Zosia Zborowska przyznała się do D-MER

Zosia Zborowska należy do tych gwiazd, które poruszają w mediach społecznościwoych ważne tematy i chwała jej za to. Aktorka otworzyła się na temat trudności z zajściem w ciążę, poronienia, którego doświadczyła i problemów w ciąży. "Diagnoza przyszła prawie rok po poronieniu. W Polsce kobiety bada się pod kątem występowania zespołu antyfosfolipidowego czy trombofilii najwcześniej po trzecim poronieniu. A wystarczy po prostu włączyć heparynę i dać kobiecie ogromne szanse na donoszenie ciąży. Szkoda, że to tak wygląda" - mówiła w szczerym wywiadzie dla  serwisu "Ładne Bebe". Wyznanie Zosi Zborowskiej o chorobie i konsekwencjach, które się z nią wiążą, sprawiły, że wiele kobiet uświadomiło sobie, że problem może i je dotykać. Aktorka wielokrotnie apelowała na Instagramie, żeby dopytywać lekarzy i zwracać uwagę na wiele kwestii, a nie czekać z założonymi rękami.

Aktorka bez oporów przyznała się do terapii, a po narodzinach córeczki otworzyła się na temat połogu i karmienia piersią. Kilka tygodni po narodzinach córeczki Nadziei w rozmowie z nami mówiła: "Niestety temat połogu nadal jest tematem tabu. I szczerze? Trochę się temu nie dziwię, ponieważ jest to cholernie trudny czas dla kobiety. Oczywiście znam parę dziewczyn, które miały super połóg, ale jednak zdecydowana większość przechodziła go bardzo ciężko. Mój połóg był bardzo ciężki. Wydawało mi się, że byłam na niego gotowa, bo skupiłam się głównie na aspekcie psychicznym czyli baby bluesie i depresji poporodowej. Wiedziałam, że będzie ciężko i czekałam na ten „psychiczny ból”. A tu okazało się, że psychicznie nic mi nie było, za to fizyczność mnie pokonała. Minął 5. tydzień, a ja nadal jestem na przeciwbólowych i boli mnie nawet jak stoję."

Przeczytaj także:

Ostatnio Zosia Zborowska przyznała, że cierpi na D-MER.

Ostatnio mam gorszy czas, a co za tym idzie D-MER. Opór mnie dojeżdża i każde karmienie jest dla mnie cholernie trudne. Nie zrezygnuję jednak z karmienia piersią.

"Podziwiam za karmienie piersią przy D-MER" - piszą obserwatorki Zborowskiej. Aktorka zwraca uwagę, że jest to dla niej bardzo trudne i utożsamia się ze wszystkimi kobietami, które przez to przechodzą, zwłaszcza z tymi, które nie zdają sobie sprawy, że coś takiego istnieje.

Szczerze? Też się za to podziwiam. To jest tak abstrakcyjna sytuacja, że chyba ciężko byłoby mi w to uwierzyć, gdybym tego sama nie miała. Żal mi kobiet, które nie wiedzą/nie wiedziały o tym zjawisku podczas karmienia piersią - napisała Zosia Zborowska.

To Cię również zainteresuje:

Zosia Zborowska cierpi na D-MER: co to jest?

Przy okazji wyznania Zosi Zborowskiej, warto wyjaśnić, czym jest D-MER.

D-MER (dysphoric milk ejection reflex) objawia się przygnębieniem, żalem, złością, smutkiem, a także pustką w momencie przystawiania dziecka do piersi. Chociaż brzmi to bardzo niepokojąco, to musimy was uspokoić, że D-MER jest zaburzeniem czysto fizjologicznym i nie ma nic wspólnego z zaburzeniami psychicznymi. Nie można tego również mylić z depresją poporodową.

Za D-MER odpowiada nagły spadek poziomu dopaminy, która wpływa na nasze stany emocjonalne i odpowiada za dobre samopoczucie, motywację, uczucie satysfakcji.

Możemy wyróżnić trzy rodzaje D-MER w zależności od nasilenia objawów:

  • łagodny – objawia się najczęściej przygnębieniem. Mija po około 3 miesiącach
  • umiarkowany – utrzymuje się od 6 do 9 miesięcy
  • ciężki – objawy są tak nasilone, że kobiety decydują się na rezygnację z karmienia piersią. Ten stan może utrzymywać się do roku, a nawet dłużej. Warto zasięgnąć pomocy, zwłaszcza jeśli u mamy pojawiają się myśli samobójcze lub autoagresja.

Przeczytaj również: