza
I przyjedzie do stryca,
Przywita go siostrzyca:
"Mój braciszku, zawitaj,
A mnie złote toł[s]ki daj".
Maszli nam daci, nie daj nam długo staci, boć nas będzie uziąbaci.
Skakały bosy pod niebiosy, chciały kołacza i kiełbasy.

Cytowane za S. Czernik "Polska epika ludowa" Wrocław 1958
Fragment wstępu - str. XXXII.


Czy mogę dopytać jeszcze o sam Rodzimy Kościół Polski? Jak wielu członków on sobie liczy?

Ostatnio zmienialiśmy formę przynależności członkowskiej. Pierwotnie liczyliśmy tylko osoby, które złożyły pisemną deklarację przystąpienia. GUS raz do roku przesyła ankietę do związków wyznaniowych i Kościołów z pytaniem o szacunkową liczbę członków. Kościół katolicki podaje zwykle liczbę ochrzczonych, a nie liczbę osób, które faktycznie angażują się w życie wspólnoty. Dlatego rozszerzyliśmy dotychczasową formę członkostwa, wymagającą pisemnej deklaracji przystąpienia (mamy około 500 takich członków) o członkostwo uznaniowe. Są to osoby, które nie są zainteresowane podpisywaniem deklaracji, ale czują się członkami. W takiej sytuacji wystarczy tylko ustny akt woli. Na tej podstawie szacujemy, że mamy około 2,5 tys. członków.

W całej Polsce jest zapewne kilka takich miejsc?

Siedzibą Kościoła jest Warszawa, ale mamy swoje oddziały. Staramy się, aby w każdym województwie był przynajmniej jeden. Jeszcze nam się to nie udało, ale jesteśmy na dobrej drodze, ponieważ wzrasta świadomość społeczna na temat swojego pochodzenia i tradycji. Wzrasta zainteresowanie słowiańszczyzną i tym, skąd pochodzimy. Należy też pamiętać, że Rodzimy Kościół Polski nie jest jedynym rodzimowierczym związkiem wyznaniowym. Z tego, co pamiętam, zarejestrowane są 4 różne, z czego w praktyce funkcjonują dwa. Oprócz tego jest całe mnóstwo nieformalnych grup słowiańskich, które nie są zarejestrowane.

Zna Pan szacunkowe liczby? Ilu może być rodzimowierców w Polsce?

Kilkanaście lat temu Scott Simpson z Uniwersytetu Jagiellońskiego przeprowadził badania, w czasie których wyszło mu, że wszystkich pogan w Polsce jest około 12 – 13 tys. Oczywiście rodzimowiercy słowiańscy są w tej grupie najliczniejsi, bo będąc Polakami, większość z nas jest jednocześnie Słowianami. Są też grupy, które w większym lub mniejszym stopniu nawiązują do mitologii celtyckiej, gotyckiej, germańskiej, czy pruskiej.

Rodzimowierstwo słowiańskie od pogaństwa różni się więc tym, że rodzimowiercy sięgają po tradycje ze swojego kręgu kulturowego, a poganie po szeroko rozumiane pogańskie tradycje.

Tak, poganie to określenie szersze. Odnosi się do wyznawców wszystkich pierwotnych religii. Możemy spotkać też wyznawców religii greckich. Rodzimowierstwo słowiańskie wyraźnie określa grupę etniczną, nawiązuje do konkretnej kultury. Większy problem jest z określeniem neopoganie. Używane jest ono w celu zdeprecjonowania nas jako innowierców przed dominujący w Polsce związek wyznaniowy, czyli Kościół katolicki. Próbuje się sugerować, że ciągłość z wierzeniami została zerwana, co nie do końca jest prawdą. Wyjaśniłem już, że ta ciągłość wciąż funkcjonuje, chociaż została przykryta kalką własnych znaczeń przez KK, który dopasował ją pod siebie. Tam, gdzie nie dało się czegoś wykorzenić, próbowano nadpisać znaczenie.

Wspomniał Pan o tym, że wzrasta świadomość i zainteresowanie wierzeniami rodzimowierczymi. Ma Pan jakąś intuicję, z czego to może wynikać? Czy kryzys KK, który obserwujemy obecnie, może przełożyć się na wzrost liczby rodzimowierców?

Na pewno kryzys może być dla części osób pierwszym krokiem w poszukiwaniu nowej formy duchowości. Stosuje się taki uproszczony schemat. Albo wierzący – katolik, albo niewierzący – ateista, co oczywiście nie jest prawdą. Nie każda osoba, która nie jest chrześcijaninem, jest niewierząca. Terminem „ateista” nazbyt często określa się agnostyków, czyli osoby, które przyjmują wiarę w byt wyższy, ale niekoniecznie odnajdują go w systemach sformalizowanych. Człowiek, który był, albo jest wierzący, nawet jeśli odchodzi od KK, niekoniecznie chce rezygnować z wiary, bo ta wiara jest dla niego ważna. Jeśli ktoś odchodzi ze względu na utracony autorytet tej instytucji, a niekoniecznie rezygnuje z wiary w Boga, to szuka innych możliwości na zbliżenie się do bytu wyższego w takiej formie, jakiej być może w katolicyzmie nie znalazł. Siłą rzeczy na pewno część takich osób trafi na rodzimowierstwo. Jeżeli ta etniczna, słowiańska droga okaże się dla nich ważna, to będą nią wędrować. Co należy podkreślić, rodzimowierstwo słowiańskie nie przejawia tendencji misyjnej. Nie chcemy nawracać kogokolwiek, a już zwłaszcza ludzi spoza danej grupy etnicznej. Zasadniczo wychodzimy z założenia, że jeśli ktoś ma do nas trafić, to trafi – żadne nawracanie niczego tu nie zmieni. Jeśli ktoś szuka swojej tożsamości, swojej rodzimej tradycji, to będąc Słowianinem czy Słowianką, najczęściej będzie jej szukał w tradycji słowiańskiej. Często jest tak, że jeśli ktoś zawiódł się tym, co ma do zaoferowania KK, jakby nie było, oparty o mitologię semicką, siłą rzeczy trafia do nas. Natomiast nie jest to jedyny, ani tym bardziej główny, powód przechodzenia ludzi na rdzimowierstwo. Głównym powodem jest szukanie swojej własnej tożsamości i tradycji. Rezygnowanie z KK może tu być tylko pierwszym krokiem.

ZOBACZ TEŻ: Kartki świąteczne ręcznie robione: te pomysły skradną wasze serca i pobudzą kreatywność

Wracając do Szczodrych Godów, jak będzie wyglądała sama uroczystość? Na Facebooku widziałam, że planują ją Państwo na 21 grudnia.

Większość naszych świąt ma podobny przebieg. Są pewne stałe elementy, które pojawiają się w trakcie obchodów. Na przykład złożenie darów z pokarmów słowiańskim bóstwom, czyli złożenie ofiary bogom. Oprócz tego składa się też ofiarę duchom przodków, czyli bliskim zmarłym, którzy są w zaświatach oraz duchom miejsc, które również są obecne w naszej religii. Drugim etapem są zabiegi oczyszczające towarzyszące wydarzeniu oraz elementy wróżebne. Na koniec jest biesiada. Słowianie nie należeli do ludności, która by się jakoś szczególnie umartwiała w swojej obrzędowości, dlatego nasze święta niejednokrotnie trwają kilka dni i zdecydowana większość jest wesoła i radosna, celebrującą życie.

Jeśli nie jestem zrzeszona, mogę wybrać się na takie wydarzenie?

Jeśli chodzi o Rodzimy Kościół Polski to zdecydowanie tak. Aby brać udział w naszych świętach, nie trzeba być formalnym członkiem związku. Wystarczy, jeśli ktoś odnosi się z szacunkiem do słowiańskiej wiary i kultury. Mamy specjalny termin na określenie takich osób, które nazywamy „rodzimo-kulturowcami”. Jeżeli ktoś przychodzi w dobrej wierze i nie przeszkadza podczas obchodów, może z nami świętować – biernie lub czynnie to już jego decyzja. Podczas części świąt zatacza się krąg. Jeśli ktoś nie czuje się gotowy, żeby do niego dołączyć, może zostać poza nim i po prostu obserwować. Rodzimy Kościół Polski jest całkowicie otwarty, ale są grupy bardziej hermetyczne i kameralne.

Jak obchody będą wyglądały w czasie pandemii?

Jeszcze trudno nam powiedzieć, jak to się wszystko rozwinie. Natomiast podobnie jak KK, możemy świętować swoje obchody, stosując się do obostrzeń takich, jak na przykład odpowiednia liczba osób na określonym obszarze W związku z tym, jeśli chodzi o Szczodre Gody, obawiam się, że już jest za późno, żeby jeszcze ktoś do nas dołączył. Zapraszam natomiast na kolejne obchody, które planujemy już w marcu.

ZOBACZ TEŻ: Pierniczki kardamonowe - oryginalny pomysł na świąteczne wypieki