[materiał partnera]

Nauka przez obserwację

Dziecko uczy się przez obserwację. Nasze tyrady i dydaktyczne przemowy na temat szkodliwości nadużywania telefonu, wzmocnione dodatkowo machaniem rąk, w których trzymamy… telefon (bo konieczność interwencji oderwała nas właśnie od internetowego komunikatora albo ładowania zdjęć na Instagram), to absolutna strata czasu. Dziecko odbierze to jako hipokryzję. Przyznajmy sami przed sobą: rodzice, podobnie jak dzieci, fascynują się technologiami mobilnymi i w podobny sposób uzależniają się od telefonu. Dlaczego zabraniają dzieciom działań, które sami kochają? Tak, wiemy – chodzi o zanik więzi międzyludzkich, rezygnację z życia w realu na rzecz rzeczywistości wirtualnej oraz o pieniądze. Ostatnia sprawa jest prosta: doładowanie telefonu na kartę może ograniczyć nadużywanie sprzętu, ale co z pozostałymi kwestiami? Juul zadaje fundamentalne pytanie: czy telefony komórkowe wzbogacają nasze życie towarzyskie i społeczne, czy są raczej tylko próbą ucieczki przed samotnością? I odpowiada: Uważam, że jestem już za stary, żeby odpowiedzieć na to pytanie. Być może pomogą nam w tym nasi piętnastolatkowie, kiedy skończą dwadzieścia albo dwadzieścia pięć lat. Jeśli więc nasze dziecko radzi sobie w sytuacjach społecznych, znamy jego znajomych – bywają u nas w domu i widzimy, że równowaga między światem rzeczywistym a wirtualnym jest zachowana, możemy czuć się spokojniejsi.

Dorośli też kochają swoje smartfony…

Nawet najmłodszy użytkownik telefonu musi zdawać sobie sprawę, że za jego użytkowanie się płaci. Oczywiście każdy operator może pobierać opłaty w różnej wysokości za poszczególne usługi. Tłumaczenie dziecku, że wprawdzie Internet jest darmowy, ale rozmowy płatne, albo że płacimy tylko abonament i w ramach tej opłaty dziecko ma pewną „ilość minut do wygadania” lub „ileś giga do pobrania”, mija się z celem. Takie postawienie sprawy dobre jest dla dorosłego użytkownika telefonu – dla dziecka może być zbyt abstrakcyjne i zniechęcające. Należy znaleźć nić porozumienia i operować konkretem: od samego początku umawiamy się z nieletnim użytkownikiem telefonu na ustaloną kwotę tygodniowo lub miesięcznie i koniec. Idealnie do tego nadają się oferty z telefonem na kartę, czyli tzw. prepaid. My płacimy, dbamy o regularne doładowania telefonu, a młody człowiek robi wszystko, żeby się w wyznaczonych limitach zmieścić. Jeśli przekroczy limit – trudno, będzie to dla niego kolejną pożyteczną lekcją, że w dorosłym życiu (o którym zapewne ciągle marzy) nic nie przychodzi łatwo.

Doładowania telefonu a zabawa matematyką

Warto wskazać dziecku, jakie bonusy wiążą się z konkretnymi doładowaniami. W grę wchodzą przecież darmowe minuty rozmów czy zwiększony limit transferu danych z sieci. Weźmy jako przykład jednego z operatorów – na stronie doladowania.orange.pl przedstawiona jest tabela kwot doładowań wraz z bonusami, informacjami o okresie ważności konta itp. Można pobawić się z pociechą w proste zadania, np. co nam się bardziej opłaca – doładowanie za 50 zł czy za 100 zł? To idealny moment, by wprowadzić dziecko w świat ułamków, i niepowtarzalna okazja udzielenia odpowiedzi na szereg cudownych pytań „a dlaczego?”, które mogą zaszczepić pociąg do królowej nauk. Z drugiej strony znowu uczymy dziecko odpowiedzialności i zarządzania czymś swoim – doładowanie telefonu za większą kwotę starczy na dłużej, będzie więcej warte, ale musisz mądrze wykorzystywać swoje środki, ponieważ na kolejne trzeba będzie poczekać.

Naucz – nie zakazuj

Zaufanie do rozsądku i odpowiedzialności dziecka jest bardzo ważne, ale przychodzi czas, kiedy musimy zrobić… klasówkę. Trzeba sprawdzić, czy naprawdę nauczyliśmy dziecko korzystać z udogodnienia, jakim niewątpliwie jest możliwość samodzielnego doładowania telefonu online i skorzystania z bonusów. Dziecko, które zrozumie rolę i wagę pieniądza w życiu, umiejętnie poradzi sobie z kwotą, jaką – tym razem – damy mu do rąk własnych. Nie będzie bało się pytać, prosić o pomoc i ponosić konsekwencji swych działań.

Co jeśli nasza próba spali na panewce? Na pewno nie może być tak, że doładowanie telefonu jest nagrodą, a jego brak karą. Dziecko i tak użyje smartfona do gier. Odmawiając pieniędzy na doładowanie, zmusimy je do skorzystania z telefonu kolegi, a my chwilowo stracimy z nim kontakt. Zamiast tego należy spróbować dotrzeć do nieukształtowanego jeszcze w pełni rozsądku młodego człowieka, a takie okazje są szalenie istotne. Jeśli wytłumaczymy, że brak wcześniejszego doładowania nie jest karą, tylko konsekwencją jego działań, bo najzwyczajniej nie mamy pieniędzy – dziecko na pewno weźmie to sobie do serca. W końcu strach przed sprawieniem zawodu rodzicom to jeden z większych czynników motywacyjnych.

Można również odwoływać się do przykładów z życia dorosłych. Jeśli mamusia albo tatuś jeździliby samochodem dla zabawy, to nie mieliby pieniędzy na zatankowanie auta, by dojechać do pracy albo zawieźć dziecko do przedszkola czy szkoły. Choć akurat z tego powodu wiele z naszych pociech raczej by nie narzekało.

Podsumowując – doładowania telefonu to świetny sposób zarówno na kontrolowanie wydatków naszych dzieci, jak i na zaszczepienie w nich potrzeby odpowiedzialności i oszczędzania, a także szansa na zabawę z matematyką.