Jaki krem do twarzy ukryje zaczerwienienia?

Być może niektórzy uważają, że rumieńce są urocze - ale ja wolałabym nie mieć z nimi nic wspólnego. Posiadaczki płytko unaczynionej skóry nieustannie zmagają się z niekontrolowanym zaczerwienieniem. Tzw. „napadowy” rumień pojawia się, gdy się stresujemy, zmieniamy temperaturę, jesteśmy zmęczone – a nawet wtedy, gdy zjemy coś pikantnego. Nie brzmi to zbyt uroczo, prawda? Gdy miałam kilkanaście lat, zaczęłam malować się właśnie z tego powodu. Stosowałam mocno kryjące podkłady, żeby ukryć barwy wojenne, które moja skóra przybierała w najmniej spodziewanych sytuacjach. W efekcie dorobiłam się rozszerzonych porów i do dziś moja skóra pozostaje bardzo wymagająca w pielęgnacji.

Wtedy nikt jednak nie słyszał o koreańskich kosmetykach, ani o składnikach łagodzących rumień. Zwłaszcza, że nawet przy najlepszych staraniach, nie da się całkowicie pozbyć tej przypadłości. Stosując odpowiednią pielęgnację można jednak zadziałać na skórę kojąco i zmniejszyć widoczność oraz nasilenie rumienia. Z pomocą przychodzi tu jeden kosmetyk – krem Cicapair kultowej koreańskiej marki Dr. Jart+.

Dr Jart+ Cicapair  - jak działa ten kultowy kosmetyk?

Jako rasowy naczyniowiec przetestowałam na sobie niezliczoną ilość kosmetyków i preparatów na zaczerwienienia i pajączki. Niemal każda marka dermokosmetyków ma w swojej ofercie coś dla wrażliwej i naczyniowej skóry. Ale większość z nich jedynie wycisza skórę, nie maskując rumienia. Nic dziwnego, że seria Cicapair ma tak duże grono fanek. Kultowy zielony krem po nałożeniu na skórę staje się beżowy – i zaczyna się zachowywać jak podkład albo krem CC. Przy czym wykończenie jest zdecydowanie bardziej naturalne. Nie mamy tu do czynienia z klasycznym kryciem, tylko z bardzo przyjemnym wyrównaniem kolorytu. I tak, to rzeczywiście działa! Oprócz tego, krem delikatnie rozjaśnia cerę, co jest dobrą wiadomością także dla skóry skłonnej do przebarwień. Po nałożeniu zielonej formuły, skóra wygląda znacznie lepiej i zdrowiej, a zaczerwienione obszary są zneutralizowane.

Zobacz też: Koreański makijaż: jak osiągnąć efekt glass skin krok po kroku? 

Krem Dr Jart+ Cicapair – co ma w składzie?

Głównym składnikiem aktywnym kremu jest CICA (Centella Asiatica), znana też jako wąkrotka azjatycka lub trawa tygrysia. Ta niepozorna roślinka to prawdziwy superskładnik w pielęgnacji cery problemowej – zwłaszcza tej płytko unaczynionej i ze skłonnością do rumienia. Co potrafi? Przede wszystkim poprawia mikrocyrkulację w naczyniach krwionośnych, dzięki czemu skóra jest lepiej odżywiona i dotleniona. Trawa tygrysia jest uważana za silnie lecznicze zioło i od stuleci wykorzystywana w celach medycznych, m.in. w Chinach, Japonii czy Indonezji. Ma właściwości przeciwzapalne, łagodzi podrażnienia i zwiększa naturalne zdolności regeneracyjne skóry. Oprócz tego, ma dobroczynny wpływ na cały układ krwionośny, wspomagając leczenie różnych chorób naczyń krwionośnych. W połączeniu z działaniem łagodzącym i regeneracyjnym, jest więc ultraskutecznym sposobem na rumień i zaczerwienienia. I co najlepsze – zawiera zielony pigment, który pomaga je zatuszować!

Zobacz też: Te urodowe sekrety zna każda Koreanka!

Działanie wąkrotki azjatyckiej dodatkowo wspiera chlorofil i łagodzący pantenol, a kompleks ziół łagodzi podrażnienia i chroni skórę przez niekorzystnymi czynnikami z zewnątrz. Krem Cicapair zawiera też kwas madekassowy i asjatykowy, które wzmacniają naturalną barierę ochronną skóry naczyniowej. Dodatkowy bonus to filtr SPF30 - dzięki temu składnikowi, nie musisz dokładać kolejnej warstwy zapewniającej ochronę UV. Jego obecność powoduje jednak, że konsystencja kremu staje się cięższa i może zapychać cerę skłonną do znieczyszczania się. Jeśli stosujesz bezkremową pielęgnację lub unikasz filtrów w postaci kremu na rzecz mgiełek lub wód termalnych, Dr. Jart oferuje także inne kosmetyki na bazie trawy tygrysiej - np. serum Cicapair Tiger Grass Camo Drops. Może być stosowane jako wzmocnienie pielęgnacji albo samodzielnie. Jeśli wybierasz pierwszy wariant, pamiętaj, że najpierw nakładamy serum, a dopiero potem krem.