Niewiele jest momentów w roku, na które czekamy z taką niecierpliwością, jak na święta, ale też takich, które finalnie tyle nas kosztują. I wcale nie chodzi o wydatki, ale o samopoczucie i formę. To właśnie dlatego w nowy rok wchodzimy pełne noworocznych postanowień, z wiarą, że mają one sens i przekonaniem, że są potrzebne.

Detoks po świętach

Nie chodzi tylko o ilość jedzenia, która w święta nie ma nic wspólnego z naszą codzienną rutyną, ale także o to, co spożywamy. Jemy późno, zdarza się że tuż przed położeniem się do łóżka, pojadamy między posiłkami. Jeśli chciałby się szczerze taką dietę podsumować, wyszłoby, że jemy raz, ale bez przerwy. Przeciążony dodatkową treścią organizm nie tylko nie nadąża z trawieniem. Jemy także dużo ciężej, niż zwykle. W miejsce lekkostrawnych sałatek czy zdrowych przekąsek, które wybieramy na co dzień, w święta sięgamy raczej po ciężkie wersje typowo świątecznych dań, wśród których obfitują mięsa, a jeśli już pojawi się coś z warzyw, najczęściej podane jest z majonezem, albo w innej tłustej formie.

Co gorsza, objawy nieumiarkowania w jedzeniu i piciu nie ustępują w końcem świąt. W nowy rok najczęściej wchodzimy z kilkoma kilogramami na plusie, gorszą cerą i uczuciem ciężkości i trudnej do opanowania senności. Jak sobie radzić z tymi dolegliwościami i na czym miałby polegać poświąteczny detoks?